Najnowsze informacje
anal pump

Płocczanie w VI Gdańskim Triathlonie Olimpijskim 2017

W Gdańsku odbyła się szósta edycja triathlonu na dystansie olimpijskim. To dystans, na jakim rywalizują zawodnicy letniej olimpiady. Do przebycia jest pięćdziesiąt jeden i pół kilometra, limit czasowy wynosi trzy i pół godziny.
Płock reprezentowało dwóch zawodników: Leszek Jarosiński UKS Judo Kano w kategorii 50 – 55 lat oraz Dariusz Kanigowski PU Zieleń Sp. z o.o. w kategorii 45 – 49 lat. Obaj zawodnicy już kilkakrotnie startowali w zawodach triathlonowych organizowanych w Płocku, w tym roku postanowili zmierzyć się z bardziej wymagającym dystansem.
W gdańskich zawodach do przepłynięcia jest tysiąc pięćset metrów w Bałtyku, co stanowi odpowiednik pokonania bez odpoczynku sześćdziesięciu basenów, potem zawodnicy przesiadają się na rower i mają do przebycia 40 kilometrów trasy szosowej, a na koniec zostaje jeszcze dziesięć kilometrów biegu.
W tym roku, jak zwykle dopisała profesjonalna organizacja i tłumy kibiców wzdłuż tras. Niestety aura nie sprzyjała zawodnikom. Od samego rana było bezchmurne niebo, a ci którzy startują w zawodach długodystansowych wiedzą, że wiąże się z tym ogromne odwodnienie organizmu na trasie.
Zawodnicy wystartowali o godz. 9.00, temperatura wody w Zatoce Gdańskiej wynosiła 19,6 st. C. Najpierw wystartowała grupa ,,Elita”, czyli wysokiej klasy zawodnicy wyczynowi, za nimi reszta triathlonistów, a wśród nich, dwóch reprezentantów Płocka.
Pierwszy dystans pokonali w niewiele ponad pięćdziesiąt minut. – Pływanie to najtrudniejsza część zawodów, nie tylko zmagaliśmy się z falą i zimnem, ale także z zawodnikami, którzy wolniej płynęli. Trzeba było ich okrążać i wyprzedzać co wybijało nas z rytmu i zwiększało wysiłek, a musieliśmy się zmieścić w limicie czasowym jednej godziny – wspomina Leszek Jarosiński, startujący już po raz drugi w tej imprezie. Po zakończeniu zawodów okazało się, że aż 25 pięć osób nie poradziło sobie i nie ukończyło pływania.
Jazda na rowerze to na tej rangi zawodach głównie wyścig technologii. Część zawodników posiadała wyczynowe rowery kosztujące 20 – 30 tys. zł. Trasa biegła między innymi tunelem pod Martwą Wisłą. Zjeżdżając w dół zawodnicy rozpędzali się do 65 km/godzinę.
Niestety, jadąc w drugą stronę (powrotna pętla) i pod górę, natrafiali na silny zachodni wiatr, który spowalniał jazdę nawet do 15 km/godz. Po przejechaniu 40 km, na zawodników czekała ostatnia część zawodów, 10-kilometrowy bieg do mety.
– Słońce stało w zenicie i prażyło niemiłosiernie, nawet stanowiska z lodem i wodą na trasie niewiele pomagały, odwadnialiśmy się w zastraszającym tempie. Pierwszy raz odcięło mi ,,prąd” na 7. kilometrze, musiałem maszerować, zrobiłem 30 kroków marszem i przebiegłem kilometr, następne 30 kroków marszu i następny kilometr biegu. Gdy zobaczyłem, że do mety zostało tysiąc metrów rzuciłem wszystko na jedną kartę, byle jak najszybciej znaleźć się na mecie – opowiadał Leszek Jarosiński.
Obaj płoccy zawodnicy, Leszek Jarosiński i Dariusz Kanigowski ukończyli dystans przed końcem limitu czasu. Leszek Jarosiński 51,5 km pokonał w 3: 05,24 i był 23. w swojej kategorii wiekowej. Drugi z płocczan – Dariusz Kanigowski dystans pokonał w 3: 27,45 i był 59. w swojej grupie wiekowej.
W zawodach udział wzięło 745 zawodników z całej Polski.

Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Nie odczarowali Poznania

Ostatni raz Wisła zdobyła punkt w Poznaniu w 2002 roku. Tej fatalnej passy nie udało …