Reklama

Nowy trener drużyny

15/09/2010 13:14
Tuż przed wyjazdem płockiej ekipy do Elbląga, prezes Wisły Płock Zbigniew Leszczyński przedstawił dziennikarzom nowego trenera drużyny. Po porażce ze Świtem Nowy Dwór w Płocku z tej funkcji zrezygnował Jan Złomańczuk. Nowym szkoleniowcem zespołu został Jarosław Araszkiewicz.
Nowy trener, rocznik1965, rozpoczął karierę piłkarską jako napastnik w Sokole Duszniki. Od 1980 roku reprezentował barwy Lecha Poznań, z którym zdobył pięciokrotnie tytuł  Mistrza Polski. Jarosław Araszkiewicz rozegrał w ekstraklasie 292 mecze i zdobył 53 gole.
Po zakończeniu kariery zawodniczej jako trener pracował w Lechu Poznań, Warcie Poznań, Pelikanie Łowicz i Sandecji Nowy Sącz, z którą wywalczył awans do drugiej ligi. Zanim przyszedł do Wisły, prowadził także Kolejarza Stróże, z którym awansował do I ligi.
Dlaczego zdecydował się na pracę w Wiśle? – Lubię wyzwania, a praca z tym zespołem bez wątpienia takim będzie – powiedział świeżo upieczony trener płockiego zespołu. – Oglądałem mecze Wisły i wiem, że wspólną ciężką pracą możemy stworzyć wspaniałe sportowe widowisko i wrócić Wiśle dawny blask, na który zasługuje.
Prezes Leszczyński jest dumny ze swojego wyboru. – Nowy trener ma znakomitą osobowość, posiada doświadczenie. Wiążemy z nim nowe nadzieje, liczę, że jego profesjonalizm w pracy z zespołem zaowocuje powodzeniem naszego zespołu w ligowych zmaganiach. Nowy szkoleniowiec podpisał umowę do końca sezonu 2010/2011.
Jego pierwszym sprawdzianem było wyjazdowe spotkanie z Olimpią w Elblągu. Niestety, podopieczni nie sprostali zadaniu i nie popisali się przed elbląską publicznością. Potwierdzili, że stać ich jedynie na środek II ligi, brakuje im pomysłu na grę, nie potrafią sprostać wymaganiom rywala. To wszystko sprawia, że mecze płockiej drużyny nie są widowiskami.
Nie da się ukryć, że zmiana szkoleniowca miała wpłynąć na sposób gry Wisły. Oczywiście nikt nie wymagał, by po kilku godzinach spędzonych wspólnie trener Araszkiewicz dokonał cudów. Wydawało się jednak, że nowy, doświadczony szkoleniowiec zdoła nieco poderwać piłkarzy, ale okazało się, że nic z tego.
Wisła pewnie chciała dobrze, ale niewiele z tego wyszło. Co prawda gospodarze, przynajmniej na własnym boisku, są bardzo groźni, ale nie aż tak, by wystraszyli się ich główni pretendenci do awansu do I ligi. Tymczasem na palcach można byłoby policzyć sytuacje, które Nafciarze stworzyli. Niestety, i tak żadna z nich nie zakończyła się golem.
Przed rozpoczęciem sezonu zwracaliśmy sztabowi szkoleniowemu uwagę na brak napastnika w drużynie. Panaceum na wszelkie bolączki miał być Michał Twardowski, który dołączył do zespołu w ostatniej chwili i miał doskonałe dwa pierwsze mecze. Niestety, na tym skończyła się jego strzelecka amunicja i w kolejnych sześciu nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Mamy nadzieję, że zdoła się przełamać on sam lub któryś z jego kolegów i wreszcie Wisła zanotuje zwycięstwo. Jeśli kibice marzą o awansie, to zespół musi wygrywać, nie ma innego wyjścia.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości