Najnowsze informacje
anal pump
fot. D. Ossowski

Druga część sezonu wcale nie będzie łatwiejsza

Piłkarze ręczni Orlen Wisły do 9 stycznia są na urlopach. Potem nieliczni, poza kadrowiczami, wznowią treningi. – To było bardzo pracowite pół roku. Dużo grania, mecze w Superlidze i Lidze Mistrzów, tysiące kilometrów do pokonania. Druga część sezonu wcale nie będzie łatwiejsza – powiedział trener Orlen Wisły Piotr Przybecki.
Trener Przybecki objął Orlen Wisłę 1 lipca 2016 roku. Wcześniej przez 3 lata drużynę prowadził Manolo Cadenas. Wraz z odejściem hiszpańskiego szkoleniowca zespół opuściło także czterech zawodników, w miejsce których przyszło sześciu młodych piłkarzy bez doświadczenia w Lidze Mistrzów.
– Zdawałem sobie sprawę, przychodząc do Płocka, jaką historię ma Wisła, jakie są stawiane, długo- i krótkoterminowe cele. Zespół został odmłodzony, mogłem się obawiać, jak to wszystko zadziała. Dziś z perspektywy mijających miesięcy trzeba powiedzieć, że mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale jedno jest pewne: zespół się stale rozwija – zapewnia trener.
Płocka drużyna miała w tej części sezonu bardzo przyzwoite mecze w Superlidze i bardzo trudne w Lidze Mistrzów. Wniosek po tej części rozgrywek jest jeden: Orlen Wisła musi popracować przede wszystkim nad występami w końcówkach spotkań, kiedy zawodnicy grają w stresie. Właśnie wtedy najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi, opanowanie nerwów.
Przed sezonem drużynę wzmocniło pięciu młodych zawodników, z wypożyczenia wrócił również Adam Morawski. Dla nich najważniejsze jest zdobywanie doświadczenia, co jest możliwe, jeśli będą przebywać możliwie najdłużej na parkiecie.
Trener Przybecki pozytywnie ocenia nowych piłkarzy Orlen Wisły.
– Bracia Gębalowie przyszli do Płocka z Bundesligi, ale grali głównie w III lidze, sporadycznie w Magdeburgu. Na pewno nauczyli się systematycznie pracować, tam jest dobre szkolenie młodzieży. Łączenie tego z graniem w pierwszym zespole musi przynieść efekt. Są bardzo dobrze przygotowani atletycznie, fizycznie, mają jeszcze pewne braki techniczne, ale trudno się temu dziwić. W wielu spotkaniach Maciek już pokazał, że potrafi sterować obroną, grać ciekawie, szczególnie w środku pola z Milijanem Pusicą, ale nie tylko z nim. Z przodu też był wykorzystywany, pewnie szedł do kontry. Ale jemu, podobnie jak i innym młodszym chłopakom, zdarzają się wpadki. W takich sytuacjach po prostu musimy mieć cierpliwość.
Tomek Gębala ze względu na swoje warunki fizyczne często określany jest jako „następca Karola Bieleckiego”. Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Czołówka ucieka Nafciarzom

Wisła zanotowała wcześniej trzy zwycięstwa z rzędu na swoim boisku. A ponieważ grała ciekawie, szybko …