Najnowsze informacje
anal pump

Dobra zaliczka na wiosnę

Znakomicie zakończyli rok 2016 piłkarze Wisły Płock, którzy na ostatni mecz do Białegostoku nie jechali w charakterze faworyta. Byli skazani na pożarcie, bo Jagiellonia ma w tym sezonie wszystko, co potrzebne liderowi, i konsekwentnie wykorzystuje swoje atuty. A jednak w meczu z podopiecznymi Marcina Kaczmarka czegoś jej zabrakło. Białostoczanie zanotowali od lipca w sumie pięć porażek, w tym dwie z Wisłą Płock.
W 5. kolejce rozgrywek w Płocku Jagiellonia odniosła pierwszą porażkę w tym sezonie. W ostatniej, 20. kolejce, po meczu z Wisłą, piłkarze również schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami. 13 sierpnia bohaterem pojedynku był Dimitar Iliev, 17 grudnia – Piotr Wlazło (49 min) i Kamil Sylwestrzak (90).
To był wyjątkowy mecz. Po raz pierwszy kapitanem płockiej drużyny był jej wychowanek Bartosz Sielewski i to on poprowadził drużynę do zwycięstwa. Dodajmy – drużynę w mocno zmienionym składzie. Z powodu problemów zdrowotnych trener nie mógł skorzystać z graczy pierwszej jedenastki – Tomislava Bozicia, Dominika Furmana i Maksymiliana Rogalskiego.
Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym w wyjściowej jedenastce znalazł się Damian Byrtek i można żałować, że wcześniej nie dostał szansy. Natomiast stoper Przemysław Szymiński ustawiony został jako defensywny pomocnik.
I połowa nie przyniosła spodziewanych emocji. Gospodarze próbowali zaskoczyć Seweryna Kiełpina, ale im się to nie udawało. Jagiellonia dziewięć razy strzelała na jego bramkę, ale tylko raz celnie. W tym czasie płocczanie nie zdołali wypracować sobie sytuacji, po której zawodnik uderzyłby w światło bramki. Zdecydowanie dłużej przy piłce byli miejscowi, dokładnie rozgrywający piłki, ale wynik spotkania nie zależy od tego typu zagrań.
W przerwie trener Marcin Kaczmarek musiał udzielić bardzo cennych rad swoim zawodnikom, bo ich gra nie tylko się ożywiła, ale okazała się też wyjątkowo skuteczna. W 49. min piłkę głową zagrał Jose Kante, a Piotr Wlazło pokonał Mariana Kelemena z bliskiej odległości i Wisła prowadziła 1:0.
Jednak to nie wszystko. Chwilę później mogło być 2:0, niestety Sergei Krivets zbyt lekko uderzył głową i słowacki bramkarz nie miał najmniejszych problemów z obroną jego strzału.
To nie mogło się spodobać białostockim piłkarzom, którzy ruszyli do ataku. W 59. min wyrównującą bramkę zdobył Fiodor Cernych, ale widać było, że żadna z drużyn nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
W rolach głównych byli jednak bramkarze i obrońcy, którzy gasili gorące sytuacje podbramkowe. I kiedy wydawało się, że mecz zakończy się satysfakcjonującym dla płocczan remisem, w 90. min fantastycznym strzałem z narożnika pola karnego popisał się Kamil Sylwestrzak i ustalił wynik spotkania na 2:1 dla Wisły. Dla gospodarzy to był szok, z którego nie potrafili się otrząsnąć w doliczonym czasie gry.
Płocką drużynę wspierało w Białymstoku ponad 60 kibiców, którzy wybrali się na mecz wyjazdowy pomimo zakazu stadionowego po występie na stadionie Legii w Warszawie. I mogli się cieszyć, że w tak pięknej chwili byli razem ze swoimi ulubieńcami.

Zobacz kolejny artykuł

Dariusz Jakubowski i Dariusz Kiełbasa przed kolejnym wyzwaniem

Przed biegaczami maraton na pustyni Kilka miesięcy temu na łamach Tygodnika Płockiego pisaliśmy o niezwykłym …