Reklama

Kable trafią pod ziemię

28/09/2011 08:41
W połowie sierpnia nad wsią Sendeń Mały przeszła burza, wspomagana wichurą. Nie były to pierwsze ani na pewno ostatnie skutki działania naszego klimatu, ale ta dokonała sporych zniszczeń. Między innymi powaliła wielkie słupy telekomunikacyjne. Trzy z nich leżą na polu, dwa następne zagrożone były przewróceniem. Jeden z nich mógł się przewrócić na budynek gospodarczy, drugi na płot. Z obydwu smętnie zwisają kable, wzbudzając ogromne zainteresowanie młodych ludzi.
Do redakcji zadzwonił jeden z mieszkańców wsi. Zanim jednak wykręcił numer redaktora dyżurnego (24) 262 55 88, próbował załatwić sprawę we własnym zakresie. – Znalazłem taki specjalny numer w telekomunikacji, zadzwoniłem, niestety spodziewanej pomocy nie otrzymałem - opowiada nasz czytelnik. – Kazano mi zadzwonić na „błękitną linię”. Problem jednak leży w tym, że nie mogłem złożyć zawiadomienia o powalonych słupach, bo automat połączenie mnie z żywą osobą uzależniał od podania przeze mnie numeru stacjonarnego telefonu. A ja takiego nie mam. Zresztą, telefony we wsi działały, chciałem zgłosić tylko konieczność usunięcia tych przewróconych słupów. Takiej możliwości automat nie miał w programie. Sprawa wydawała się beznadziejna, bo nie mogłem dotrzeć do kogoś, kto zrobiłby coś w tej sprawie, słupy leżały cały czas, kolejne ledwie stały mocno pochylone.
Kontakt z Telekomunikacją Polską był niemożliwy, nasz czytelnik więc zwrócił się z prośbą o pomoc do gminy. Po tej interwencji przyjechał robotnik, który chciał je ponownie wkopać do ziemi, ale na takie rozwiązanie nie zgodził się właściciel działki, który do tej pory przy każdorazowym wjeździe maszyn rolniczych na pole musiał trzymać kable w górze, by przejechał samochód. Sprawa wydawała się nie do załatwienia, zwłaszcza że mieszkańcy postulowali schowanie linii telefonicznej w ziemi, a nie pozostawienie jej na słupach.
Słupy leżały na polu, aż wreszcie ktoś poprzecinał kable, co uniemożliwiło mieszkańcom kontakt przez telefon stacjonarny. Dość szybko przyjechała firma i naprawiła tę usterkę. – Pracownik tej firmy na pytanie, czy posiada informacje o ewentualnym terminie postawienia słupów, odrzekł, cytuję ”Panie, znam miejsca, gdzie kable i przewrócone słupy Telekomunikacji leżały trzy lata” - wspomina nasz czytelnik. – Jak można przypuszczać, ta wiadomość nas nie nastroiła zbyt optymistycznie.
Po kilku różnych próbach Tygodnikowi wreszcie udało się dodzwonić do Telekomunikacji. Może trudno w to uwierzyć, ale na połączenie z centralą firmy trzeba bardzo długo czekać. Wydaje się, że telefoniści biorą nas na wstrzymanie, kto pierwszy zrezygnuje. Czy wreszcie jedno ze stanowisk, przez które można się połączyć, będzie dostępne? Niestety, częściej wygrywa Telekomunikacja.
Nasza wytrwałość jednak została nagrodzona i po dłuższym czasie udało nam się otrzymać odpowiedź. – Pomimo tego, że służby techniczne Telekomunikacji Polskiej były gotowe do wymiany uszkodzonych słupów, do tej pory niestety nie udało się tej wymiany dokonać - czytamy w liście od Biura Prasowego Grupy TP. – Cały czas prowadzimy negocjacje z Panem sołtysem, na którego działce zlokalizowane są 3 z uszkodzonych słupów. Do tej pory nie uzyskaliśmy zgody na ich wymianę, sołtys zażądał ich usunięcia i przebudowy instalacji na doziemną. Rozmowy trwają, mamy nadzieję, że uda się osiągnąć porozumienie w tej sprawie.
Sołtys wsi Sendeń Mały Franciszek Tyrajski potwierdził, że prowadził rozmowy z Telekomunikacją. – Te słupy i ta cała linia telefoniczna to wstyd dla takiej firmy - tłumaczy. – Dobrze się stało, że one się przewróciły, bo teraz całą sprawę możemy uporządkować. Chcę, by naprawa była dokonana zgodnie ze sztuką, profesjonalnie. Jestem z zawodu energetykiem i wiem, jak to powinno być zrobione. Przez ostatnie cztery tygodnie nie było żadnego odzewu ze strony firmy, ale wreszcie jesteśmy na dobrej drodze, by ustalić szczegóły i by sprawa została do końca załatwiona. Myślę, że w ciągu kilku dni kable trafią pod ziemię, słupy zostaną uprzątnięte i wszystko będzie dobrze działać.
Sołtys Tyrajski jest dobrym gospodarzem i nie byłby sobą, gdyby do końca nie załatwił sprawy. Doskonale wie, że to trwa zbyt długo, ale jest teraz dobrej myśli. Miał dość ciągłego, ręcznego zbierania kabli, by na pole mógł wjechać ciągnik. Teraz takiego problemu prawdopodobnie już nie będzie.
Nasz czytelnik także może spać spokojnie, nie obawiając się przewrócenia słupa na swoją posesję. No chyba, że nie cała infrastruktura telekomunikacyjna na tym terenie zostanie przerobiona i podczas następnej burzy przewrócą się kolejne, stojące jeszcze słupy, zaś droga przez mękę rozpocznie się od nowa.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości