anal pump

Marzenia często się spełniają

Z Ryszardem Wolbachem, zwycięzcą Plebiscytu „Z Tumskiego Wzgórza 2016” w kategorii Kultura, rozmawia Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Na początek gratuluję pięknego jubileuszu – 40-lecia pracy twórczej na scenie. Mam nadzieję, że wygrana w Plebiscycie „Z Tumskiego Wzgórza” jest jego idealnym dopełnieniem. A czy była dla pana zaskoczeniem?
– Dziękuję. 40 lat na scenie to brzmi rzeczywiście dumnie. To swoisty kalejdoskop wspomnień. W pamięci kręci się film, w którego kadrach zawarte są chwile piękne, ale i te gorzkie. Wzruszające i śmieszne. Ot, po prostu żywot faceta, który przemierza muzyczne krainy dzierżąc nieodłączną gitarę w rękach. Wygrana w Plebiscycie jest dla mnie ważna z wielu powodów. Po pierwsze jest to wyraz szacunku dla wieloletniej pracy artysty, który słowem i muzyką opisuje naszą rzeczywistość na przestrzeni upływających lat. Pamiętać należy, że pisałem utwory zarówno w okresie mrocznej komuny, w czasach transformacji końca lat 80., jak i w dobie współczesnych wydarzeń. Mam także świadomość, że ta piękna patera to wyraz uznania dla naszej Agencji IDO, która organizowała w naszym mieście wiele spektakularnych wydarzeń. Przypomnę tylko zorganizowany przez nas Dzień Dziecka, w czasie którego na murawie stadionu miejskiego bawiło się z nami około 3700 dzieciaków, Rockową Noc z Orkiestrą przed Ratuszem czy sześć edycji Płock Cover Festiwal, który w swojej szczytowej fazie aspirował do imprezy o europejskiej randze.

Zwycięstwo w Plebiscycie zaskoczyło mnie, ale… tylko trochę. Gdy zamieściliśmy informację o tym wydarzeniu, na FB rozpętała się prawdziwa burza. Odezwali się fani i przyjaciele z kraju oraz całej nieomal Europy. Ci ostatni znaleźli również sposób, aby oddać głosy. Szczególnie poruszył mnie gest proszącego o anonimowość sponsora, który sprezentował mi pokaźną pulę kuponów konkursowych.
Ja byłam bardzo zaskoczona… Po raz pierwszy widziałam, żeby na uroczystej gali wszyscy śpiewali. A to właśnie zasługa przeboju „W siną dal” od którego, jak pan wspomniał, wszystko się zaczęło.
– Ta piosenka rzeczywiście spełniła funkcję „startowej” dla mojej działalności artystycznej. Miałem przecież być trenerem (studiowałem na Akademii Wychowania Fizycznego) lub może dziennikarzem sportowym (o czym marzę skrycie jeszcze do dziś), a tu masz. Nagroda na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, nagła i niespodziewana popularność zespołu (Babsztyl), wywiady, koncerty, Złota Płyta. Przypomniałem ją zatem w czasie gali będąc niejako pod presją prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, który stwierdził, że nie wręczy mi nagrody, jeśli nie zaśpiewam. To oczywiście żart, ale było mi niezmiernie przyjemnie, gdy całe szacowne grono zaproszonych znakomitych gości ryknęło „W siną dal. W siną dal”.
Jest jeszcze wiele piosenek, które darzę wyjątkową estymą. Ważna jest dla mnie wzruszająca pieśń „Kiedy Góral umiera”. To swoisty hołd dla Mai (Marek Łabunowicz muzyk góralskiej kapeli Czarne Karakuły), który był ratownikiem TOPR i zginął ratując ludzi spod lawiny. Cenię sobie ogromnie utwór „Jak Lunatycy”. Miałem niewątpliwą przyjemność zaśpiewania go w duecie z Krzysztofem Cugowskim. To jedna z piękniejszych piosenek Harlemu, opatrzona genialnym teledyskiem w reżyserii Zbyszka Rybczyńskiego. Z naszego sztandarowego projektu „Kolory Nadziei” pochodzi piosenka „Jeśli bardzo czegoś chcesz”. To radosny, pełen nadziei i wiary w możliwości ludzkiego umysłu utwór o marzeniach, które są siłą napędową wielu poczynań człowieka. Ale uwaga! Z marzeniami ostrożnie i z rozwagą. Często się spełniają.
Wszystkich tych przebojów mogliśmy posłuchać podczas benefisu w Teatrze Dramatycznym. To było niesamowite wydarzenie, składające się z widowiska „Kolory Nadziei” oraz prezentacji pańskich przyjaciół i zespołów, w których pan śpiewał. Monumentalne wykonanie hitu „Kiedy góral umiera” z chórem Vox Singers sprawiło, że niejednej osobie ciarki przeszły po plecach. Zresztą tego wieczoru było wiele takich smaczków. A co dla pana było najważniejsze w ten wieczór?
– Oj, napracowaliśmy się przy organizacji tej imprezy setnie. Mieliśmy 107 artystów na scenie. Cała impreza trwała blisko 5 godzin. Widzom gratuluję kondycji. Pod koniec koncertu parę osób wyszło, ale tylko dlatego, że miały ostatni autobus.
Taki wieczór musiał wzbudzić we mnie głębokie emocje. Moje rodzime formacje, których byłem przecież współzałożycielem, zagrały w składach z początku ich działalności. Fajnie było sobie znowu przypomnieć misternie układane głosy piosenek Babsztyla. Moi koledzy, może trochę poważniejsi niż onegdaj, sprawili się dzielnie. Lech Makowiecki odczytał specjalnie na tę chwilę napisaną „Odę do Rudego”. Jak zawsze celnie i dowcipnie zawarł w niej wszystkie niewątpliwe zalety i… wady jubilata. Chłopaki z Harlemu też w składzie założycielskim zagrali z dawną mocą i charakterem. Gdy do harlemowych hitów („Kora”, „Jak Lunatycy” czy „Górala”) dołączył jeszcze nasz płocki chór POKiS-u Vox Singers pod kierownictwem Roberta Majewskiego – ściany zadrżały. Tu muszę szczególnie podziękować dyrektorowi Teatru Dramatycznego w Płocku – Markowi Mokrowieckiemu – za odwagę. Otóż pozwolił mi wjechać na scenę na potężnym motocyklu (suzuki intruder). Scena ugięła się lekko, zadrżała, ale… wytrzymała. Tu specjalne dzięki dla chłopaków (Buli i Gregor), którzy podstawili mi na scenę to cacko. Dla mnie osobiście najważniejsze było to, że przyjaciele artyści nie zawiedli i jak jeden mąż stawili się w Płocku 7 października. Fajnie było znów pożartować z Piotrem Bukartykiem, wyściskać się z przyjaciółmi z Czerwonego Tulipana i zagrać kilka ładnych nutek z Krzysiem Misiakiem, Maćkiem Bieńkiem, Puzim, Jarkiem Dąbrowskim, Jarkiem Kostyrą, Andrzejem Dondalskim, Jarcysiem, Kazem, Stasiem Czeczotem i maestro Dżaworem.

Trzy pytania do Joanny Banasiak, dyrektor Książnicy Płockiej

Ogrody kwitnące hitami

Inicjatywy Książnicy Płockiej w Plebiscycie „Z Tumskiego Wzgórza” co roku wygrywają bądź są w ścisłej czołówce w kategorii Kultura. Tym razem czytelnia pod chmurką i tętniące życiem kulturalnym biblioteczne ogrody znalazły się na drugim miejscu w ostatecznej klasyfikacji. Czy pozostaje jakiś niedosyt?
– Znowu jesteśmy „na pudle”! To coraz trudniejsze, bo konkurencja jest duża, czytelnicy mają do wyboru dziesięć interesujących, różnych w swej treści i formie propozycji. Dlatego jeszcze raz ogromnie dziękuję tym wszystkim, którzy oddali na nas głosy. To najlepsza ocena tego, co robimy. Płocczanie przyzwyczaili się już do naszego ogrodu, zaakceptowali to miejsce, co więcej – myślę, że czują się tu u siebie. Staramy się, żeby oferta spotkań była atrakcyjna dla wszystkich – młodszych, starszych, miłośników poezji i kapeluszy, osób poszukujących silnych wrażeń, np. podczas laserowego widowiska albo po prostu chcących odbyć sąsiedzkie spotkanie.
Choć mamy kapryśną wiosnę, czy już wiadomo kiedy ruszy na dobre „sezon ogródkowy” w Książnicy? I czym zaskoczy czytelników, jeśli chodzi o nowe książki, zaproszonych gości czy planowane wydarzenia w czytelni pod chmurką?
– Już 27 kwietnia w ogrodzie zakończy się gra miejska „Lokuj Płock” realizowana we współpracy z SBP w ramach projektu „Płock – co za historia!”. 11 maja prawdziwy hit – spotkanie autorskie z Dorotą Sumińską i promocja książki „Balią przez Amazonkę”. Do ogrodu będzie można przyjść ze swoimi małymi pupilami. Tego u nas jeszcze nie było. 3 czerwca podczas Jarmarku Tumskiego druga edycja Soboty w Soplicowie. 6 czerwca – Kuchnia prosto z Wisły – wspólnie z Zespołem Szkół Usług i Przedsiębiorczości w Płocku. 10 czerwca – Dzień Aktywnego Czytelnika. Chętni – idąc z kijkami, biegnąc, jadąc na rowerze – dotrą do ogrodu, gdzie odbędzie się piknik literacki z Rafałem Skarżyckim i Tomaszem Leśniakiem w ramach projektu PSPKiB dofinansowanego ze środków Fundacji „Fundusz Grantowy dla Płocka”. 24 czerwca II Zlot Miłośników „Cukierni Pod Amorem” z udziałem pisarki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. I jeszcze we wrześniu Narodowe Czytanie pod patronatem Pary Prezydenckiej. W tym roku to „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Nieco później warsztaty papieru czerpanego. I oczywiście ogród „popracuje” też 20 maja podczas Nocy Muzeów – zdradzę tylko, że zapanują tu garnizonowe klimaty.
Ponoć w ogrodach Książnicy szykuje się jeszcze jeden ważny hit…
– Tak. Tygodnikowi Płockiemu jako pierwszemu ujawniam nowinę. Wszystko wskazuje na to, że sfinalizujemy budowę Ławeczki Broniewskiego! Przypomnę, że Chorągiew Mazowiecka ZHP prowadziła zbiórkę na budowę tej ławeczki. Ostatnio harcerze nawiązali kontakt z Fundacją Zaczytani. org, która w tym roku organizuje szlak Zaczytanych Ławek połączony z Wielką Zbiórką Książek. Zaczytane ławki inspirowane sztuką, literaturą, muzyką, filmem tworzą najbardziej znani artyści z Polski. Widziałam kilka projektów, są naprawdę niesamowite. Aż chce się usiąść i czytać, rozmyślać, rozmawiać… I taka Zaczytana Ławka będzie poświęcona Władysławowi Broniewskiemu, przede wszystkim w kontekście jego utworów o Wiśle, co doskonale wpisuje się również w obchody Roku Rzeki Wisły. I stanie ona w ogrodzie Książnicy. Bez setek kilogramów mosiądzu, bez patosu, za to barwnie, inspirująco, artystycznie. Wspólnie z Chorągwią Mazowiecką ZHP planujemy, by odbyło się to w czerwcu.

Teatr to nie tylko spektakle na scenie

Pomnik jest ważny i historyczny

W wielkiej trójce zwycięzców kategorii Kultura Plebiscytu „Z Tumskiego Wzgórza” znalazły się kolejno benefis Ryszarda Wolbacha, dalej Czytelnia pod Chmurką w płockiej Książnicy i na trzecim miejscu Teatr Dramatyczny z odsłonięciem koło Hotelu Starzyński wyjątkowego pomnika, upamiętniającego powstanie teatru w Płocku w 1812 roku.
Budynek stał niegdyś na Tumach. Został jednak rozebrany w czasie drugiej wojny światowej na rozkaz hitlerowskich władz. Kilka lat temu w Teatrze Dramatycznym narodziła się idea, by przywrócić w świadomości płocczan ten ważny fragment historii. Powstała makieta budynku – artystyczna wizja płockiego artysty Stanisława Płuciennika. Fundusze znalazły się w Urzędzie Marszałkowskim. Pomogli też płocczanie, którzy odpowiedzieli na apel teatru i przynosili klucze do przetopienia na przyszły pomnik. Został odsłonięty z wielką pompą we wrześniu ubiegłego roku.
Trzecie miejsce dla tego wydarzenia na 10 nominacji w kategorii Kultura to bardzo dobry wynik. Oczywiście, marzyłoby się pierwsze miejsce. – Trochę nie mamy szczęścia w plebiscycie, by w końcu wygrać. Jak najbardziej jednak szczerze gratuluję zwycięzcy, czyli Ryszardowi Wolbachowi. Jego benefis był wielkim wydarzeniem – podkreśla Marek Mokrowiecki, dyrektor Teatru Dramatycznego w Płocku. Notabene to właśnie na teatralnej scenie mogliśmy oglądać benefisowe show.
Ponadto szef płockiego teatru zaznacza, że trzecie miejsce przypomina o tym, że jego placówka istnieje w świadomości płocczan nie tylko jako miejsce związane z kulturą, ale także z historią naszego miasta. Sam chętnie zaprasza gości odwiedzających płocki teatr na wycieczkę na Tumy właśnie pod pomnik. Więcej mniejszych czy większych monumentów w planach jednak nie ma. Po pierwsze, w tym roku nie ma żadnych teatralnych jubileuszy, po drugie… czasu brak. Premiera goni premierę, a do tego trwają przygotowania do widowiska związanego z Wisłą i świętem Al. Jachowicza. Pewnie w przyszłym roku docenimy w naszym plebiscycie teatr za sztukę sensu stricte…
BeeS

Zobacz kolejny artykuł

10. jubileuszowa gala „Z Tumskiego Wzgórza” w obiektywie Jana Waćkowskiego

W piątkowy wieczór w Domu Technika poznaliśmy zwycięzców 10. edycji plebiscytu Tygodnika Płockiego „Z Tumskiego …