Reklama

Korepetycje dla zdolnych?

23/03/2010 14:40
System oświatowy zmusza do dodatkowych lekcji

Wielkimi krokami zbliża się czas egzaminów. To od ich wyników zależy do jakiej szkoły albo na jaką uczelnie dostanie się młody człowiek. A to w dużej mierze determinuje jego dalsze życie. Dlatego dużym wzięciem cieszą się korepetycje, konsultacje czy kursy dokształcające. Szkoła bowiem często nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom.
Korepetycje już dawno przestały być tematem wstydliwym. Od lat korzystają z nich uczniowie, którzy wcale nie mają problemów w szkołach. Wręcz przeciwnie. Często są to osoby bardzo zdolne. Jak wielu płockich uczniów dokształca się poza oficjalnym systemem szkolnym? Nikt nie zna tej liczby, ale patrząc na setki ogłoszeń o korepetycjach w internecie, można przypuszczać, że jest spore zapotrzebowanie na te usługi. Ceny w Płocku nie są zbyt wygórowane. W zależności od przedmiotu i tego, kto prowadzi zajęcia wahają się od 15 zł do 50 zł za godzinę.
Dlaczego nawet zdolni uczniowie idą na korepetycje? - Bo system oświatowy jest niewydolny - mówi Henryk Konopka, który prowadzi gabinet dydaktyki fizyki. - I nawet nie jest winna szkoła, bo nauczyciele starają się jak mogą. Ale przy obecnej strukturze nauczyciel musi się dobrze napocić, żeby zrealizować program. A to nie zawsze idzie w parze z jakością. System zmusza młodych ludzi do korzystania z moich usług, jeśli chcą się dostać na renomowane kierunki czy uczelnie.
Nauczycielka udzielająca korepetycji z niemieckiego wskazuje na jeszcze jedną niedoskonałość. - Klasy są bardzo liczne. Nauczyciel nie ma czasu, żeby poświęcić uwagę wszystkim uczniom. Poziom nauczania się uśrednia. Często tracą na tym zdolni uczniowie. Jeśli chcą wiedzieć więcej, dobrze przygotować się do egzaminu, wtedy korzystają z korepetycji - mówi. Zwraca też uwagę, że zmieniło się podejście młodych osób do edukacji. - Mam na zajęciach chłopca, który kończy gimnazjum, a już wie, że chce studiować medycynę. I wszystko temu podporządkowyuje - dodaje.
Renata Kutyło-Utzig, dyrektor Małachowianki, uważa, że uczniowie często zbyt pochopnie wybierają korepetycje, a nie korzystają z oferty szkoły. - Korepetycje to problem bardzo złożony, który należy rozpatrywać biorąc pod uwagę różne aspekty. Z korepetycji korzystają też uczniowie, którzy wcale nie muszą na nie chodzić. Są tacy, którzy wybrali klasę z określonym rozszerzeniem, a później okazuje się, że chcą iść na inne studia niż te, do których przygotowuje ta klasa. Moim zdaniem są też tacy, którzy robią to ze snobizmu - mówi Renata Kutyło- Utzig.
- Uważam, że generalnie uczniowie nie korzystają z propozycji, jakie daje im szkoła. Są przecież koła zainteresowań, dodatkowe zajęcia, jest w tym roku jeszcze jedna godzina, na którą można się umówić z nauczycielem. To właśnie na niej można rozmawiać o materiale, którego nie zrozumiało się na lekcjach. Ale np. na taką dodatkową godzinę przychodzi kilka osób.
Dyrektor Małachowianki przyznaje, że są też uczniowie tak ambitni, którzy chcą takiego rozszerzenia materiału, którego szkoła nie może im zagwarantować. - Pamiętajmy, że liceum skróciło się do trzech lat - mówi. - Jeśli jeden przedmiot jest rozszerzony, to inny musi być w podstawie. Jedna z koleżanek na pytanie, dlaczego wysyła dziecko na korepetycje, odpowiedziała, że poziom nauczania w szkole bardzo ją zadowalał, ale nikt nie ma prawa zabronić jej inwestowania w wiedzę dziecka. Nie można więc zabronić rodzicom inwestowania w wykształcenie dzieci, ale szkoła musi dokładać wszelkich starań, aby wypełniać swoje zadania jak najlepiej. Jednak czegokolwiek szkoła by nie czyniła i tak część rodziców podejmie decyzję o korepetycjach ze względu na pracę indywidualną z uczniem.
Przytacza historię Stanisława Witkiewicza, który wybierając dla swojego syna Stanisława, późniejszego Witkacego, rodzaj edukacji, wybrał koncepcję: jeden uczeń - kilkunastu nauczycieli, a nie jeden nauczyciel kilkudziesięciu uczniów.
Renata Kutyło-Utzig uważa również, że bardzo wiele zależy od samych uczniów. - Myślę, że korepetycji byłoby mniej, gdyby młodzież sama chciała systematycznie pracować. Mamy przykłady uczniów, którzy nie chodzili na korepetycje, a są na dobrych kierunkach studiów. Ale oni wręcz dręczyli nauczycieli pytaniami i dużo pracowali sami. Byli też i tacy, którzy biegali na korepetycje, a osiągnęli bardzo słabe wyniki. Trzeba też chodzić do szkoły, a nie tylko na klasówki - mówi.    GSZ
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości