Francuskie dwa tygodnie
28.07.2010 | Autor: Tygodnik Płocki | Kategorie: Oświata
Płocczanom żądnym wiedzy czas wakacji wcale nie przeszkadza w kontynuowaniu nauki. 12 uczniów z Jagiellonki, Małachowianki, Centrum Edukacji, III LO, a także Gimnazjum nr 8 przez dwa tygodnie uczyło się pilnie języka francuskiego. Do Płocka przyjechał z Auxerre Jonathan Laporte. Po polsku nie mówił wcale. Ale jeśli nie po francusku, to można się z nim dogadać tylko po hiszpańsku i angielsku.
Takie lekcje przygotował dla najzdolniejszej płockiej młodzieży Dom Darmstadt. – W ubiegłe wakacje język niemiecki szlifowali najlepsi młodzi germaniści. Tym razem pomyślałem, że warto poszerzyć nasze kontakty z innymi miastami partnerskimi. Wybór padł na Auxerre – mówi Mariusz Wojtalewicz, kierownik Domu Darmstadt.
Jonathan na co dzień pracuje w szkole, która współpracuje z LO im. Władysława Jagiełły. Uczy języka francuskiego, geografii i historii. O Polsce i Płocku trochę słyszał. Bez wahania odpowiedział na ogłoszenie w sprawie prowadzenia wakacyjnych konwersacji w Domu Darmstadt. Przyjechał jako wolontariusz. Podczas codziennych 3-godzinnych spotkań z młodymi płocczanami m.in. zwiedzał Płock, wybrał się także do hipermarketu „Auchan” na zakupy. W ten sposób uczniowie poznawali kolejne słówka i zwroty. – Dużo mówiłem o swoim kraju. Płocczan bardzo interesowało życie młodzieży francuskiej, a także kultura Francji. Cieszę się, że znają nie tylko Louisa de Funesa – mówi Jonathan Laporte.
Podczas takich nietypowych lekcji łatwo było przełamywać dystans, a przy okazji bariery językowe. – Nie mieliśmy większych problemów komunikacyjnych, choć płocczanom na początku było trudno się przełamać, by mówić tylko w języku francuskim. Ale najlepszym sposobem nauki języka obcego jest metoda prób i błędów – podpowiada nauczyciel.
Francuz nie narzekał, że w wakacje pracował. Dzięki temu mógł poznać Polskę, która zaskoczyła go gościnnością. – Tutaj na każdym kroku ludzie są uprzejmi i mili. Chętnie podpowiadają, jak dojść czy gdzieś dojechać. W Paryżu jest inaczej. Z podobną życzliwością można się spotkać chyba tylko w mniejszych miasteczkach Francji – tłumaczy Jonathan.
W prowadzeniu lekcji pomagała mu nauczycielka Anna Ciecierska, która chętnie wykorzystuje każdą okazję, by swobodnie rozmawiać w języku francuskim. – Mam też sentyment do Auxerre. Jako tłumacz uczestniczyłam przy podpisywaniu umowy partnerskiej naszych miast – zdradza płocczanka.
Nie było najmniejszego problemu, by znaleźć w Płocku osoby chętne do konwersacji z Jonathanem. Język francuski wszak nie jest tak popularny jak angielski, choć oczywiście młodzież uczy się go w szkołach. – To była po prostu świetna propozycja. Wyjazd na obozy językowe to koszt kilku tysięcy złotych. Dzięki lekcjom z Jonathanem płocczanie mieli taki obóz całkowicie za darmo i to bez wyjazdu z domu – podkreśla Mariusz Wojtalewicz. BeeS
Pogoda w Płocku » 
