Najnowsze informacje

Czy powstanie 35-metrowy maszt telefoniczny na działce przy ul Wyszogrodzkiej?

Po raz pierwszy o planie budowy 35-metrowego masztu radiowego na prywatnej działce przy zbiegu ul. Wyszogrodzkiej i Południowej pisaliśmy na łamach Tygodnika Płockiego w grudniu 2012 roku. Mieszkańcy okolicznych domków jednorodzinnych dowiedzieli się o projekcie w sierpniu i natychmiast rozpoczęli działania, by nie dopuścić do realizacji inwestycji. Niestety, maszt telefoniczny ze stacją bazową jest inwestycją celu publicznego, co oznacza, że jest uprzywilejowany. Brak zgody mieszkańców na jego postawienie nie jest wystarczającą przesłanką do tego, by nie wydać pozwolenia na budowę.
Gdyby przy zbiegu ulic Wyszogrodzkiej i Południowej ktoś chciał postawić wysoki metalowy obiekt podobny do wieży Eiffla, to mieszkańcy okolicznych domków jednorodzinnych nie mieliby nic przeciwko temu, licząc na wizyty tysięcy turystów i wzrost cen działek.
Ale taki inwestor nie miałby szans na pozwolenie na budowę, bo w środku osiedla, między domkami jednorodzinnymi, nikt nie wydałby pozwolenia na budowę. Przy budowie masztu radiowego, który zgodnie z przepisami uznawany jest za inwestycję celu publicznego, nie tylko nie ma takich oporów, jest obowiązek.
„O tym, że na działce przy zbiegu ulic Wyszogrodzkiej i Południowej zbudowany zostanie 35-metrowy maszt radiowy, mieszkańcy dowiedzieli się 28 sierpnia z informacji Urzędu Miasta o planowanej inwestycji. – Natychmiast zaprotestowaliśmy przeciwko budowie, zanieśliśmy do Urzędu pismo z podpisami mieszkańców, że nie wyrażamy zgody na taką inwestycję” – pisaliśmy w 2012 roku.
I wymieniali największe zagrożenie: antena emituje pole elektromagnetyczne, które będzie oddziaływać na zdrowie sąsiadów przez 24 godz. na dobę. – Doskonale rozumiemy intencję czy potrzebę budowania inwestycji, tylko nie wiemy, kto i dlaczego, w oparciu o jakie dane, wybrał taką właśnie lokalizację. Rozumiemy, że jest to inwestycja celu publicznego, tylko nie wiemy, dlaczego z powodu jej realizacji zostaną naruszone nasze prawa i interesy. I nie chodzi tu tylko o to, że nasze działki stracą na wartości, także o to, jak głęboko maszt będzie wkopany w głąb ziemi, czy to nie naruszy jej struktury – obawiali się.
Mijały tygodnie, organizowano spotkania, do mieszkańców przyjechał prezydent miasta, w ratuszu odbyła się rozprawa administracyjna. Ustalone zostały dwie inne lokalizacje w niedalekiej okolicy i choć inwestor się na nie nie zgodził, wydawało się, że pod wpływem oporu zrezygnował z postawienia w tym miejscu masztu.
Mimo protestów
inwestor nie zrezygnował
Postępowanie przebiegało zgodnie z terminami i w styczniu 2018 roku sąsiedzi działki, na której maszt miał powstać, dowiedzieli się, że miasto musi wydać pozwolenie na budowę, a co za tym idzie – inwestycja może zostać wkrótce rozpoczęta.
Na pomoc wezwali lokalnych dziennikarzy i telewizję Trwam, która na żywo nadawała program „Po stronie prawdy”. Audycja była realizowana w najbliższym sąsiedztwie działki, na której ma zostać postawiony maszt.

Zobacz kolejny artykuł

Cud, że nie doszło do tragedii

Płoccy policjanci ustalili kobietę kierującą samochodem volkswagenem new beetle, która na al. Piłsudskiego przejechała na …

2 komentarze

  1. Banda zacofanych moherowych Beretów. A w kieszeni po 2 komórki każdy…
    Już wystarczy, że z tego samego powodu wykończono w latach 90 RCN Konstantynów…

  2. Ciemnogród. ZERO wykształcenia i tylko „teorie spiskowe”, bo wszystko ich zabija.