Najnowsze informacje
anal pump

Noworoczna szopka Tygodnika Płockiego

(Na motywach wieszcza Adama)

Chór płocczan:
Roku pamiętnego 2010.
biegliśmy w szeregu, chodniczkiem, bez śniegu
do wyborczej urny,
bo my nie są durni.
Demokrację mamy,
sami wybieramy.

Jeden przekonywał: „Czas na dobre zmiany”.
Drugi, że lud płocki po stokroć kochany
na rowery siędzie,
lub tramwaj mieć będzie.
Ale zima sroga była
„wrażeń moc” za mała siła.
Wybraliśmy orliki, z dala od polityki.

Prezydent Andrzej:
U stóp moich kraina dostatków i krasy
tak tylko wygląda,
bo brakuje kasy.
Skąd wziąć na parkingi, żłobki, biblioteki,
dalekie to plany, na razie niestety.
Płocku! Twe obligacje
zniszczą mą reputację.
Kto znaleźć pieniądze pomoże?
Z którym klubem się ułożę?

Były prezydent Mirosław:
Lubię spoglądać wsparty wieczorem o molo,
jak się w ratuszu moi następcy mozolą.
Jak się męczą i dręczą, włosy wyrywają,
w skarbiec pusty popatrują, co z budżetu skreślić knują.
Jeszcze mnie popamiętacie, Audioriver pożegnacie.
Nie będzie tramwaju i „misek”,
z rozrywką kurek wam wysechł.

Orlen Arena:
Dosyć tego czarnowidztwa.
Rozjaśnij swe lica!
Ja na zawsze będę twoja,
zawiśnie tablica.
Pierwsze koty już za płoty.
Francuz był i sobie chwalił,
nawet jego wielki laser
sufitu mi nie rozwalił.

Teraz czekam na piłkarzy,
kiedy mecz się dobry zdarzy?
Niedługo zaświecę jaśniej,
bo w chłopakach duch coś gaśnie.

A jeśli to nie pomoże,
wykopiemy ich nad morze.
Z Hiszpanii byki kupimy.
Z areny corridę zrobimy.
Książęco-stołeczny Płock
znów dostanie wrażeń moc.

Dyrektorski duet Leonard i Tomasz:
Po co nam byki?
Chyba, że stare roczniki,
pod Mochowem wykopane
archeologom jeszcze nie znane.
Wypuścimy na wiatr pracowników,
etnografów i od jesiotra historyków.
Niech szukają w lasach i w ziemi,
aż się nasza ekspozycja w jedenaście wieków zmieni.
Dziesięć już za sobą mamy.
Dobre recenzje zbieramy.
Gościu! Przybywaj tu rad,
bez biletu, przez pięć lat.

Kandydat Radny Wojciech:
Chwileczkę, to jest pomysł.
Ja to przerabiałem,
gdy swoim autobusem miasto zdobyć chciałem.
Też biletów nie było… jednak źle się skończyło.
Nie ma już namiociku, hostess i baloników,
ale głos mój w radzie będzie,
znów osiądę na urzędzie.

Radna Elżbieta:
Rozeszliśmy się z sesji weseli i zdrowi.
Wczoraj radę dostałam,
swojej szansy nie przespałam.
Kobiecym wdziękiem i liczkiem,
a gdy potrzeba i prztyczkiem
będę panów mitygować
i opozycję strofować.
Do ludzi podejście mam,
wszak pedagogikę znam.

Chór płocczan:
Wiwat, wiwat już kończymy,
pieniędzy, zdrowia życzymy.
Naszej władzy dość pokory,
bo jak nie – to znów wybory…
Niech włodarze pamiętają,
co zbudować zamierzają.
Jakie były obietnice,
bo wyjdziemy na ulice.
Wymalujemy murale,
że nie chcemy władzy wcale.
A jak będzie nam się żyło,
lekko, spokojnie i miło,
w Europę pójdzie wieść,
że nasz Płock najlepszy jest.

Autor: Czarny Szpaczek-nieboraczek
Rysunki: Jerzy Mazuś

Zobacz kolejny artykuł

Podpowiadamy, jak jeździć 1 listopada

Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych. Tego dnia z pewnością wielu płocczan wyruszy na cmentarze. W …