Molo do rozbiórki
04.01.2012 | Autor: Tygodnik Płocki | Kategorie: O tym się mówiPłockie molo zostanie całkowicie zamknięte dla spacerowiczów. Konieczna jest rozbiórka pomostu łączącego molo z lądem. Ponieważ prace trzeba wykonać w trybie nadzwyczajnym, MZOS może wybrać wykonawcę z wolnej ręki.
Instytut Badawczy Dróg i Mostów dostarczył ekspertyzę stanu technicznego płockiego molo. Dokument w ubiegłym tygodniu trafił do Urzędu Miasta i administrującego obiektem Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych. Wyniki badań są jasne. Pale pod pomostem łączącym molo z lądem zostały uszkodzone przez lód. Jedynym sposobem na usunięcie usterki jest zdemontowanie tej części obiektu i wybudowanie od nowa. Wszystko z powodu braku zabezpieczeń przed krą, która zimą spływa Wisłą. Przy okazji eksperci IBDM dopatrzyli się także innych „usterek”. Wprawdzie przyznali, że trudno jest idealnie wbijać pale z jednostki pływającej i dlatego ich skracanie jest dopuszczalne, gdy trafiły na opór w dnie rzeki, ale już wydłużanie pali za pomocą nadlewek to błąd.
Prace związane z rozbiórką części molo gotowa jest wykonać firma Bilfinger Berger, która była głównym wykonawcą obiektu: – Chcemy dokonać rozbiórki i zabezpieczenia zdemontowanych elementów. Może to kosztować około 100 tysięcy złotych. Nie wykonamy tego jednak w ramach gwarancji, ale jako nowe zlecenie – mówi rzecznik prasowy firmy Mateusz Gdowski.
Żeby molo ponownie nadawało się do użytku, trzeba od nowa wykonać połączenie z lądem. Wiąże się to z nowym projektem. Zdaniem fachowców z IBDM najlepiej sporządzić trzy wersje dokumentu i poddać je ocenie ekspertów. Trudno jednak powiedzieć, ile to może kosztować. – Koszt może wynieść 1, 2, może 3 miliony złotych – uważa radny Artur Kras, przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Miasta, która od kilku miesięcy poświęca wiele uwagi sytuacji związanej z płockim molo.
Molo od początku inwestycji wzbudza wiele emocji wśród mieszkańców i samorządowców: – Sytuacja jest skandaliczna i będzie kosztowna dla budżetu Płocka. Po pierwsze, należy wyjaśnić, dlaczego tak trudna inwestycja została przekazana do MZOS-u, który nie jest przygotowany do prowadzenia takich przedsięwzięć. Po drugie, kto popełnił błąd? Projektant, któremu zabrakło wyobraźni i zaprojektował to tak, jak potrafił? Wykonawca, który miał dobry projekt i źle wykonał prace? Czy może inwestor zlecający prace, czyli ówczesny prezydent miasta, który wyjął część prac z koncepcji zagospodarowania nabrzeża wiślanego? – mówi radny Arkadiusz Iwaniak. (jac)
Pogoda w Płocku » 





A gdzie był Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Płocku , że dopuścił do użytku fuszerkę.
Z tego co wiem inspektorzy N B są mało kompetentni w swoich działaniach i zawsze umywają
ręce. Dopóty, dopóki funkcjonariusz publiczny nie będzie ponosił odpowiedzialności za swoje czyny i
wyczyny, takie rzeczy będą miały miejsce.