Wiadomości Płock -
Tygodnik Płocki Online Redakcja Biuro Ogłoszeń Kontakt Ogłoszenia Archiwum Rzetelna Firma
Dzisiaj jest Piątek, 18 maja 2012, 138 dzień roku.

Matejko przed sądem

22.02.2012 | Autor: Tygodnik Płocki | Kategorie: O tym się mówi

Zdzisław N. to jeden z najbardziej znanych fałszerzy pieniędzy w Polsce. Przed płockim Sądem Okręgowym miał właśnie rozpocząć się jego proces. Ale się nie rozpoczął i wszystko wskazuje na to, że Zdzisław N. nie będzie sądzony w Płocku. Sąd Apelacyjny w Łodzi 22 lutego ma zdecydować, czy jego sprawa zostanie przeniesiona do sądu w Krakowie.
W regionie płockim Zdzisław N. był nazywany „Złotą rączką”. Ale w Polsce i wśród współwięźniów bardziej jest znany jako „Matejko”. W regionie płockim Zdzisław N. działał w latach 2006-08. I właśnie za te swoje wyczyny miał być sądzony w Płocku. W tym czasie miał ponad 50 razy wprowadzić do obrotu fałszywe stuzłotówki. W sumie były to grube setki tysięcy złotych.
„Matejko” stawił się w sądzie. Przyjechał do Płocka z Krakowa, bo teraz tam siedzi w areszcie za kolejne próby fałszowania pieniędzy. W asyście dwóch rosłych policjantów, niski, chudy, z farbowanymi włosami, blisko 70-letni Zdzisław N. zasiadł na ławie oskarżonych. Oprócz niego także Agnieszka K. z Krakowa i Radosław K. z podpłockiego Juryszewa. Zabrakło Krzysztofa Sz., który uległ wypadkowi i nie może chodzić.
Jednak proces się nie rozpoczął. Obrońca Zdzisława N. złożył wniosek do sądu, aby przenieść go z Płocka do Krakowa. Płocki Sąd Okręgowy skierował sprawę do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. To tam trafiły na razie wszystkie akta. Łódzki sąd ma zdecydować, w którym z sądów, płockim czy krakowskim, będzie sądzony „Matejko” za wyczyny w naszym regionie. Na razie rozprawa została odroczona do 27 lutego.
Zdzisław N. ponad połowę swojego życia spędził w więzieniu. Skończył średnią szkołę plastyczną, wygrywał konkursy, dostawał nagrody. W 2000 r. kardynał Franciszek Macharski poświęcił wielki fresk, który „Matejko” namalował w kaplicy aresztu na Montelupich w Krakowie, gdzie odsiadywał wyrok.

Płocki trop

O Zdzisławie N. w Płocku i okolicach było głośno kilka lat temu. Najpierw został zatrzymany w listopadzie 2007 roku. W okolice Płocka przeniósł się z Małopolski. Razem z żoną i szesnastoletnią uciekinierką z krakowskiego domu dziecka mieszkał wtedy w wynajętym domu w Rogozinie. Na jego trop wpadli funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego. Akcja zatrzymania przypominała działania przeciwko najgroźniejszym przestępcom. Zamki w drzwiach do domu odstrzelili antyterroryści. Policjanci wpadli do mieszkania w chwili, gdy Zdzisław N. akurat produkował kolejne fałszywe banknoty. W ręce funkcjonariuszy wpadło półtora tysiąca kart z przygotowanymi już banknotami. Miały one naniesione imitacje zabezpieczeń. Do produkcji fałszerz używał skanera, drukarek, komputera. Miał także potrzebne do produkcji farby i brokaty. Pomimo grożącej za fałszerstwo kary od 5 do 25 lat pozbawienia wolności podejrzany nie został wtedy tymczasowo aresztowany.
Prawdopodobnie spowodowało to, że poczuł się bezpieczny i ponownie zaczął fałszować pieniądze, tym razem w wynajętym domu w Leszczynie Księżym. Kiedy płocki rynek zaczęły zalewać fałszywe banknoty, policjanci nawet nie przypuszczali, że nowa wytwórnia powstała kilkanaście kilometrów od tej, którą zlikwidowano kilka miesięcy wcześniej. Problem był poważny. W ciągu roku policjanci z Płocka odnotowali 100 spraw związanych z fałszywymi banknotami.
„Fabryka pieniędzy” w Leszczynie Księżym została zlikwidowana na początku września 2008 roku. Zdzisława N. oraz jego żonę policjanci z sekcji kryminalnej płockiej policji zatrzymali do rzekomo rutynowej kontroli drogowej w województwie łódzkim. W golfie należącym do małżeństwa policjanci znaleźli prawdziwe skarby. 58-letnia kobieta miała w torebce cztery koperty, a w nich 172 nowiutkie banknoty stuzłotowe z powtarzającymi się numerami serii. W schowku auta był pistolet.
– Część banknotów była jeszcze do poprawki. Nasz artysta był bardzo spokojny, sam krytycznie się o nich wypowiadał. Narzekał, że nie ma dość dobrego papieru, żeby osiągnąć idealną jakość pieniędzy – opowiadali wtedy płoccy policjanci. – Podejrzany ponad połowę życia przesiedział w więzieniach, głównie za fałszerstwa dokumentów i pieniędzy. Jest artystą malarzem, ale twierdzi, że to niedochodowa działalność, skoro w supermarketach można kupić obrazek już za 50 zł. Wziął się więc za fałszowanie.
„Złota rączka” poinformował funkcjonariuszy, że sprzęt do produkcji fałszywych banknotów znajdą w wynajmowanym przez małżeństwo domu w Leszczynie Księżym. Policjanci znaleźli tam drukarkę wysokiej jakości, komputer oraz materiały malarskie. Artysta ręcznie „podrasowywał” swoje szczególne obrazki już po ich wydrukowaniu. Małżeństwo trafiło do policyjnego aresztu.
Fałszerz pochodzi z Krakowa. Kiedyś mężczyzna fałszował także dokumenty. Po zatrzymaniu żalił się, że dużo przy tym pracy, a zarobek marny, najwyżej 100–200 złotych za sztukę. Mimo że mężczyzna masowo produkował fałszywe banknoty, to rodzina nie była zamożna. Często brakowało im pieniędzy na rachunki czy paliwo. Nie mieli własnego mieszkania. Wynajmowali domy, w których Zdzisław N. uruchamiał produkcję.
Od czasu, kiedy „Złota rączka” zniknął z okolic Płocka, zmniejszył się problem z fałszywymi pieniędzmi: – Ani wcześniej, ani później nie było takiego fałszerza w Płocku i powiecie płockim. Zdecydowanie mniej jest również fałszywych banknotów. W 2011 roku były to pojedyncze sztuki. Chodziło głównie o osoby, które przypadkiem weszły w posiadanie „fałszywek”. Płacąc przy kasie za zakupy, nawet nie zdawały sobie sprawy, że wprowadzają do obiegu fałszywy banknot – mówi rzecznik płockiej policji asp. Krzysztof Piasek.

Jak odróżnić prawdziwe
od fałszywych?

Rady, jak wykryć podrobiony banknot, można znaleźć na stronie Narodowego Banku Polskiego www.nbp.pl. W naszym kraju są banknoty o pięciu nominałach: 10, 20, 50, 100 i 200 złotych. Mają różną wielkość. Na każdym z nich znajduje się wizerunek władcy (Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełły, Zygmunta Starego), polskie godło, wartość nominalna wyrażona słownie i cyfrowo, podpisy prezesa i głównego skarbnika NBP oraz nazwa emitenta, czyli Narodowego Banku Polskiego. Prawdziwe banknoty mają wyczuwalne palcami wypukłe elementy druku. Warto też zwrócić uwagę na znak wodny, nitkę zabezpieczającą z mikrodrukiem oraz precyzyjne pasowanie elementów uzupełniających się, które są naniesione na przeciwnych stronach banknotu. Ponadto na banknotach 100-złotowych jest umieszczona złota folia, a na 200-złotowych hologram ze zmieniającymi się obrazami.
Jeśli ktoś ma podejrzenia, że przez nieuwagę wszedł w posiadanie fałszywego banknotu, powinien sam zgłosić się do najbliższego banku lub jednostki policji, żeby sprawdzić jego autentyczność.
Grzegorz Szkopek
Jacek Danieluk
fot. Dariusz Ossowski

Komentowanie zabronione.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Tygodnik Płocki nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii - Regulamin.