anal pump

68 punktów zrobi cię kierowcą

Z Wojciechem Krzewskim, dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Płocku o nowych egzaminach na prawo jazdy, szkołach nauki jazdy i wychowaniu komunikacyjnym rozmawia Tomasz Szatkowski

Minister Transportu Sławomir Nowak ustanowił tydzień 5-11 grudnia Tygodniem Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Póki co mamy do czynienia ze smutnymi statystykami wypadkowymi na drogach w Polsce. Jak to zmienić? Jak lepiej dotrzeć do świadomości uczących się u was kierowców?
– Rada ONZ rokrocznie ogłasza termin Tygodnia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. W tym roku zaproponowała, by poszczególne kraje określiły, kiedy będzie przebiegało święto BRD. W Polsce trwało od 5 do 11 grudnia br. Nie będę mówił o tym, co robi Ministerstwo Transportu i Krajowa Rada BRD, bo zapewne nas wszystkich interesuje lokalne płockie podwórko. A my w tych obchodach uczestniczymy od 10 lat. Na terenie oddziaływania Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego zaproponowaliśmy dla Krajowej Rady BRD imprezy, które się odbyły we wspomnianym tygodniu. W dziesięciu gminach (powiatu gostynińskiego, sierpeckiego i w Płocku) zorganizowaliśmy spotkania edukacyjne, konkursy w zakresie wychowania komunikacyjnego. Przygotowaliśmy specjalistyczne szkolenia dla nauczycieli wychowania komunikacyjnego, które odbywają się cyklicznie co 2-3 lata, i w efekcie których wydajemy odpowiednie certyfikaty. W trakcie tych szkoleń przeprowadzane są także zajęcia dotyczące bezpieczeństwa w ruchu drogowym i pierwszej pomocy medycznej. Poza tym zorganizowaliśmy dzień otwarty WORD-u dla dzieci i młodzieży, w trakcie którego odbywały się zajęcia edukacyjne, gry, zabawy komunikacyjne, był dostępny symulator zderzeń. Zaplanowaliśmy też współpracę z mediami lokalnymi.
Dlaczego o tym wspominam w kontekście pańskiego pytania? Bo naszym zdaniem właśnie działalność edukacyjna prowadzona na etapie szkolnym może znacząco wpłynąć na poprawienie tych smutnych, wypadkowych statystyk. Wieloletnie działania takich WORD-ów jak nasz przynoszą pozytywne skutki, ponieważ o ile 10 lat temu ginęło w Polsce w ciągu roku ok. 5,5 tys. ludzi, to rok 2010 zamknął się liczbą 3 900 osób. Jednak nadal daleko nam do innych krajów, gdzie śmiertelność jest o wiele niższa. Ta różnica ma uzasadnienie historyczne. Kraje zachodnie i USA od dziesięcioleci dbały o wychowanie komunikacyjne, użytkowanie samochodu jest tam pokoleniowe. Natomiast w Polsce po okresie transformacji boom komunikacyjny spowodował, że wychowanie komunikacyjne i kultura na drogach pozostawia ją wiele do życzenia. Jednak będąc w zjednoczonej Europie, jesteśmy zobowiązani do zmniejszenia śmiertelności.

Wychodzi więc pan z założenia, że poprzez wychowanie komunikacyjne dzieci, zmienia się świadomość dorosłych kierowców…
– Oczywiście, zresztą edukujemy nie tylko dzieci, ale również dorosłych, nauczycieli i inne środowiska. Do wychowania komunikacyjnego wiele wnosi Urząd Marszałkowski, który od 10 lat organizuje akcję „Bezpieczna droga do szkoły”. Przez te 10 lat na terenie województwa mazowieckiego w konkursach wiedzy o ruchu drogowym wzięło udział 240 tys. dzieci (woj. mazowieckie to 5,5 mln obywateli – przyp. autora). Rozdano setki tysięcy kodeksów młodego rowerzysty, kamizelek, kasków ochronnych dla rowerzystów. Myślę, że o wychowanie komunikacyjne, oprócz Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa, Urzędu Marszałkowskiego i WORD-u, powinno się troszczyć także Kuratorium Oświaty, szkoły. Coraz więcej szkół, choć nadal nie wszystkie, współpracują m.in. z WORD-em w zakresie dbania o bezpieczeństwo na drogach.
Dla naszego województwa został opracowany tzw. Gambit Mazowiecki. To podręcznik budowania systemu bezpieczeństwa przygotowany przez naukowców z Politechniki Warszawskiej, Radomskiej etc., który wskazuje konkretne cele do zrealizowania. Gambit został przyjęty przez Wojewódzką Radę BRD. W tej chwili jest realizowany na poziomie miast, powiatów i gmin. Także w Płocku powołano zespół, który wdraża jego zapisy.

Musi być jednak sporo do poprawy w tej kwestii, skoro mamy do czynienia z kolejną nowelizacją przepisów regulujących przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy. Czy sito ograniczające zdawalność nie do końca przygotowanych kierowców będzie teraz skuteczniejsze?
– Pewnie tak, ponieważ ustawa z dnia 5 stycznia 2011 roku, o kierujących pojazdami, której przepisy wykonawcze wchodzą w życie, w zakresie egzaminów teoretycznych, z dniem 11 lutego 2012 roku, na bazie dyrektywy unijnej, powoduje, że kierowcy w zakresie najbardziej popularnej kategorii B będą musieli nieco inaczej zdawać egzamin państwowy.

Jakie najistotniejsze zmiany niesie ze sobą nowelizacja?
– Jeśli chodzi o kategorię B, obecnie egzamin teoretyczny przebiega nieco nieprawidłowo, ponieważ zdający, znając całą bazę pytań, nieraz nawet w ciągu 3 minut udzielają odpowiedzi na 18 pytań testowych, nie do końca rozumiejąc zasady, nie do końca rozumiejąc to, co robią. Natomiast nowe zasady egzaminowania przewidują wzrost ilości pytań do 32. Pytania będą jednokrotnego wyboru, w przeciwieństwie do obecnych, które są wielokrotnego wyboru. Jeszcze nie wiadomo, czy te pytania i odpowiedzi będą jawne tak jak w tej chwili. Zdawanie egzaminu będzie możliwe tylko w formie komputerowej. Teraz dopuszcza się jeszcze wersję pisemną.
Wśród 32 pytań znajdzie się 20 pytań zasadniczych, gdzie należy udzielić odpowiedzi „tak” lub „nie” (10 pytań, za które można uzyskać 3 pkt., 6 pytań za 2 pkt. i 4 pytania za 1 pkt.), i 12 pytań specjalistycznych, w przypadku których trzeba będzie wybrać jedną z trzech odpowiedzi (6 pytań za 3 pkt., 4 pytania za 2 pkt. i 2 pytania za 1 pkt.). Większość pytań to będą pytania czasowe, tzn. zdający będzie miał 10 sekund na udzielenie odpowiedzi. Będą to pytania dotyczące sytuacji drogowych. Pamiętajmy, że w realnym ruchu drogowym osoba kierująca pojazdem nie ma więcej czasu na reakcję. Jeśli odpowiedzi nie zostaną udzielone w ciągu tych 10 sekund, nie będzie możliwości powrotu do tych pytań. Będzie można uzyskać maksymalnie 74 punkty, a żeby zdać konieczne będzie zdobycie 68 punktów.
W przypadku kategorii B pojawi się okres próbny, który będzie obowiązywał od stycznia 2013 r. W czasie pierwszych 8 miesięcy pojazd, którym porusza się osoba z kategorią B, będzie musiał być oznakowany zielonym listkiem z przodu i z tyłu (to powrót do rozwiązań, które kiedyś stosowano). Będą ograniczenia, jeśli chodzi o prędkość, itd.
Zniknie prawo jazdy bezterminowe, wszystkie nowo wydawane dokumenty będą czasowe. Najdłuższy okres, jeśli chodzi o kategorie niższe, także B, to 15 lat. Jeśli chodzi o kategorie wyższe – 5 lat. W przypadku osób, które już posiadają prawo jazdy bezterminowe, zmiana nastąpi w późniejszym czasie.

Chyba z dodatkowych utrudnień zdają sobie sprawę także potencjalni przyszli kierowcy, bo w całym kraju zdecydowanie zwiększył się udział starających się o prawo jazdy jeszcze przed wejściem w życie nowelizacji. Jak to statystycznie wygląda w Płocku?
– Notujemy od października wzmożony ruch zdających. Wiemy też od instruktorów i właścicieli szkół nauki jazdy o boomie kandydatów na kierowców. Jest to związane ze strachem przed nową formą egzaminowania kierowców. W porównaniu z kwietniem czy majem br. liczba osób zapisujących się na egzamin wzrosła o 100-110%. Obecnie czas oczekiwania na egzamin waha się w granicach miesiąca. Robimy wszystko, żeby ten przewidziany ustawowo miesięczny czas realizować. Dlatego m.in. pracujemy we wszystkie soboty.

Czy ten nowy egzamin jest w ogóle do zdania dla przeciętnego kandydata? Jego stopień trudności jest nieporównywalny z poprzednim. A może w związku z tym także szkoły nauki jazdy powinny przeorganizować swoje programy nauczania?
– Myślę, że aż tak trudny ten egzamin nie będzie. W tej chwili jeszcze niewiele osób wie, jak dokładnie będzie on wyglądał. Oczywiście w okresie przejściowym zdawalność egzaminu teoretycznego na pewno trochę spadnie. Natomiast myślę, że w późniejszym etapie nowy system będzie zadowalający.
Co do pytania o szkoły nauki jazdy, to przepisy określają minimalną liczbę godzin szkolenia, w tej chwili jest ich 30. Instruktor prowadzący decyduje, czy dana osoba po odbyciu 30 godzin szkolenia jest gotowa do przystąpienia do egzaminu. Zapisy ustawy dają instruktorowi możliwość skierowania ucznia na obowiązkowe odbycie dłuższego kursu. W praktyce jednak instruktorzy rzadko podejmują taką decyzję, gdyż prawdopodobnie straciliby klientów. Uważam, że jest to niedobry system. Powoduje bowiem, że szkoły uznają, że wszyscy kursanci po odbyciu 30 godzin szkolenia są już gotowi do zdawania egzaminu.

Kto decyduje o marce samochodów, na których zdaje się prawo jazdy kategorii „B”? Teraz czyni się to Skodami Fabia i Toyotami Yaris. Wcześniej w użyciu były m.in. Fiaty Panda. Być może za pół roku komuś przyjdzie na myśl korzystanie z – dajmy na to – Fordów Fiesta. Dlaczego nie można pójść w kierunku pełnej liberalizacji egzaminów w kontekście różnorodności taboru samochodowego? Skorzystałyby na tym także szkoły nauki jazdy, których kolejne zmiany zmuszają do ciągłej wymiany aut…
– Jeśli chodzi o zakup samochodów do celów egzaminacyjnych, to decydują WORD-y. Są one podmiotami gospodarczymi z osobowością prawną i, jak wszystkie tego typu jednostki, muszą przestrzegać zapisów Ustawy o zamówieniach publicznych, muszą organizować przetargi na zakup tych samochodów. Ponieważ producenci, dilerzy aut traktują użytkowanie przez nas ich samochodów jako reklamę, wprowadzają ceny dumpingowe. W związku z tym na terenie całego kraju przetargi na samochody dla WORD-ów są problemem. Nie możemy kupić samochodów na wolnym rynku i stąd biorą się pewne komplikacje. WORD w Płocku stosuje system nie rewolucyjny, tylko ewolucyjny. Jeśli wygrywa dana marka, to zostawia się również stare samochody. Daje się szkołom jakiś czas, 2-3-letni, do korzystania ze starych samochodów. W tej chwili przykładem są toyoty, które również uczestniczą w procesie egzaminowania, a na ich miejsce wchodzą skody.

Zapewne dyskutuje pan z zatrudnionymi w WORD w Płocku egzaminatorami na temat błędów, jakie popełniają kursanci. Czy jest lista takich błędów, przez które egzamin kończy się niepomyślnie?
– Listy nie ma, ale zarówno egzaminatorzy, jak i przedstawiciele ośrodków szkolenia kierowców wiedzą, że jest pewna grupa najczęściej popełnianych błędów.
Jeżeli chodzi o plac manewrowy, to do błędów zalicza się brak płynności jazdy tam, gdzie ona jest wymagana, czyli na pasie ruchu, najazd na pachołek, najazd na linię i wyjazd poza nią. Błędy te mają różne sankcje jeśli chodzi o wynik egzaminu. Nieraz można powtórzyć manewr, ale w przypadku choćby najazdu na pachołek czy wyjazdu poza linię takiej możliwości nie ma.
Jeśli chodzi o jazdę w ruchu drogowym, do najczęstszych błędów zaliczamy: nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, niedostosowanie się do sygnalizacji świetlnej i do znaków określających pierwszeństwo, niezatrzymywanie się na znaku „stop”, złe wykonywanie lub próby wymuszenia pierwszeństwa przy zmianie pasa ruchu.
Często można usłyszeć od zdających, że nie zdali tylko dlatego, że zgasł im pojazd. Tak w płockim WORD-zie się nie dzieje. Wszystko zależy od sytuacji.

W swoim czasie mówiło się, że płoccy egzaminatorzy są jednymi z najbardziej rygorystycznych w Polsce. Czy w dalszym ciągu część mieszkańców naszego regionu decyduje się na przykład na egzamin we Włocławku? Czy dysponuje pan takimi danymi?
– Oczywiście, dysponujemy takimi danymi. W krajowym rankingu zdawalności sytuujemy się w pierwszej połowie wśród 49 WORD-ów. Nie jest to najniższa zdawalność.
Płock jest specyficznym miastem, ruch samochodowy jest bardzo duży, dlatego też egzamin w naszym mieście wygląda inaczej niż np. w Ostrołęce czy w Ciechanowie, ale też inaczej niż w Warszawie. O ile w Płocku zdawalność na kategorię B w czasie pierwszego podejścia wynosi 38%, w Warszawie wynosi 27%.
Na zdawalność egzaminów na pewno też wpływa system szkolenia. Szkoły nauki jazdy w naszym wewnętrznym rankingu mają zdawalność na poziomie od 20 do 70%, co mówi samo za siebie.
Jeśli chodzi o przepływ kandydatów na kierowców, to jest on znikomy. 1-2% kursantów przystępuje do egzaminu np. w Ciechanowie. Za to wiele osób z Warszawy decyduje się na zdawanie egzaminu w Płocku, ponieważ uważają, że tu będzie łatwiej.

Wspomniał pan, że najwięcej zależy od szkoły, która przygotowuje danego kursanta. Jakie informacje o danej szkole powinien zasięgnąć przyszły kierowca, żeby dokonać właściwego wyboru?
– Przede wszystkim nie powinien się kierować ceną, nie wybierać najtańszych ofert. Trzeba zwrócić uwagę na ilość uczestników kursów, wielkość szkoły. Należy pamiętać, że dzisiaj prowadzenie szkoły nauki jazdy to działalność gospodarcza, która co prawda wymaga zdobycia zezwolenia starosty czy prezydenta, ale poziom nauczania w dużej mierze zależy od stopnia zaangażowania i wiedzy merytorycznej kadry instruktorskiej.

Zobacz kolejny artykuł

Podpowiadamy, jak jeździć 1 listopada

Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych. Tego dnia z pewnością wielu płocczan wyruszy na cmentarze. W …