Reklama

SkArPa czyli Stefan atakuje Płock

08/09/2010 09:42
Przez cztery dni trwał w Płocku I Festiwal Transgraniczny SkArPa. Jego bohaterami byli Franciszka i Stefan Themersonowie. On płocczanin, sławę zdobył eksperymentalnymi filmami i awangardową literaturą. Ona warszawianka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, ilustrowała książki męża, projektowała scenografię i prowadziła wraz z nim w Londynie wydawnictwo Gaberbocchus Press. W bogatym, interesującym programie SkArPy znalazły się: światowa prapremiera adaptacji powieści Themersona Wykład profesora Mmaa, panel naukowy, wystawy, przywieziony z Teatru Wielkiego w Poznaniu spektakl operowy Święty Franciszek i wilk z Gubbio, albo Kotlety Świętego Franciszka. Festiwal zakończył się uroczystym toastem urodzinowym w Muzeum Mazowieckim z okazji 100 rocznicy urodzin Stefana Themersona, z udziałem gości z Londynu – Jasi Reichardt i Nicka Wadleya z Archiwum Themersonów.
Spotkanie z twórczością Themersonów rozpoczął pokaz filmów w Domu Darmstadt, ale najważniejszym punktem czwartkowego programu była prapremiera spektaklu Mmaa w reżyserii Piotra Bogusława Jędrzejczaka, dyrektora artystycznego Festiwalu. Na scenie kameralnej płockiego teatru rozgościły się termity. Fantastyczna scenografia autorstwa Małgorzaty Gałaś-Prokopf przeniosła widzów w podziemny świat korytarzy i kładek. Tam właśnie, w królestwie białych fluorescencyjnych owadów, toczą się filozoficzne dysputy obok problemów dnia codziennego, jak na przykład fakt zaprzestania składania jaj przez królową (w tej roli Hanna Zientara). Przy okazji Themerson kpi sobie z psychoanalizy Freuda, zasad demokracji i prawideł logiki. Najciekawiej został przedstawiony proces poznawania wiedzy. Termity zdobywają guzik homo sapiens i jeden ze 150 tysięcy ludzkich włosów, żarliwie rozprawiając o ich przeznaczeniu w gronie naukowców. Wielką ciekawość budzi również przeznaczenie paznokcia. Ale i tak wszystkie naukowe odkrycia, jak mówi autor, prowadzą do powiększania naszej niewiedzy.
Głównymi termitami w spektaklu są: profesor Mmaa (Marek Walczak), doktor Sigmund Kraft-Durchfreud (Piotr Bała) oraz Królowa Gertruda. Pozostałe role grają: Bogumił Karbowski, Katarzyna Anzorge i gościnnie Ewa Pająk. Spektakl jest awangardowy, jak na awangardowy tekst Themersona przystało. Dialogi przerywane są wizualizacjami pokazywanymi na ekranach. Zmiana układu sceny i widowni pozwala na umieszczenie widzów w centrum wydarzeń, ale jednocześnie termity mogą obserwować nasz świat. Świecące kostiumy potęgują jeszcze efekt tajemniczości podziemnego królestwa owadów, do którego ludzkie oko nie może zajrzeć. Zresztą nawiązań do różnic pomiędzy światem owadów a rzeczywistością człowieka jest więcej. W finale spektaklu przenosimy się na chwilę „na powierzchnię”, ale do górników.
Nie dość uważny widz może zagubić się w wielości postaci, które przedstawia tylko szóstka aktorów. Awangardowość tekstu Themersona przez lata nieco osłabła. Trudno dzisiaj odtworzyć i zrozumieć wszystkie aluzje i żarty dotyczące ówczesnych spraw i osób. Niemniej humor pozostał i wychodzący ze spektaklu zapamiętują puenty, sentencje, zabawne skojarzenia. W pamięci pozostanie na pewno także scenografia i muzyka autorstwa Mai Pietraszewskiej-Koper czyli Digital Princezz.
Piotr Bogusław Jędrzejczak pokazał podczas Festiwalu również drugie wyreżyserowane przez siebie przedstawienie Święty Franciszek i wilk z Gubbio, albo Kotlety Świętego Franciszka. To jedyna opera semantyczna Stefana Themersona, do której napisał i libretto, i muzykę. W Polsce, pierwszy raz z oryginalną muzyką kompozytora, pokazał ją Teatr Wielki z Poznania. Ten właśnie spektakl zobaczyliśmy trzeciego dnia „SkArPy”. Tym razem na dużej scenie znaleźli się i widzowie, i aktorzy, przeniesieni w świat rozterek moralno-etycznych młodego Franciszka. Biednego bohatera wszyscy maltretują. Wypominają mu, ile to wyrzeczeń i trudów dla niego ponieśli. Ojciec zbudował fabrykę. Robotnicy ciężko pracują na to, żeby Franciszek miał nartki i długie spodnie. A on i tak wszystko rozdaje, wszystkiego się zrzeka i odchodzi z domu. Woli być poetą niż biznesmenem. Nie pomaga nawet podtykana przez mamusię herbatka. Żeby zapewnić Franciszkowi spokój sumienia, nawet wilk z Gubbio przestał mordować owieczki. Wybudowano rzeźnię, w której jagnięcinę pakują do puszek, podobno humanitarnie. Ale nasz bohater nadal ma etyczne rozterki. A wszystko dlatego, że Bóg dał człowiekowi sentymentalny układ nerwowy i mięsożerny żołądek, i tego faktu nic nie zmieni, nawet puszka z nalepką „kotlety św. Franciszka”, zresztą doskonale reklamowana przez „chór” namawiający do kupowania produktu.
W spektaklu występuje ośmiu aktorów, a muzycy, jak przystało na operę, grają na żywo. Cały zespół aktorski śpiewa i to śpiewa dobrze. Przedstawienie jest przejrzyście skomponowane, ciekawe także wizualnie i choreograficznie. W głównej roli wystąpił Piotr Friebe – absolwent poznańskiej Akademii Muzycznej, Wydziału Wokalno-Aktorskiego, solista Opery Narodowej w Warszawie i opery w Bydgoszczy. Wampirycznego wilka zagrał dysponujący ciekawym basem i zdolnościami aktorskimi solista Patryk Rymanowski. Szkoda, że w Płocku mogliśmy zobaczyć tylko jedno przedstawienie. Czy reżyser nas przekonał do kupowania kotletów świętego Franciszka? Ja kupuję.
Podczas Festiwalu goście mogli zobaczyć przygotowaną przez Książnicę Płocką wystawę o twórczości i życiu Stefana Themersona „Świat jest bardziej skomplikowany niż nasze prawdy o nim”. Na wernisażu o artystycznej drodze Themersonów opowiadała Małgorzata Sady – tłumaczka i propagatorka jego dzieł. Na wystawie zobaczymy wiele archiwalnych fotografii z Płocka i Londynu, projekty rysunków i prace, które stworzyli Franciszka i Stefan w prowadzonym przez siebie wydawnictwie Gaberbocchus Press. Przy wydawnictwie założyli Common Room, czyli rodzaj klubu dla artystów, gdzie organizowane były pokazy filmowe, wystawy i recitale. Ciekawostką wystawy jest korespondencja Stefana Themersona i płockiego adwokata Kazimierza Askanasa – kolegów z liceum Jagiełły. Ekspozycja będzie dostępna dla zwiedzających do 18 września. Niewielką wystawę rysunków Themersonów, zwłaszcza tych, które ozdobiły okładki książek Stefana, pokazała też Płocka Galeria Sztuki.
Finał SkArPy odbył się w niedzielę wieczorem w Muzeum Mazowieckim. Ogromną niespodzianką była nieoczekiwana inauguracja jednej z sal nowego skrzydła muzeum. W niej obejrzeliśmy bardzo dobry spektakl Pędrek Wyrzutek w reżyserii Piotra Bikonta, przygotowany przez Stowarzyszenie Teatralne Badów. Na muzealnym patio odbył się koncert Plock Percussion Duo w składzie: dyrektor POS Adam Mieczykowski i Michał Zawadzki. I Festiwal Transgraniczny SkArPa zakończył urodzinowy toast. Dyrektor artystyczny festiwalu zapraszał już na kolejną edycję za rok, w której między innymi zobaczymy w Muzeum Mazowieckim wystawę z Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, poświęconą filmom robionym przez Themersonów. Być może twórczość Themersonów zostanie wyróżniona stałą ekspozycją w płockim muzeum.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości