Najnowsze informacje
anal pump

Płockie ścieżki Broniewskiego

BRONIEWSKI
Po wystawie oprowadza Janina Czaplicka

Władysław Broniewski do dziś jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym poetą urodzonym w Płocku. Podziwiany i krytykowany za swoje liczne wady i sympatie, stał się symbolem naszego miasta. Ani Płocka bez Broniewskiego, ani Broniewskiego bez Płocka nie można by chyba sobie wyobrazić…
Władysław Broniewski urodził się 17.12 1897 roku w Płocku. Zmarł 10 lutego 1962 roku na raka krtani. Imię podobno otrzymał po wujku Władysławie Lubowidzkim, który byłby może równie dobrym literatem, ale zmarł przedwcześnie. Przez kilkanaście lat mieszkał w domu dziadków przy ul. Kościuszki, z którego widać było Wisłę i słychać bicie dzwonów. Za domem rósł wspaniały stary dąb. Ojciec Władka – Antoni Broniewski umarł, gdy chłopiec miał 5 lat. Niedługo potem zmarł też dziadek Antoni Lubowidzki, wychowanek uniwersytetu w Dorpacie, który pracował jako notariusz Sądu Okręgowego w Płocku, a w wolnych chwilach śpiewał w Towarzystwie Śpiewaczym Lutnia i grywał w amatorskim zespole aktorskim. Odtąd w domu panowały cztery kobiety – mama, babcia i dwie siostry. Matka prowadziła stancję, babka dawała lekcje gry na fortepianie. Któregoś dnia posadziła przy fortepianie także i Władzia, który tak opisał to zdarzenie:
Babka zauważyła, że mam słuch. I tu zaczęła się moja męka, a w rezultacie i rozkosz. Posadziła mnie do fortepianu, no i: „Władziu, graj“. […] Pierwsze dwa tygodnie jakoś to znosiłem, wbrew mojej krnąbrnej naturze. Potem zacząłem uciekać pod fortepian, a babka – haps mnie za nogę i dalej „Władziu, graj“. […] W pokoju babki były w żelaznych ramkach dwie fotografie, do których babka odnosiła się z podobną czcią jak do wszystkich sakrificji Przenajświętszego Sakramentu. Wiedziałem już wcześniej, że są to dwaj bracia babki, którzy zostali rozstrzelani w Płocku w 1863. […] Kiedyś babcia wróciła po nieszporach do domu i ni z tego, ni z owego zaczęła grać. Grała różne rzeczy. Przypuszczam, że Szumana, Szuberta i właśnie Szopena. Przegrała kilka mazurków, a jeden wlazł mi do serca jak drzazga i dotąd tej drzazgi nie mogę wyjąć. Teraz po latach wiem, że był to Mazurek h-moll opus 25. […] Przez całe moje życie przesuwa się Mazurek h-moll. Już rok, czy dwa, czy trzy lata później pomyślałem, że mazurek można wyrazić słowami. […] I z tego punktu właściwie zaczyna się moja poezja. Długo myślałem, jak dorobić słowa do Mazurka h-moll, a kiedy się przekonałem, że to jest nierozsądne, jakoś odbiegłem od muzyki. Tak mi się kojarzy ten mazurek Szopena i fotografie tych dwóch braci rozstrzelanych. (Z lat minionych)
Władysław Broniewski chodził do ośmioklasowego męskiego Gimnazjum Polskiego (dzisiejszej Jagiellonki). Uczniem był średnim, ale lubianym. Już wtedy pisał wiersze, radagował gazetkę Młodzi idą. Kilka egzemplarzy tego pisemka znajduje się w zbiorach Biblioteki im. Zielińskich Towarzystwa Naukowego Płockiego. Był członkiem Strzelca – nielegalnej organizacji (członkowie spotykali się na ćwiczeniach za miastem) i pół tajnej drużyny skautowskiej im. Romualda Traugutta. Od 1914 był też w oddziale Polskiej Organizacji Wojskowej. 8 kwietnia 1915 roku wstąpił do Legionów. Poszedł wraz z innymi kolegami na przystań rzeczną i po odśpiewaniu hymnu popłynął statkiem do Włocławka. Wraz z Legionami przeszedł cały szlak bojowy. Jego męstwo zostało nagrodzone: czterema Krzyżami Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari. Do Płocka już nie powrócił, ale często odwiedzał swoje miasto. Spotykał się z przyjaciółmi. W 1947 i 1957 był na jubileuszach Jagiellonki. Ojciec poety, jego dziadek, wuj i dwie żony dziadka są pochowani w rodzinnej mogile na cmentarzu przy ul. Kobylińskiego.
Miasto pamięta
W pogrzebie Władysława Broniewskiego (14 lutego 1962) wzięło udział pół tysiąca płocczan. Imieniem poety nazwano dwie szkoły podstawowe: nr 5 w Radziwiu i nr 20 w Borowiczkach. Na frontonie Jagiellonki wmurowano tablicę go upamiętniającą. Od pierwszej rocznicy śmierci, początkowo z inicjatywy Towarzystwa Naukowego Płockiego, a teraz Książnicy Płockiej odbywają się ogólnopolskie konkursy poetyckie „O liść dębu“. Książnica Płocka nosi imię Broniewskiego od 1997 roku i stara się kultywować pamięć patrona. Poetę uczcił też teatr, który w 1997 roku wystawił spektakl „I znów jestem w Płocku”, w reżyserii Marka Mokrowieckiego.
Najbardziej widocznym znakiem pamięci Płocka o poecie jest pomnik. Odsłonięto go 25 czerwca 1972 roku, w dziesiątą rocznicę śmierci Broniewskiego. Pomnik zaprojektowany przez Gustawa Zemłę został wykonany w tzw. czynie społecznym przez załogę Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych. Ma 10 m wysokości i waży 20 ton. Przedstawia łopoczące na wietrze sztandary, które układają się w kształt dębu. W „koronie” jest twarz poety, która spogląda na Wzgórze Tumskie i Wisłę. Na bryle znajdują się cytaty z wierszy, wybrane przez Ryszarda Dobrowolskiego, który się przyjaźnił z Broniewskim.
Władysław Broniewski także za życia był uhonorowany. W 1950 roku – w 25. rocznicę wydania pierwszego tomu ‘Wiatraki’, otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Płocka, a w 1957 roku – tytuł honorowego członka TNP. W księdze pamiątkowej Biblioteki im. Zielińskich znalazł się taki oto wpis poety, z 1958 roku: „Moje ukochane miasto to Płock. Wszystkim płocczanom życzę szczęścia”.
Szczególnym rokiem dla pamięci o Władysławie Broniewskim był rok 2007. Minęło 110 lat od chwili jego urodzin i 45 lat od śmierci. W Książnicy Płockiej otwarto wystawę monograficzną Maje i listopady. Pejzaże życia Władysława Broniewskiego, przygotowaną wspólnie z Muzeum Broniewskiego w Warszawie. Wystawa była jedną z imprez, które odbyły się w ramach całego jubileuszowego cyklu. Oprócz niej były m.in. otwarte wieczory czytania wierszy poety i happening malarski, w którym wzięli udział uczniowie z I Prywatnego Liceum Plastycznego i artyści z Galerii Rusz. Pokłosiem zorganizowanej sesji naukowej było wydawnictwo Jestem księga otwarta w przyszłość, zawierające referaty Sławomira Kędzierskiego z Muzeum Broniewskiego w Warszawie, Zbigniewa Mańkowskiego z Gdańska, krytyków: Bohdana Urbankowskiego z Warszawy i Waldemara Smaszcza z Białegostoku.
Dom Broniewskiego
Jest jedno miejsce, które poetę uczciło stałą ekspozycją. W domu przy ul. Kościuszki 24 (dzisiejszy Dom Nauczyciela) 11 grudnia 1996 roku została otwarta Izba pamięci. Wcześniej, jeszcze przed przebudową, gdy w ciasnych pokoikach dawnej stancji babki Lubowidzkiej mieściła się biblioteka, a w obszerniejszej części klub nauczyciela o poecie świadczyła tylko gablota z fotografiami i płockimi wierszami. Kiedy przyjechała Wanda Broniewska (żona) spełniono jej prośbę, żeby obok dębu stanęła tak jak w wierszu „ławka, gąszczem bzu ocieniona”. Po remoncie dom (własność Związku Nauczycielstwa Polskiego) zyskał jak dawniej, dwa ganki. Na uroczystość otwarcia przybyły: wnuczka poety Ewa Zawistowska i córka Maria Pijanowska. Również tutaj w latach 1997-2002 organizowane były konkursy poetyckie imienia Broniewskiego, dla dorosłych.
Po wystawie oprowadza gości, uczniów i turystów Janina Czaplicka. Z wykształcenia nauczycielka-polonistka, jest wierna Władysławowi Broniewskiemu od lat. Zakochała się w jego poezji, znalazła sojuszników w Komisji Historycznej ZNP i własnej rodzinie. W powstaniu ekspozycji pomogło Muzeum Broniewskiego w Warszawie. Teraz pani Janina społecznie oprowadza wycieczki.

– Broniewski był utalentowanym poetą, który, co się rzadko zdarza, potrafił recytować swoje wiersze. Jego poezja to swoisty rytm i wspaniała melodia. Porywał tłumy. Kiedyś recytował Zagłębie Dąbrowskie – gdzie w zakończeniu padło ‘zapalać gotowe?’ Cała sala robotników wstała i gromkim chórem odpowiedziała: gotowe! To, co wszyscy mu pamiętają i poczytają za złe, to słynny wiersz Słowo o Stalinie, napisany w 1949 roku. Ale trzeba zauważyć, w którym roku powstał i co wtedy się działo w Polsce, co wiedziano o stalinowskich zbrodniach – mówi Janina Czaplicka. – Był poetą, ale także człowiekiem, nie wolnym od wad. Nadużywał alkoholu, miał wiele romansów i trzy żony. Miał porywczy i uparty charakter, ale starał się być jak najlepszym ojcem dla wszystkich córek. Napisał wiele pięknych wierszy również dla dzieci. O Broniewskim na pewno można powiedzieć jeszcze i to, że był wielkim patriotą. Brał udział w trzech wojnach, za co otrzymał odznaczenia. Po II wojnie światowej nie pozostał na Zachodzie, lecz wrócił do kraju uczestniczyć w budowie nowego państwa, które go potem rozczarowało. Odmówił Bierutowi napisania nowego hymnu Polski, motywując to takimi słowami: „to byłoby tak, jak gdybym orłowi urwał głowę”. Wierny lewicowym poglądom pozostał na zawsze, ale nie komunistycznym – uważa Janina Czaplicka.
Izbę pamięci można odwiedzać, umówiwszy się uprzednio telefonicznie pod numerem (24)262-59-57. To telefon Zarządu Oddziału ZNP, gospodarza obiektu.
Lena Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Sztuka mody, sztuka reklamy

Płockie Muzeum Mazowieckie z sukcesem buduje kolekcję art déco. Zbiory cieszą się zainteresowaniem nie tylko …