Najnowsze informacje

Oto wspominamy „Dziady”

Inscenizacje „Dziadów” to w historii polskiego teatru zawsze wielkie wydarzenie. Gra się je nieczęsto, budzą emocje, wywołują gwałtowne dyskusje. 25 listopada, dokładnie w 50. rocznicę premiery zdjętych przez cenzurę „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka, aktorzy i publiczność spotkali się w teatralnym „Piekiełku”. O tamtym spektaklu opowiedział publiczności prezes PTPT Jarosław Wanecki, a aktorzy płockiego zespołu zagrali kilka scen z arcydramatu Mickiewicza.
Teatr im. Szaniawskiego też ma w swojej historii inscenizację „Dziadów”. Marek Mokrowiecki wystawił fragmenty II i III części w katedrze, za zgodą ówczesnego biskupa Zygmunta Kamińskiego. Realizacja znalazła się w kalendarzu wydarzeń uświetniających rocznicę odzyskania niepodległości. Spektakl (premiera 11 listopada 1992 roku) obejrzało ponad 8 tysięcy widzów. Reżyser nie przeniósł przedstawienia do budynku teatru. Nie miał w zespole Gustawa-Konrada ani warunków, które przyniosła dopiero scena po modernizacji. Sam zespół też był zbyt szczupły, by obsadzić wszystkie role.
„Dziady” Mokrowieckiego rozpoczynały się już na zewnątrz, przed drzwiami bazyliki. Później głos Guślarza otwierał wrota, a procesja wędrowała na biegnący pośrodku głównej nawy podest. Było to centralne miejsce gry, aczkolwiek duchy pojawiały się również na chórze. Mroczne wnętrze katedry sprzyjało klimatowi inscenizacji. Scenograf Marian Fiszer wymyślił metalowy kocioł z nóżką uruchamiającą mechanizm wydobywania się oparów.

Zobacz kolejny artykuł

Młodzi mistrzowie recytacji

Amelia Tomaszewska, Magdalena Brygier i Laura Szewczyk to niekwestionowane zwyciężczynie tegorocznej czterdziestej już edycji konkursu. …