Najnowsze informacje
anal pump

Od Tiete do Wisły

– Nigdy nie przypuszczaliśmy, że będziemy w Polsce i że to taki ładny, ciekawy kraj. Ten wyjazd z naszymi dziećmi był wspaniałą okazją do odwiedzenia Europy. W Płocku spotkaliśmy bardzo miłych, przyjaznych ludzi. Mamy nadzieję jeszcze wrócić do Polski podczas wakacji – powiedział Joao Lauro Camargo, który z żoną Rachel i córką Sofią gościł w Płocku. Chórzyści z brazylijskiego Botucatu przyjechali do Polski na zaproszenie Pueri et Puellae Cantores Plocenses.
Coral Santa Marcelina istnieje 17 lat. Działa przy katolickiej szkole znajdującej się w mieście Botucatu, w prowincji Săo Paulo, która graniczy z rzeką Tietę. – Poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy podczas naszego lipcowego pobytu w Brazylii. Gdy zdecydowaliśmy się jechać na Międzynarodowy Kongres Pueri Cantores do Rio de Janeiro, szukaliśmy miejsc w Brazylii, gdzie jeszcze moglibyśmy zaprezentować polską kulturę i muzykę. Znaleźliśmy wspaniałego człowieka, dyrygenta José Alberto Corulli, który torował nam drogę i umożliwił trasę koncertową. Jesienią brazylijski chór miał zaplanowane koncerty w Niemczech. Ucieszyliśmy się bardzo i zaproponowaliśmy, żeby przyjechali też do Płocka – mówiła Anna Bramska.
Chórzyści lecieli do Polski przez Frankfurt. To długi lot i zupełnie inna strefa klimatyczna. Sądzili, że temperatura u nas będzie bardziej sprzyjająca, ale trafili na wietrzne, zimne dni. Szczególnie młodsze dzieci marzły. Przydały się czapki, a w niektórych wypadkach trzeba było nawet kupić cieplejsze kurtki. Mimo wszystko dobre humory nie opuszczały gości. Zwiedzili Muzeum Powstania Warszawskiego i Stare Miasto. – Jestem szczęśliwy, że mogłem spacerować po mieście Fryderyka Chopina – cieszył się Felipe Vidal de Meneses. Rodzinie L Camargo bardzo podobał się średniowieczny Toruń. Tak starych zabytków w Brazylii nie ma. W Płocku zobaczyli m.in. Muzeum Mazowieckie i Muzeum Diecezjalne.
Młodych Brazylijczyków gościły rodziny płockich chórzystów. Porozumiewano się w języku angielskim. Edyta Górecka, mama śpiewającego od dziesięciu lat w Pueri et Puellae Cantores Plocenses Huberta, zaprosiła do domu Sofię i Mariannę. Dwunastoletnia Sofia bardzo cieszyła się, że ponownie zobaczy polskich przyjaciół. Chociaż nie trafiła do rodziny koleżanki, którą poznała w Botucatu, dziękowała za wspaniałe przyjęcie u nowych opiekunów. – Dziewczyny były bardzo grzeczne i sympatyczne. Zastanawialiśmy się, czy będzie im odpowiadać polskie jedzenie, ale nie było z tym problemu. Na śniadanie wybierały płatki z mlekiem. Zaskoczyło nas to, że nie chciały gorącej herbaty. Piły tylko wodę i soki – mówiła Edyta Górecka. Państwo Kędzierscy, których syn Tomasz był latem w Brazylii, także przyjęli gości. Całą rodziną przyszli nawet na boisko Jagiellonki, gdzie odbywał się rewanżowy mecz pomiędzy zespołami z Płocka i Botucatu. Deszcz nie przeszkodził, spotkanie udało się rozegrać, a jego wynik był szczęśliwy dla płocczan.
Panującym chłodem najbardziej zmartwił się dyrygent. Na ogół uśmiechnięty José Alberto Corulli raz tylko był smutny, gdy musiał zmienić program wieczornego koncertu. Z powodu choroby trójki solistów chór nie mógł wykonać całego zaplanowanego repertuaru.
Coral Santa Marcelina wystąpił w bazylice katedralnej w ramach XV edycji Międzynarodowego Festiwalu Płockie Dni Muzyki Chóralnej. Publiczności przedstawił utwory inspirowane kulturą brazylijskich Indian. Duże wrażenie zrobiła zwłaszcza pieśń, w której chórzyści naśladowali odgłosy tropikalnej dżungli. Ptaki, szum wiatru i wody przeniosły słuchaczy na daleki egzotyczny kontynent. Coral Santa Marcelina wykonał również utwory sakralne: „Ave Maria” i „Pan jest moim pasterzem” z solo zaśpiewanym przez byłego ucznia szkoły, dziś studenta, tenora Felipe Vidal de Menesesa. Chórzystom akompaniowali pianistka Cristina Andreotti oraz Bruno Monteferrante Alberto (instrumenty perkusyjne). – W Brazylii żywa jest przede wszystkim tradycja tańców, śpiew chóralny nie jest tak popularny. Nasz chór odwiedza Polskę i tę część Europy pierwszy raz. Cieszymy się, że mogliśmy nawiązać tak serdeczne kontakty. Płock bardzo nam się podoba. Czujemy się tutaj fantastycznie – powiedział Tygodnikowi Płockiemu dyrygent chóru, José Alberto Corulli.
Po koncercie w bazylice katedralnej chórzyści Pueri et Puellae Cantores Plocenses, ich goście oraz wszyscy rodzice zostali zaproszeni na poczęstunek. Pyszny tort z flagami Polski i Brazylii, przygotowany przez jedną z mam, był zwieńczeniem trzydniowego pobytu Brazylijczyków w Polsce.

Tekst i fot. Marta Szatkowska-Kunavar

 

Zobacz kolejny artykuł

Brak tlenu osłabia sumienie

– My dramaturgowie powinniśmy dążyć do tego, aby za pomocą naszej twórczości ulepszyć istniejący porządek …