Najnowsze informacje
anal pump
fot. m.a.

Na diabła mi dusza poety…

– Najpierw przygarnął nas Krzysztof Świerad w Chimerze, potem – w Czarnym Kocie. Na drzewo przy pomniku Broniewskiego wchodził Karol Suszka i mówił „Kukułeczkę”. Gdy odszedł z teatru, jego rolę przejął Piotr Bała – opowiadał dyrektor płockiej sceny, Marek Mokrowiecki, podczas corocznego happeningu w rocznicę urodzin najsłynniejszego płockiego poety. Swoje zabawne spotkania z twórczością Broniewskiego wspominał również aktor Stefan Friedmann, który przygotowuje na scenie imienia Jerzego Szaniawskiego sylwestrową premierę.
Tym razem miłośników poety obchodzącego 117. urodziny przygarnął sam teatr. Spotkanie poetycko-muzyczne poprowadzili wspólnie: prezes płockiego oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich Krzysztof Bieńkowski i dyrektor teatru Marek Mokrowiecki. Rozpoczął je krótki koncert zespołu Saxtet – jak nazwa wskazuje – szóstki utalentowanych młodych muzyków, którzy ćwiczą pod okiem Krzysztofa Kralki. Zagrali m.in. utwory Pergolesiego i Piazzolli. Pięknie zabrzmiała Mała fuga g-moll Bacha z przeplatającymi się głosami. Na scenie kameralnej wystąpili płoccy poeci: Barbara Stefania Ciszyńska, Witold Mierzyński, Maria Kruk Sieczkowska, Wanda Gołębiewska, którzy przeczytali swoje teksty o Broniewskim. Dyrektor Marek Mokrowiecki i aktor Piotr Bała recytowali fragmenty wierszy Władysława Broniewskiego. Mokrowiecki powiedział Bar pod zdechłym psem. Piotr Bała zaśpiewał: Gramy w zielone i Firankę. Goście wieczoru tradycyjnie mogli usłyszeć głos Broniewskiego. Nagranie z recytacją wiersza Miasto przygotował akustyk Krzysztof Wierzbicki.
Liryczno-nostalgicznemu wieczorowi nie zabrakło nuty dowcipnej, o co postarał się Stefan Friedmann. Aktor opowiadał o spotkaniu z Broniewskim na maturze i podczas egzaminu do akademii teatralnej. – Pracę maturalną pisałem o Broniewskim, bo było mi najłatwiej – znałem dużo jego wierszy na pamięć. I zapisałem aż cztery arkusze papieru, podczas gdy moi koledzy tylko dwa. Gdy zdawałem do szkoły aktorskiej, na egzaminie też mówiłem wiersz Broniewskiego. Wcześniej recytowałem go na wszystkich akademiach: „Stefan, powiedz wiersz” i Stefan mówił. Przesłuchiwali mnie Świderski i Kreczmar. Głosem chrapliwym recytowałem: „Ich było tylko pięćdziesięciu” i przekonany byłem, że oni tą moją interpretacją są wgnieceni w fotel. Po kilku wersach Świderski powiedział: „Wystarczy. Niech pan powie coś wesołego”. Powiedziałem: „Wesołego Alleluja!” – wspominał Friedmann. Urodziny Broniewskiego zakończył happening pod pomnikiem i słynna już recytacja „Kukułeczki” z pobliskiego drzewa, w wykonaniu Piotra Bały. (lesz)

Zobacz kolejny artykuł

Brak tlenu osłabia sumienie

– My dramaturgowie powinniśmy dążyć do tego, aby za pomocą naszej twórczości ulepszyć istniejący porządek …