Najnowsze informacje
anal pump

Ludzie z jednego domu

Do połowy grudnia można oglądać plansze i zdjęcia na wystawie poświęconej historii Domu Kultury. Wcześniej na rogu Sienkiewicza i Tumskiej był Klub Marabut, teraz mieści się Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki. Właśnie o historii tego miejsca i ludzi opowiada ekspozycja, którą przygotowała Aleksandra Kołodziejska.
Wszystko zaczęło się w latach 60. ubiegłego już wieku. Najpierw był Klub Wisełka przy płockich Zakładach Mięsnych, po których nie został żaden ślad. Kiedy zaczęto budowę kombinatu, powstał projekt klubu dla inteligencji technicznej. Podobno jego pomysłodawcami byli Kazimierz Kokoszczyński (inżynier z Petrobudowy) i Antoni Lorenc z płockiego muzeum. Klub nazwany został Marabudem. Znalazł siedzibę najpierw tu, gdzie obecnie mieści się Pałac Ślubów, a wcześniej była Naczelna Organizacja Techniczna. W zarządzie znalazł się m.in. Stanisław Staszewski (ojciec Kazika Staszewskiego, pełniący wówczas funkcję architekta miasta). Rozwój klubu nastąpił, gdy przeniósł się do nowego miejsca, na ulicy Sienkiewicza, po kinie związkowym Metalowiec. Tam wprowadzono legitymacje członkowskie. Tylko okazując je, można było wejść na potańcówkę, brydża czy spotkanie ze słusznym literatem. Jak napisał w Szkicach Płockich Mirosław Łakomski, Lorenc znalazł stary stempel z wizerunkiem ptaka. Kazimierz Kokoszczyński wymyślił, że skoro na pieczątce jest fruwający zwierzak, to może trzeba zmienić nazwę. – Aby nie odejść za daleko od starej nazwy, padło na niemal identyczną, którą nosił tajemniczy ptak, marabut. Czy ktoś wtedy kojarzył nazwę z ptakiem o ponurej naturze padlinożercy? Trudno dociec. Nazwa Marabut się przyjęła i w końcu była adekwatna do pieczątki – napisał Mirosław Łakomski.
Klubem kierowali kolejno: Kazimierz Kokoszczyński, Antoni Lorenc, Leszek Guzowski. – Miałem wyjść do amfiteatru i poprowadzić imprezę. Co to było za przeżycie dla młodego człowieka – wspominał Leszek Guzowski na otwarciu wystawy. Ala Kowalska do Marabuta chodziła na potańcówki, jeszcze jako licealistka. – Był dobry zespół. Już wtedy słuchało się z przyjemnością Wandy Sobieraj. Zabawy szkolne zdarzały się wyjątkowo, to nie był czas dyskotek. Do jedynego Petropolu uczniom wstęp wzbroniony. Kogoś poznać i potańczyć można było tylko na potańcówkach w Marabucie. Oczywiście, nie wieczorem, ale przed lub wczesnym popołudniem, w soboty – opowiadała. Na wernisaż wystawy w Domu Darmstadt przyjechał również Jerzy Sztekiel, który mieszka obecnie w Mediolanie, gdzie prowadzi własne studio artystyczne, maluje, rysuje, projektuje meble. Jego studio jest otwarte dla uczniów. Sztekiel wymyślił nazwę dla grupy artystycznej Rama’79, która skupiała płockich artystów amatorów. Uczył się w „siedemdziesiątce”, a potem studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Gdy wyjechał do Włoch w 1983 roku, trafił do Accademia di Belle Arti di Brera w Mediolanie. Do Płocka wraca jak do miasta swojej młodości, ale już coraz rzadziej.
Po Marabucie był Dom Kultury. – Kiedy zacząłem pracować jako plastyk, placówką kierowała Wanda Bejman. Pracownia mieściła się w dość obskurnej piwnicy, aczkolwiek nie nazywała się jeszcze wtedy „Piwnicą” jak za czasów Beaty Jaszczak. Malowało się i wyjeżdżało. Nawet na poligon wojskowy. Robiłem dekoracje miasta i amfiteatru w czasie festiwali sztuki ludowej. Była też sala kinowa. Braliśmy stare filmy z Łodzi dotyczące Płocka i puszczało się to na ścianę, dla chętnych. Kto przyszedł, to oglądał – opowiada Zdzisław Rendaszka, dziś nauczyciel w Bielsku. – Najmilej wspominam plenery w Rytrze, ale także w Wykowie – dodaje.
Jest na wystawie sporo archiwalnych zdjęć. Rozpoznamy na nich członków grypy teatralnej Renaty Mosiołek – Dokąd i najsłynniejszego jej aktora – Mariusza Pogonowskiego. Są też fotografie zespołów Loft, Arabeska czy Wiślanie, grup artystycznych Gościniec, Kabaret Pod Ulem, Arche, zdjęcia z koncertów, sesji fotograficznych, imprez kulturalnych. Wystawa „Historia miejsca – historie ludzi” obejmuje swoim zasięgiem historię artystyczno-kulturalnej placówki od roku 1951. – Historia, którą opowiedziałam na wystawie, jest tylko fragmentem. Wciąż zajmuję się tym tematem i przyznam, że ludzie, którzy tworzyli płockie środowisko kulturalne, są fascynujący. Być może kiedyś powstanie o nich książka – powiedziała kurator wystawy Aleksandra Kołodziejska. W 1999 roku powołano Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki.
Lena Szatkowska
fot. Dariusz Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Brak tlenu osłabia sumienie

– My dramaturgowie powinniśmy dążyć do tego, aby za pomocą naszej twórczości ulepszyć istniejący porządek …