anal pump

Janusza Lewandowskiego dialogi z pejzażem

– Jeśli państwo skupią się na tej wystawie, mogą dojść do wniosku, że moja postawa wobec sztuki nie jest dyktowana okazjonalnymi trendami ani konwencjami. Nie szukam nowości, czyli skandalu, w moim pojęciu – destrukcji. Poruszam te struny jaźni, które są na co dzień uśpione – mówił podczas otwarcia wystawy artysta Janusz Lewandowski. Ekspozycja „Widnokręgi” składa się z ponad dwudziestu obrazów. Niektóre powstały niedawno i są po raz pierwszy pokazywane publiczności.
To już trzecia prezentacja malarstwa Lewandowskiego w Muzeum Mazowieckim. Ostatnia odbyła się przed czternastu laty. Oglądaliśmy wtedy Tryptyk. W zbiorach naszego Muzeum także znajduje się kilka obrazów artysty. Mają je też w swoich kolekcjach płocczanie.
Janusz Lewandowski urodził się w podpłockim Rokiciu. Ukończył warszawskie liceum plastyczne i Akademię Sztuk Pięknych. Studiował pod kierunkiem profesora Artura Nacht-Samborskiego i Stefana Płużańskiego. Jest artystą znanym i cenionym, o czym świadczą liczne nagrody i wiele wystaw na całym świecie. Ostatnio swoje prace pokazywał choćby w Galerii Albin Art w Oslo. Była to wystawa jubileuszowa z okazji jego osiemdziesięciolecia i zarazem pierwsza, bardzo dobrze przyjęta ekspozycja obrazów artysty w Norwegii.
Płocka prezentacja ma charakter przekrojowy. W sali wystawowej zgromadzono obrazy powstałe w latach siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a także nowe prace. – Obecna wystawa zatytułowana „Widnokręgi” charakterem nawiązuje do pierwszej wystawy „Szepty” z 1998 roku, po której Janusz Lewandowski ugruntował swoją obecność jako artysta ziemi płockiej i zyskał tu duże grono sympatyków – mówi kurator Szymon Zaremba. – Prace cechuje spójność przekazu. Tematy nawiązujące do dzieciństwa, mitologii, archetypów kulturowych przekształcone w wyobraźni autora zyskują uniwersalny wymiar.
Mazowiecki pejzaż z dzieciństwa kontynuujący dialog z twórcami takimi jak Jan Stanisławski albo postacie mitologiczne – Edyp i Antygona, zupełnie inaczej przedstawione niż w klasycznym dziele Antoniego Brodowskiego, trzeba niespiesznie kontemplować. W subtelnych, delikatnych, często zamglonych przestrzeniach malarz umieszcza swoje opowieści, w których przenikają się mrok i światło. Jego obrazy posiadają niezwykłą głębię. Kogo zabrała Przewoźniczka? Kto grał na Fortepianie? Komu pozuje Tancerka?
Podczas wernisażu artyście towarzyszyli przyjaciele. Do Płocka przyjechał m.in. Ryszard Kowalewski – prezes gdańskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Poinformował publiczność, że Janusz Lewandowski został laureatem tegorocznej nagrody im. Kazimierza Ostrowskiego. To ogólnopolskie wyróżnienie w dziedzinie malarstwa zostało przyznane mazowieckiemu artyście za „twórczą kontynuację polskiego malarstwa pejzażowego z najświetniejszego jego okresu przełomu XIX i XX wieku”. Uroczyste wręczenie nagrody oraz wystawa prac odbędą się 26 października w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. – Można wsiąść w Warszawie w pendolino i za dwie godziny wysiąść w Gdańsku – zapraszał Janusz Lewandowski. Ekspozycja malarska będzie czynna w Muzeum Mazowieckim do 15 sierpnia. Wystawie towarzyszy katalog z reprodukcjami obrazów i tekstem Aleksandry Lewandowskiej, która współpracowała przy aranżacji ekspozycji.

 (lesz)

Zobacz kolejny artykuł

Siedzą mi w głowie fruwające anioły

Z Zofią Samusik-Zarembą rozmawia Lena Szatkowska W lipcu w Płockiej Galerii Sztuki można oglądać twoją …