Najnowsze informacje
anal pump

„Nie-bohaterowie”

– Dziękuję bohaterom tych czasów, którzy zechcieli w filmie wystąpić, choć nie uważali się wtedy za bohaterów. Film ma cele edukacyjne. Przeznaczony jest zwłaszcza dla młodego pokolenia płocczan – powiedział reżyser Tadeusz Bystram podczas premiery filmu dokumentalnego, opowiadającego o stanie wojennym w Płocku i członkach płockiej Solidarności, którzy angażowali się w walkę o wolną Polskę. Film powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Płockiej. Premiera miała miejsce na „Stanisławówce”.
Film zaczyna opowieść jednego z „żołnierzy wyklętych” Lesława Wojno. Członek AK i WIN-u jako uczeń LO im. Małachowskiego został 4 lutego 1946 roku aresztowany, a później osadzony w dzisiejszej siedzibie policji przy ulicy 1 Maja (tam po wojnie mieścił się Urząd Bezpieczeństwa, komenda wojewódzka Milicji Obywatelskiej). Dostał 5 lat. Bohater mówi, że gdy powstała Solidarność, większość z żołnierzy AK weszła w jej szeregi. Oprowadza widza po swoim dawnym „więzieniu”, opowiada, jak wyglądało, w jakich warunkach przetrzymywano więźniów.
Drugim „prologiem” jest kronika protestów, mająca formę „historii w pigułce”, przybliżającej wydarzenia od protestów robotniczych w 1956 roku, poprzez rok 1968, grudzień ’70 na Wybrzeżu, protesty przeciwko podwyżkom cen w Radomiu, Płocku, wybór Karola Wojtyły na papieża, aż do ogłoszenia stanu wojennego przez generała Jaruzelskiego. Główną część filmu stanowią opowieści członków Solidarności o stanie wojennym w Płocku. Poznajemy bohaterów tamtych dni, którzy opowiadają o minionych wydarzeniach w autentycznych miejscach pracy, gdzie rodziła się Solidarność oraz oprowadzają po miejscach internowania. Bogdana Bergiela stan wojenny zastał na terenie FMŻ. Jerzy Tokarczyk opowiada o zjeździe odbywającym się w Petrochemii. Kuba Chmielewski – aresztowaniu, przesłuchiwaniu i odmowie podpisania lojalki. Marka Makowskiego aresztowano w domu. – Rozległ się łomot do drzwi. Moja dwuletnia córka, która miała wtedy urodziny, zaczęła płakać. Nie wiedzieliśmy, dokąd nas zabierają. Między nami była jedna kobieta, Ula Ambroziewicz, redaktor pisma Solidarność Ziemi Płockiej. Pamiętam, że było bardzo zimno, a jej zabrano zakopiańskie rękawiczki. Miałem na sobie trzy swetry, w razie bicia. Jeden potem oddałem koledze, którego przywieziono w samej piżamie. Trafiliśmy do Mielęcina – opowiada Makowski.
W filmie wystąpili także m.in.: Longin Garkowski, Grażyna Przybylska-Wendt, którą zabrano, gdy była w Gdańsku, gdzie przebywała jako delegatka na Zjeździe Krajowym, Wojciech Kępczyński, który opowiada o internowaniu wyposażenia z siedziby Solidarności na Stanisławówce, Stefan Boczek, Franciszek Rekowski, Tadeusz Taworski, Kazimierz Cieślik, Anna Węglińska, Jerzy Martynow, Andrzej Sosnowski – lekarz wyrzucony w trybie nagłym przez komendanta szpitala, Jacek Pawłowicz, Anna Kozera, ks. Walerian Święcicki. Dramatyczna jest historia Elizy Jadczak. W opowieści świadków wplecione są autentyczne zdjęcia z Mielęcina, robione przemyconym aparatem. Dramaty rozgrywały się też w Kwidzynie, do którego z Mielęcina trafiło sześć osób. Konrad Łykowski opowiada o „ścieżce zdrowia”, na której skatowani zostali m.in. przewodniczący Solidarności Regionu Płockiego Wojciech Wiścicki i Jan Chmielewski. Oprawcy krzyczeli: „całuj buty pana!” i kazali więźniom udawać psy.
Ksiądz Łebkowski, duszpasterz Solidarności, pokazuje pamiątki, które zachowały się z okresu stanu wojennego. Pewnego dnia odwiedził więźniów w ośrodku internowania. Przywiózł im Biblię w plastikowej okładce. Oni wyrzeźbili wspaniałą okładkę z orłem w drewnie. Rano, już po wprowadzeniu stanu wojennego, miała się w kościele św. Jana odbyć msza w intencji delegatów zjazdu Solidarności. Dotarli na nią nieliczni, bo inni byli już internowani.
W filmie znajdziemy również krótką historię płockich pielgrzymek na Jasną Górę, jako formy opozycji (od 1982 roku). Głównym sanktuarium Solidarności był Głogowiec koło Kutna. Wkrótce powstało duszpasterstwo ludzi pracy. Odbywały się pierwsze msze święte za Ojczyznę. Henryka Wolbach wspomina opozycyjne kontrpochody i krzyże kwiatowe układane przed Stanisławówką. Mecenas Falkowski, który był jednym z prawników pomagających internowanym, opowiada o konsekwencjach bycia członkiem Solidarności, pokazuje „wolnościowy dowód osobisty”. Wszyscy po powrocie z internowania zostali zwolnieni z pracy. Pozbawiono ich środków do życia. W filmie wystąpił także zespół SPES, śpiewający autentyczne piosenki okresu stanu wojennego. Pokazano fragmenty spektaklu zrealizowanego przez płocki teatr na podstawie sztuki Grażyny Przybylskiej-Wendt. Grupa rekonstrukcyjna wcieliła się w role funkcjonariuszy milicji. Ostatnia scena rozgrywa się przed LO im. Władysława Jagiełły, gdzie współczesna młodzież podnosi rozrzucane z okna ulotki. Swoiste podsumowanie stanowi wypowiedź Elizy Jadczak, która mówi o tym, jak trudno jest dzisiaj dokonywać wyborów. Padają słowa: „jak się nie zna prawdy, trudno jest bronić wolności”. Członkowie Solidarności nie mieli wątpliwości, po której stronie stanąć.
– Dziękuję Andrzejowi Drętkiewiczowi, którzy przyczynił się do ocalania pamięci i był inicjatorem powstania ksiązki „17 miesięcy”. Bez jego determinacji nie byłoby ani tej książki, ani filmu – podkreślał reżyser Tadeusz Bystram. Powstanie filmu wsparły: Urząd Miasta Płocka oraz osoby prywatne i firmy.
Autorami zdjęć do filmu Stan wojenny w Płocku są: Bogdan Dukała, Beata Dukała, Andrzej Olszewski. Montaż wykonał Wojciech Łebkowski, a muzyką zajął się Krzysztof Kralka. Kierownikiem produkcji był Kazimierz Cieślik.
Lena Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Brak tlenu osłabia sumienie

– My dramaturgowie powinniśmy dążyć do tego, aby za pomocą naszej twórczości ulepszyć istniejący porządek …