Najnowsze informacje
anal pump

Ma być dziki czy jak z bajki?

Telefon od czytelnika nie pozostawiał złudzeń co do jego oczekiwań na temat poprawiania jakości życia w mieście. – Słyszę, że władze miasta planują zagospodarowanie jaru Brzeźnicy. Nie rozumiem tej decyzji. Inwestycja pewnie będzie kosztować około 100 mln zł, rozpisane zostały konkursy, a ponieważ kasa miejska jest pusta, na realizację trzeba będzie wziąć kredyt. Miasto i tak jest zadłużone, podobno mają zostać wyemitowane obligacje, więc chyba nie stać nas na taką rozrzutność. Płock ma tyle pięknych terenów do spacerów, może lepiej byłoby pozostawić w tym miejscu trochę dzikiej przyrody, nie ingerować w to co stworzyła natura, a pieniądze przeznaczone na zagospodarowanie jaru, przesunąć na budowę małej obwodnicy?
Prawdopodobnie nasz czytelnik nie jest jedynym przeciwnikiem projektu zagospodarowania jaru Brzeźnicy, bo Hubert Woźniak z ratuszowego zespołu medialnego od razu zastrzegł, że tego typu inwestycje zawsze budzą kontrowersje. – Takie dzikie tereny można wykorzystywać jako naturalny park, ale trzeba zrobić wszystko, by było to bezpieczne miejsce do spacerowania. Innym wyjściem jest rezygnacja z wszelkich inwestycji i zostawienie wszystkiego tak jak jest teraz.
Jednak pozostawienie tego terenu w stanie, w jakim jest teraz, jest gorszym rozwiązaniem, jar Brzeźnicy jest bowiem miejscami niedostępny, zarośnięty krzakami, wśród których znaleźli sobie dogodne miejsce amatorzy spożywania napojów wyskokowych. Właśnie dlatego powstał pomysł, by ucywilizować, w mniejszym lub większym stopniu, ten teren, który mógłby być naturalnym, wspaniałym obszarem wypoczynku dla mieszkańców Płocka. Jar Brzeźnicy to piękny, naturalnie ukształtowany teren, o długości 7 km i powierzchni około 170 ha. Ciągnie się od Trzepowa, sąsiaduje z osiedlami Łukasiewicza, Dobrzyńska, Winiary i Skarpa. Dołem płynie rzeczka, która dziś raczej na to miano nie zasługuje.
Trudno jednoznacznie określić, jak w przyszłości miałby wyglądać jar Brzeźnicy, dlatego ratusz rozpisał konkurs na koncepcję jego zagospodarowania. Chodziło przede wszystkim o odpowiedź na pytanie, co i w jakiej kolejności miasto musi zrobić, by można było cały ten teren wykorzystać.
Jak można było się spodziewać, wszystkie koncepcje zakładały, że pierwszym krokiem ma być oczyszczenie Brzeźnicy, a dopiero potem będzie można realizować projekty. Trudno bowiem będzie namówić mieszkańców miasta na spacery po terenie, którego ozdobą ma być brudna Brzeźnica. Poza tą jedną wspólną propozycją uczestnicy zaproponowali niesamowite rozwiązania.
Ale decydenci zastanawiają się przede wszystkim nad tym, czy powinniśmy ucywilizować teren jaru, czy zostawić go w stanie zbliżonym do naturalnego. Zanim jednak sobie odpowiemy na to pytanie, ważne jest, by w pierwszej kolejności cały teren wysprzątać, usunąć krzaki i chwasty, a potem skomunikować z ciągami parkingowymi, ulicami, ścieżkami rowerowymi, z osiedlami.
Być może najlepiej byłoby ingerować, ale z zachowaniem dzikości terenu i prawdopodobnie ta koncepcja zwycięży. Dlatego w niedalekiej przyszłości w pierwszej kolejności można się spodziewać ścieżek rowerowych i chodników, parkingów i zejść z osiedli w dół jaru do rzeki. Postawione zostaną ławki, kosze na śmieci, a dopiero w dalszej perspektywie będzie można myśleć o kolejnych inwestycjach, niekoniecznie realizowanych z budżetu miasta. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powstały prywatne wypożyczalnie rowerów, restauracje czy bary,
Mieszkańcy Płocka, nie tylko osiedli sąsiadujących z jarem Brzeźnicy, na pewno marzą o terenach do spacerowania, jeżdżenia na rowerach i rolkach, do biegania, o miejscach do grillowania, placach zabaw, siłowniach pod chmurką, może o parku linowym albo stoku narciarskim, a na pewno o górce saneczkowej dla dzieci. Słowem: powinno to być miejsce spotkań płocczan, którego atrakcją będą różne urządzenia do zabawy i rekreacji.
Nasz czytelnik obawiał się, że zagospodarowanie jaru Brzeźnicy będzie kosztowało podatników około 100 mln zł. Mamy dobrą wiadomość dla mieszkańców: na pewno nie 100 mln zł, a najwyżej połowa tej sumy, a dodatkowo przy tej inwestycji czynione będą starania, by jak najwięcej zadań zrealizować bez udziału budżetu miasta.
Na razie został zrobiony pierwszy krok, miasto jest w posiadaniu koncepcji zagospodarowania. – Teraz należy sobie odpowiedzieć na pytanie, co konkretnie będziemy tam budowali, a dopiero potem, jak, kiedy i za ile. Przygotowany zostanie projekt zagospodarowania, a sama realizacja nastąpi w dogodnym czasie. Jesteśmy zdania, że tę inwestycję należy realizować z szacunkiem, a nie od razu wprowadzać buldożery – kończy rozmowę H. Woźniak.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Akcja CBŚP i celników

Portal internetowy Komendy Głównej Policji poinformował, że policjanci z CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami Mazowieckiego Urzędu …