Najnowsze informacje
anal pump

Będzie proces Jacka K.

Jacek K., przyjaciel porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika, stanął przed płockim sądem. Ale sprawa nie dotyczyła jego ewentualnego udziału w porwaniu, tylko przestępstw gospodarczych.
Jackowi K. gdańska prokuratura postawiła 10 zarzutów. Dotyczą lat 2007-09. Według prokuratury K. miał zawyżać zaświadczenia dotyczące zarobków i przedstawiać w bankach nierzetelne dane o zobowiązaniach jego spółki. Dzięki temu otrzymywał większe kredyty. Miał też działać na szkodę swojej spółki. Oprócz Jacka K. zarzuty prokuratura postawiła również Sławomirowi U., Maciejowi B. i Magdalenie B.
W płockim Sądzie Rejonowym stawili się tylko Jacek K. i Sławomir U. Wydawało się, że sprawa szybko się skończy. Zwłaszcza że oskarżeni dobrowolnie poddali się karze. Prokuratura wnioskowała więc do sądu o nieprzeprowadzanie całej rozprawy, uznanie oskarżonych za winnych i wydanie wyroku. We wniosku prokuratury Jacek K. i Sławomir U. mieli zostać skazani na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata i 4 tys. zł grzywny. Pozostała dwójka miała dostać rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 2 tys. zł grzywny.
Ale już na początku posiedzenia zaczęły się schody. Bowiem godzinę przed posiedzeniem do sądu wpłynął wniosek Mazowieckiego Funduszu Poręczeń Kredytowych o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody przez oskarżonych. Chodzi o ponad 585 tys. zł. Gdy sędzia zaczęła pytać pełnomocnika Funduszu, o jakich oskarżonych chodzi i jakie przestępstwa, ten stwierdził, że oskarżeni mają naprawić solidarnie szkodę, a co do przestępstw to wnioskuje o tydzień na doprecyzowanie wniosku. W związku z sytuacją Jacek K. poprosił o przerwę, aby skontaktować się ze swoim adwokatem. Przerwa była też potrzebna sądowi, żeby zastanowić się, czy uwzględnić wniosek Funduszu i jego pełnomocnika.
Po powrocie na salę rozpraw pełnomocnik Funduszu był już precyzyjniejszy. Stwierdził, że naprawić szkodę, czyli spłacić te ponad 585 tys. zł, powinni Jacek K. i Sławomir U., oraz wskazał w akcie oskarżenia przestępstwa, o które pytała sędzia. Prokurator stwierdziła, że dochodzenie roszczeń w toku procesu karnego byłoby po prostu nieekonomiczne i poprosiła o uwzględnienie złożonych przez nią wniosków. Podobne zdanie mieli oskarżeni.
Potrzebna była kolejna przerwa, a po niej sąd postanowił, że jednak nie uwzględni wniosku prokuratury i zostanie przeprowadzona normalna rozprawa. Decyzję uzasadnił tym, że akt oskarżenia w jednym z punktów powołuje się na nieaktualny już przepis. A poza tym sąd chce zweryfikować, czy niektórych przestępstw nie popełniono w tzw. ciągu przestępstw, co zagrożone jest wyższą karą. – Nie pozostaje nam nic innego jak pogodzić się z decyzją sądu – stwierdziła prokurator Dominika Mońko. Sąd wyznaczył początek procesu na marzec przyszłego roku.
Jacek K. w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że postawione mu zarzuty gospodarcze nie mają nic wspólnego ze sprawą Krzysztofa Olewnika. K. jest podejrzany o udział w sprawie uprowadzenia Olewnika. W 2009 r. przez pół roku był nawet aresztowany. Jacek K. twierdzi, że nie miał nic wspólnego z tą sprawą.     (gsz)

Zobacz kolejny artykuł

Akcja CBŚP i celników

Portal internetowy Komendy Głównej Policji poinformował, że policjanci z CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami Mazowieckiego Urzędu …