Najnowsze informacje
anal pump

Rok po restrukturyzacji

Z Pawłem Natkowskim, prezesem PKS sp. z o.o., rozmawia Tomasz Szatkowski
PKS Płock to tylko przewozy lokalne, regionalne czy także kursy dalekobieżne?
– Wszystkie trzy rodzaje działalności, które pan wymienił, są przez nas realizowane. Kursy dalekobieżne docierają od gór do Bałtyku i od Bieszczad też do Bałtyku.

Jak to wygląda w statystyce? Do ilu miejscowości docieracie, jakie są wasze przebiegi miesięczne, jaka jest ilość przewiezionych pasażerów i jaki obrót spółki?
– Miesięcznie wykonujemy w granicach 120 tys. km w obu naszych oddziałach, tj. w Płocku i w Sierpcu. Jeśli chodzi o pasażerów, to przewozimy ok. 4 mln rocznie. Jest to spora liczba.
Obecnie zatrudniamy w granicach 383 pracowników, z tym że część sezonowo. Na stałe zatrudniamy 340 osób. To są pracownicy związani z nami na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Ta ilość się utrzymuje. Jeśli zdarzają się jakieś odejścia, to są one naturalne. W ostatnim czasie nie było żadnych zwolnień grupowych i takich nie przewidujemy.

Ile procent kursów PKS jest kursami nieekonomicznymi? Co robić w takich przypadkach? Rezygnować z przewozów?
– Wszystko zależy od tego, czy dojdziemy do porozumienia z okolicznymi włodarzami, wójtami gmin czy sołtysami w sprawie dopłat i czy mamy na tym terenie przewozy szkolne. Analizujemy zawsze rentowność danego obszaru. Jeśli weźmiemy pod uwagę np. Bulkowo czy Blichowo, gdzie kursy są mało rentowne, ale mają wsparcie w postaci autobusów szkolnych, to te kursy zostawiamy i obserwujemy, co się będzie z nimi działo. Jednak kursy mocno nierentowne na obszarach, gdzie nie zapewniamy komunikacji szkolnej, zlikwidowaliśmy. Dotyczyło to jednak miejsc, gdzie nie doszliśmy do porozumienia z włodarzami gminy odnośnie dopłat do kursów nierentownych. To przede wszystkim gminy zlokalizowane za Wisłą, czyli głównie Sanniki i ich okolice. Wiemy jednak, że komunikacja autobusowa jest tam zapewniania przez PKS Gostynin.

Wydaje się, że wasza spółka przegapiła ważny moment, co wykorzystali prywatni przewoźnicy. Szybciej chyba zorientowali się, że nieekonomiczne jest korzystanie z wielkich kilkudziesięcioosobowych autobusów, bo do przewozu pasażerów wystarczą kilkunastoosobowe busy…?
– PKS jest przewoźnikiem, który zatrudnia, załóżmy, 380 pracowników, ma duży teren, który administruje, posiada stacje obsługi i naprawy. Prywatny przewoźnik, który zakupiłby autobus, przede wszystkim miałby problem z ulokowaniem takiego pojazdu. Bus natomiast może stać nawet na parkingu przed blokiem. Prywatny przewoźnik nie martwi się więc chociażby o miejsca parkingowe. Ponadto koszty utrzymania busów są mniejsze. Ci prywatni przedsiębiorcy nastawiają się na przewozy do 18 miejsc.
W latach, kiedy rozwijał się rynek przewoźników prywatnych, przedsiębiorstwa takie jak PKS były restrukturyzowane, był przerost zatrudnienia. W momencie, kiedy obejmowałem spółkę, w naszej firmie pracowało prawie 500 osób, dzisiaj to 380 osób. Nikt nie został zwolniony na zasadzie zwolnienia grupowego. W większości odejścia były indywidualne.
Sądzę, że tacy przewoźnicy jak PKS zbyt późno się sprywatyzowali…

W efekcie prywatni przewoźnicy są dla Was konkurencją, szczególnie w przypadku kursów do Warszawy…
– Opieramy się na liniach komunikacyjnych, które zostały wcześniej przetarte, ustalone. Busy należące do prywatnych przewoźników odjeżdżają kilka minut przed naszymi autobusami. A ponadto jeżdżą szybciej. Autobus ma na trasie większe ograniczenia, nie może rozwinąć większej prędkości niż 90 km/h. Poza tym przewoźnicy prywatni zatrzymują się w innych miejscach Warszawy. Busami łatwiej się przemieszczać. My mamy obowiązki wynikające z ustawy. Nie możemy przekroczyć średniej prędkości 45 km/h w przypadku komunikacji pospiesznej. Te uwarunkowania powodują, że obecnie przewoźnicy typu PKS przegrywają z busami.

Sporo niejasności zebrało się ostatnio wokół waszego pomysłu zredukowania przejazdów ulgowych, szczególnie jeśli chodzi o młodzież akademicką. Co to za pomysł, żeby w miejsce ulg wprowadzać dla studentów bilety miesięczne, skoro ci przyjeżdżają z Warszawy (bo tam większość z nich studiuje) do Płocka raz w tygodniu? W ten sposób PKS straci kolejnych pasażerów.
– Mamy szczegółowe informacje, jeśli chodzi o przewóz studentów. We wrześniu przewieźliśmy tylko 15 studentów we wszystkich kursach do Warszawy, których mamy 20 dziennie. Studenci to nie jest grupa pasażerów, którą musimy zdobywać. Oni wybrali busy, które zatrzymują się w dogodnych dla nich miejscach, czego my nie możemy zrobić.
Podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu biletów miesięcznych za 200 zł dla studentów. Wydaje mi się, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Dotąd ten bilet wykupiło już 18 osób. Chodzi nam nie tylko o zwiększenie liczby pasażerów posiadających bilet miesięczny, ale też o pewną identyfikację z naszą firmą, która dzięki temu biletowi będzie możliwa.

Prawie półtora roku temu część udziałów płockiej spółki PKS S.A. przejęła firma Mobilis. Jak wyglądała restrukturyzacja PKS w tym czasie?
– W momencie, kiedy nasze udziały zostały sprzedane prywatnemu inwestorowi, sądziłem, że restrukturyzacja będzie bardziej agresywna. Okazało się jednak, że inwestor zdecydował się na dość łagodne rozwiązanie. Na przestrzeni 5 lat, bo tak zostało zapisane w pakiecie gwarancji socjalnych dla pracowników, będą możliwe dobrowolne odejścia z tych działów, gdzie mamy nadwyżki zatrudnienia. W Płocku przygotowaliśmy się do prywatyzacji i nadwyżki pracowników staraliśmy się zatrudnić np. na stacji benzynowej czy w dziale diagnostyki. Myślę, że tych nadwyżek nie mamy aż tak dużo i na przestrzeni 3 lat nastąpią samoistne odejścia emerytalne.
Jeśli chodzi o restrukturyzację w grupie (został bowiem zakupiony nie tylko płocki PKS, ale również PKS w Mławie, Ostrołęce, Przasnyszu), to zmiany wynikają z restrukturyzacji stricte zakupowej, dokonywane są zakupy dla grupy, co zmniejsza koszty. Wiele projektów jest realizowanych grupowo, np. elektroniczny bilet (nakład inwestycyjny wyniósł w tym przypadku prawie 800 tys. zł) to też jest rodzaj restrukturyzacji sprzedaży i dystrybucji biletów. To nam pozwala na określenie liczby pasażerów i dostosowanie taboru pod poszczególne linie komunikacyjne. To również jest czynnik zmniejszający koszty.
Inwestor duży nacisk kładzie na nowe technologie i edukację pracowników – odbywają się szkolenia dotyczące np. ekonomicznego prowadzenia pojazdów. Wcześniej brakowało nam na to funduszy. Pracownicy nie związani z działalnością operacyjną też przechodzą szereg kursów. Np. mechanicy uczestniczyli w kursach nowoczesnych metod naprawy pojazdów, obsługi urządzeń elektronicznych, komputerów. Naszym następnym celem (który chcemy zrealizować w grudniu) jest nowoczesna, diagnostyczna stacja naprawy pojazdów.

Ostatnio rozpoczęliście proces odnawiania taboru samochodowego. Na jakim on jest etapie?
– Na razie jest, można powiedzieć, na etapie 5% – mamy 12 nowych pojazdów. Sądzimy, że w przyszłości nowe pojazdy będą stanowiły 45% taboru. Reszta to będą pojazdy używane, ale nie starsze niż 5 lat, z rynku pierwotnego, odnowione, pomalowane, po generalnym remoncie wewnętrznym. Autobus amortyzuje się na rynku płockim w ciągu 15-20 lat.
Część naszego taboru to pojazdy kilkunastoosobowe. Busy charakteryzują się tym, że przypominają samochody osobowe, minivany. Nasze pojazdy natomiast wewnątrz spełniają wszelkie wymogi autobusu. Nie są to busy, tylko autobusy o określonej liczbie miejsc. Mają drzwi, nie ma w nich siedzenia pasażerskiego przy kierowcy. Posiadają pełną homologację autobusu jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Przeszły testy, zostały dopuszczone przez Instytut Transportu Samochodowego. Są przeprowadzane badania na bezpieczeństwo klienta wewnątrz pojazdu.

Jak i gdzie będą wykorzystywane nowe pojazdy?
– Część będzie wykorzystywana w komunikacji dalekobieżnej, gdzie w środku tygodnia ilość pasażerów jest mniejsza. Te pojazdy zapewniają większy komfort. Są w nich odchylane siedzenia, w wielu indywidualna klimatyzacja. Mają być tam jeszcze monitory. Chcemy te nowe pojazdy wykorzystać też na liniach, które zostaną niebawem uruchomione. Część natomiast jest już wykorzystywana lokalnie, na liniach podmiejskich, w tym najprostszym standardzie, ale lepszym niż np. Autosan.

Dziękuję za rozmowę.

Zobacz kolejny artykuł

Pętla autobusowa na Podolszycach Południe jednak zostaje?

Wszystko wskazuje na to, że pętla autobusowa przy al. Jana Pawła II jednak pozostanie w …