Najnowsze informacje
anal pump

Giełda bez tajemnic

Z płocczaninem Mariuszem Patrowiczem rozmawia Tomasz Szatkowski

Czy jest jakaś skuteczna recepta na to, żeby osiągnąć finansowy sukces na Giełdzie Papierów Wartościowych?
– Muszę zmartwić czytelników, bo złotego środka na giełdowy sukces nie ma. Niemniej, aby zarabiać pieniądze na rynku, trzeba być profesjonalistą. Warto więc codziennie śledzić bieżące wydarzenia ze spółek, analizować ich raporty finansowe czy jeździć na walne zgromadzenia.

Jest pan aktualnie bardzo wytrawnym graczem giełdowym. Od czegoś jednak trzeba było zacząć. Młodych ludzi zainteresowanych Giełdą zainteresuje zapewne, ile czasu trzeba poświęcić, żeby nauczyć się reguł rządzących tym rynkiem?
– Praktyka czyni mistrza. Zgodnie z tym powiedzeniem warto jak najszybciej otworzyć rachunek maklerski. Wsparcie merytoryczne początkujący inwestor otrzyma u brokera. Polecam też konferencje organizowane przez Puls Biznesu oraz Gazetę Giełdy „Parkiet” lub przez naszą firmę, gdzie w szerokim gronie kilkuset osób analizujemy i komentujemy giełdowe zagadnienia.

Noworoczny „Parkiet” wywiad z panem zatytułował: „Łowca okazji giełdowych”. Jak należy to rozumieć? Z chirurgiczną precyzją przewiduje pan wzrosty i spadki i jak sęp rzuca się pan w inwestowanie w te spółki, na których zarobić można najwięcej?
– Stosunkowo najwięcej można zarobić na akcjach firm z problemami, które mają szansę na udaną restrukturyzację. Odpowiedni dobór takich inwestycji to otwarta droga do ponadprzeciętnych zysków. A ja nieskromnie powiem, że nie boję się takich inwestycji i stąd chyba taki tytuł w „Parkiecie”.

Dużo pan ryzykuje, nie bawi się w dywersyfikację zawartości swojego portfela…
– We wspomnianym artykule powiedziałem, że inwestuję tylko wtedy, kiedy jestem przekonany co do słuszności inwestycji i mam wiarę w jej powodzenie. Nic się w tym temacie nie zmieniło.

Zdaje pan sobie sprawę, że część analityków giełdowych nazywa pana spekulantem. Co w ogóle w terminologii giełdowej oznacza takie słowo?
– Odpowiem przewrotnie. Ja i inni indywidualni inwestorzy ryzykujemy swoje pieniądze inwestując na GPW. Analitycy i zarządzający odpowiadają za środki, które należą do dużych instytucji finansowych. Siedząc na „ciepłej” posadce oni zupełnie inaczej patrzą na inwestycje innych osób. Spekulacja jest to wykorzystywanie szans na okazyjny zarobek i znajdowanie tych szans na rynku. W tej terminologii chciałbym aspirować do roli spekulanta. Wiadome jest natomiast, iż w dawnych czasach pojęcie „spekulant“ miało znaczenie pejoratywne.

Tajemnicą poliszynela jest, że pański giełdowy sukces jest nie tylko pana zasługą, ale także pańskiego syna. Kto gra pierwsze skrzypce w spółce Patrowicz i syn?
– Syn mnie aktywnie wspiera w inwestycjach, ale główne kierunki działań wyznaczam osobiście. Kolejne lata pokazują, że mamy chyba nosa do inwestycji na giełdzie.

Powszechnie mówi się, że Polski nie ominie druga fala kryzysu ekonomicznego. Jak w takich warunkach zarabiać na Giełdzie? Jakich wskaźników się trzymać?
– Dobrym rozwiązaniem może być zainwestowanie w spółki, w których ja aktywnie działam (śmiech). Warto stawiać na firmy o czytelnej strategii działania, które w kolejnych latach mogą systematycznie poprawiać wyniki finansowe. W czasach kryzysu rynek preferuje też firmy o niskim zadłużeniu.

Powróćmy na chwilę do obecnej sytuacji ekonomicznej na świecie. Pan, zdaje się, nie należy do zwolenników pompowania pieniędzy w zadłużoną Grecję…?
– Przykład Grecji świadczy o tym, że nie warto pracować, oszczędzać i płacić uczciwie podatków, bo w razie kłopotów Unia Europejska złoży się na pomoc w imię świętego spokoju. Widać jednak już dziś, że skala problemów na południu Europy jest na tyle duża, że doraźne wsparcie nie wystarcza.

Jakie zatem inne rozwiązania powinna stosować Unia Europejska?
– Głębokie reformy strukturalne w zadłużonych państwach, solidna dyscyplina budżetowa i jak najszybszy powrót koniunktury w gospodarce. Nie wykluczam jednak poważnego kryzysu finansowego w najbliższych latach, jeśli reformy będą wprowadzane z opóźnieniem i nie w pełnej wielkości.

Dotychczas skupiał się pan przede wszystkim na grze giełdowej, w tym roku dołożył pan do tego działalność operacyjną, skupiając się na projektach energetycznych. Czy takie projekty znaleźć można także w naszym regionie? Czy jest pan nimi finansowo zainteresowany?
– Odpowiem dyplomatycznie. Energetyka jest jednym z naszych priorytetów. Na bieżąco analizujemy różne projekty. Nie wykluczam więc, że w przyszłym roku będę mógł się pochwalić kolejnymi inwestycjami w tej branży, również lokalnymi.
Najbliżej zlokalizowane nasze elektrownie wiatrowe znajdują się w Nieszawie oraz Żurominie.

Proszę powiedzieć szczerze: czy jest pan w stanie oszacować swój majątek zawarty w kontrolowanych bezpośrednio lub pośrednio spółkach: Fon, Atlantis, Izolacja Jarocin, Chemoserwis Dwory, ZTS ERG Ząbkowice, Elkop? Czy Mariusz Patrowicz to już najbogatszy mieszkaniec Płocka?
– Kapitalizacja naszych spółek zbliża się niebezpiecznie do jednego miliarda złotych, przekracza już osiemset pięćdziesiąt milionów złotych i tylko w I kwartale bieżącego roku zarobiliśmy na czysto sto milionów złotych.
Nie znam, a raczej nie mam wiedzy na temat wielkości majątków innych osób z Płocka, dlatego ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć.
Dlaczego postanowił pan zainwestować w piłkę nożną. Najpierw wymieniano pańskie nazwisko w kontekście Ruchu Chorzów, teraz Górnika Zabrze czy Polonii Warszawa. Czy „kopana” to dobry interes?
– Podjąłem decyzję o inwestycji naszych środków w sport, a piłka nożna jest w tym kontekście priorytetem. Jestem niepoprawnym optymistą i uważam, że da się na tym zarobić. Ponadto posiadanie znanej drużyny piłkarskiej może przynieść korzyści reklamowe i promocyjne dla firm, które mam. Rozmawiamy z kilkoma klubami z ekstraklasy, które chcemy kupić. Decyzji w tym kierunku należy się spodziewać w najbliższych miesiącach.

A kiedy pan, jako płocczanin zainteresuje się sekcją piłki nożnej w płockiej Wiśle? Czy istnieje w ogóle na to jakakolwiek szansa? Wielu łączy pana z płockim klubem, ale pan unika raczej jednoznacznych deklaracji…
– Tak jak wcześniej wspomniałem, nie da się prowadzić klubu bez udziału miasta. Na stan obecnej wiedzy nie dostrzegam chęci ze strony władz miasta pozyskania współinwestora do działań w spółce sportowej sekcji piłki ręcznej lub nożnej. Jeśli się to zmieni, jestem do dyspozycji. Władzom miasta składałem też deklaracje działania nie tylko na niwie sportowej, lecz także przy projektach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP) lub innych projektach. Na razie nie widzę reakcji…

Czy wszedłby pan zatem w projekt wybudowania w Płocku Aqua Parku?
– To bardzo dobry pomysł, przecież właśnie od tego są spółki giełdowe, ale inicjatywa musi w tym przypadku wyjść ze strony władz Płocka.

Dziękuję za rozmowę.
– Ja także dziękuję, pozdrawiam Czytelników Tygodnika Płockiego oraz życzę wielu sukcesów biznesowych.

Zobacz kolejny artykuł

Pętla autobusowa na Podolszycach Południe jednak zostaje?

Wszystko wskazuje na to, że pętla autobusowa przy al. Jana Pawła II jednak pozostanie w …

Jeden komentarz

  1. No i proszę mamy jednak jednostki którymi możemy pochwalić się w Świecie.Brawo Patrowicz….