Najnowsze informacje
anal pump

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W naszym pięknym kraju toczy się gra o kształt systemu politycznego, w tym władz samorządowych. Można ją nazwać starciem dwóch głównych graczy. Przy czym jednego można bez trudu wskazać, a nawet jak chcą niektórzy komentatorzy, sprowadzić do konkretnej osoby, zaś drugi jest, że tak powiem, w fazie wykluwania się. Stąd zapewne i pomysły obu graczy są w różnym stopniu zaawansowane. Obóz rządzący konsekwentnie wdraża sprecyzowaną wizję państwa, zaś przeciwnik sprawia wrażenie, jakby nie mógł się otrząsnąć po podwójnej klęsce wyborczej. Jest to szok tak mocny, że pokonani mimo upływu dwóch lat nie są w stanie wrócić do rzeczywistości. To znaczy do przyjęcia do wiadomości, że władzę zdobywa się wygrywając wybory. Oni ciągle próbują szukać alternatywnej drogi. Stąd strategia „ulica i zagranica” … Używając porównania z dziedziny sportu można powiedzieć, iż nie wierząc, że mogą wygrać w piłkę (twierdzą, że przeciwnik nieustannie fauluje i próbuje przekupić sędziego), proponują mecz w palanta…
Ale do rzeczy! Wizja lidera obozu władzy jest prosta i znana od dawna. To system kanclerski z dwoma wielkimi partiami zmieniającymi się co jakiś czas u władzy. Czyli model niemiecki (który nota bene właśnie zaczyna trzeszczeć w szwach). Stąd zmiany w ordynacji do samorządów, a w przyszłości zapewne i do parlamentu, które mają na celu osłabić, a najlepiej w ogóle wyeliminować mniejszych konkurentów z podziału konfitur. Taki będzie efekt podziału na małe okręgi wyborcze z trzema – czterema mandatami do wzięcia. Żeby ten mandat zdobyć, trzeba będzie uzyskać wynik zbliżony do dwudziestu procent, nieosiągalny dla mniejszych graczy. Cóż, wielka partia musi mieć jakąś ofertę dla licznej rzeszy działaczy. Nie może się ona ograniczać do kibicowania i pracy w komitetach wyborczych…
Rozwiązanie alternatywne to system prezydencki. Władzę wykonawczą sprawuje wybrany w wyborach powszechnych prezydent, który powołuje autorski rząd. Władza ustawodawcza należy do parlamentu. Dziwne nieco jest, że obecna opozycja, która tak ochoczo szermuje hasłem trójpodziału władz, nie forsuje właśnie takiego rozwiązania. Nie przeszkadza jej, że ministrowie, premiera nie wyłączając, zasiadają w ławach sejmowych w roli posłów. Nie wspominając o fakcie, że rząd wyłania większość parlamentarna, co definitywnie wyklucza rozdział tych władz! Wydawałoby się, że dominować powinna ta pierwsza. W końcu to parlament może odwołać rząd. No, tak. Ale za jakiś czas będą wybory i niegrzeczni posłowie raczej nie znajdą się na listach, które układa szef partii rządzącej… I maszynka się kręci!

Jerzy Ogonowski

 

Zobacz kolejny artykuł

Droga do Majestatu [FELIETON]

Dzieją się rzeczy dziwne i śmieszne. Oto prezes ZNP Sławomir Broniarz spotkał się z Czcigodną …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.