Najnowsze informacje

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Antysemityzm – postawa wyrażająca dyskryminację, uprzedzenie, niechęć i wrogość w stosunku do Żydów oraz osób pochodzenia żydowskiego, postrzeganych jako grupa religijna, etniczna lub rasowa, argumentowana powodami religijnymi, gospodarczymi lub politycznymi. To definicja zaczerpnięta ze źródła, z którego każdy człowiek współczesny, pretendujący do miana cywilizowanego, czerpie wiedzę. Czyli z Wikipedii. Czemu ten cytat ma służyć? Cóż, Polska w opinii całego cywilizowanego świata jest nieustannie bijącym źródłem antysemityzmu. Zwłaszcza od momentu, gdy parlament znowelizował ustawę o IPN. Nie sposób pominąć tu pytania o tak zwane twarde dowody. Bo czy fakt, że jakiś kretyn – poliglota nabazgrze na murze sprayem, albo wyklei na transparencie zawołanie „Juden raus”, albo „Żydzi do gazu”, jeśli nie włada językami obcymi, to już antysemityzm? A inne zarzuty? Napaści na osoby z powodu przynależności, czy choćby podejrzenia o przynależność do Narodu Wybranego? Ile ich było ostatnio? A może działalność wpływowych ugrupowań politycznych albo mediów? Rutynowo oskarżani o antysemityzm narodowcy bohatersko walczą o pokonanie progu jednego procenta w wyborach, a jeśli chodzi o rynek medialny, to najbardziej znaczące sukcesy odnosił na nim niejaki Leszek Bubel… Pamiętasz Szanowny Czytelniku kto to był? A może brak dostatecznego entuzjazmu dla przekazania organizacjom żydowskim, w naturze lub gotówce, tak zwanego mienia bezspadkowego? Toż gdyby rzecz dotyczyła tej akurat nacji, każdy bez wyjątku Żyd zakrzyknąłby „granda”! To tyle „w tym temacie”, jak mawiał klasyk! Wystarczy do postawienia zarzutu antysemityzmu w odniesieniu do Polaków jako nacji?? To czym w takim razie była z premedytacją zaplanowana i przeprowadzona akcja fizycznego wyeliminowania wszystkich podejrzanych o bycie Żydem w Trzeciej Rzeszy („O tym, kto jest Żydem, decyduję ja” – Hermann Göring)?
Jedziemy na Mundial bez filaru defensywy. Przyczyna prozaiczna. Zamiast, jak na filar przystało, dostojnie statystować na boisku do siatkonogi, Kamil Glik wykonywał jakąś akrobatyczną ewolucję i… Cóż, zachował się jak sportowiec, ale widać gołym okiem, że coś tu nie gra. Albo trener źle wybrał zabawę, albo piłkarz, jak to się mówi w prawie o ruchu drogowym, nie dostosował prędkości do warunków. Albo inaczej, zastosował środek (przewrotka) nieadekwatny do rangi wydarzenia (gierka na treningu). Tym bardziej, że akurat on o nic nie walczył. Wyjazdu na mistrzostwa mógł być pewien bardziej nawet niż trener Nawałka! Co nam to przypomina? Kubica w rajdówce, Saganowski na motocyklu… Mniej fantazji, Panowie…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Jak Szanowni Czytelnicy, przynajmniej ci czytający teksty ukazujące się w tym miejscu od dłuższego czasu …