Najnowsze informacje

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Tematu konstytucji ciąg dalszy. Przed tygodniem wspomniałem o dwóch najstarszych ustawach zasadniczych na świecie i wyraziłem przypuszczenie, że gdyby Konstytucja 3 Maja miała szansę funkcjonować w dłuższym okresie, Polska mogłaby dziś być potęgą równą Ameryce. Pójdziemy w tym kierunku. Choć oba akty powstały w tym samym czasie, to w zupełnie innych warunkach. Amerykański był konstytucją państwa nowo powstającego. Państwo polskie miało za sobą ponad osiemsetletnią historię, zakorzenione w niej struktury społeczne, prawa, obyczaje… Konstytucja nie mogła od tego stanu rzeczy abstrahować. Artykuł II rozpoczyna się od słów „Szanując pamięć przodków naszych…”. Stąd zupełnie różne rozwiązania, różne modele państwa.
Model amerykański przetrwał do dziś w postaci praktycznie nie zmienionej (poprawki można uznać za zabiegi kosmetyczne), zaś polski… Co do władzy wykonawczej, monarchia dziedziczna, z pewnymi modyfikacjami naturalnie, była do utrzymania. Przykład brytyjski świadczy o tym dostatecznie. Trudno sobie jednak wyobrazić, by w dzisiejszej rzeczywistości, przynajmniej europejskiej, mógł istnieć podział stanowy: szlachta, ziemianie, włościanie, mieszczaństwo, zapisany w Konstytucji 3 Maja. Historia poszła w innym kierunku i nie trzeba być heglistą, przekonanym o koniecznym charakterze procesów dziejowych, by nie wątpić, że polska konstytucja miałaby moc pozwalającą ów kierunek zmienić.
Ale… Przyjrzyjmy się zapisom zawartym w artykule IV: „odtąd jakie bykolwiek swobody, nadania lub umowy dziedzice z włościanami dóbr swoich autentycznie ułożyli, czyli by te swobody, nadania i umowy były z gromadami, czyli też z każdym osobno wsi mieszkańcem zrobione, będą stanowić wspólny i wzajemny obowiązek podług rzetelnego znaczenia, warunków i opisu zawartego w takowych nadaniach i umowach pod opiekę rządu krajowego podający. Układy takowe i wynikające z nich obowiązki przez jednego właściciela gruntu dobrowolnie przyjęte, nie tylko jego samego, ale i następców jego lub prawa nabywców tak wiązać będą, że ich nigdy samowolnie odmieniać nie będą mocni. Nawzajem włościanie jakiejkolwiek bądź majętności od dobrowolnych umów, przyjętych nadań i z nimi złączonych powinności usuwać się inaczej nie będą mogli, tylko w takim sposobie i z takimi warunkami, jak w opisach tychże umów postanowione mieli”.
Czyż nie jest to balsam na duszę każdego liberała? System zbudowany na zasadzie swobody umów, z rolą państwa ograniczoną do pilnowania, by umowy te były przestrzegane! Zatem wystarczyłaby, na wzór amerykański, poprawka zastępująca słowa „dziedzice” i „włościanie” jednym terminem „obywatele” …

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Naziści i chuligani [FELIETON]

Gdybyśmy byli mądrym narodem kierowanym przez mądrych przywódców, wówczas z publikacji tej porażającej książki potrafilibyśmy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.