Najnowsze informacje

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Nowelizacja ustawy o IPN weszła w życie. Pojawiły się wprawdzie pogłoski, że „będzie zawieszona”, ale to bez znaczenia. Ustawa odciska piętno na polityce polskiej i nie tylko… Mimo, iż nikt na jej podstawie jeszcze nie został ukarany! Są problemy na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim w relacjach z Żydami. Co prawda relacje te i wcześniej, wbrew temu, co mogliśmy usłyszeć z ust polityków i publicystów, nie były najlepsze, ale teraz zaiskrzyło na dobre. Odżyły stare resentymenty. Żydzi mają z naszym pięknym krajem mało przyjemne skojarzenia. I trudno się dziwić. W końcu w czasie wojny trzy miliony straciło życie na terytorium między Odrą a Bugiem. I choć całą machinę zbrodni zaplanowali, uruchomili i wykorzystywali nasi zachodni sąsiedzi, to jednak trudno wymagać, by to wielkie cmentarzysko wywoływało u Żydów ciepłe uczucia. I liczby… Niemcy wymordowali około trzech milionów Żydów polskich i około stu dziewięćdziesięciu tysięcy własnych. Skąd ta dysproporcja? Ano stąd, że w Niemczech w owym czasie mieszkało ich dwieście czternaście tysięcy. A w Polsce ponad trzy miliony. Te liczby też coś mówią… Każą się mianowicie dobrze zastanowić, zanim wypowie się jakiekolwiek oskarżenie Polaków o „współudział w holokauście”. Owszem, byli szmalcownicy, byli i mordercy i tacy, co uważali „rozwiązanie kwestii żydowskiej” za jedyną „zasługę” Hitlera. Ale nigdy nikt przez te setki lat, kiedy Żydzi zamieszkiwali na polskiej ziemi, nie wpadł na szatański pomysł „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. To znaczy wymordowania wszystkich mieszkających na naszym terytorium ludzi tej narodowości. Pisząc „nikt” mam na myśli tych, którzy w jakikolwiek sposób wpływali na funkcjonowanie państwa: władców, czy też szerzej, polityków, ludzi kształtujących opinię publiczną – pisarzy, artystów, publicystów, naukowców… Bo w jakimś chorym umyśle pewnie taki pomysł mógł się zrodzić, ale jeśli nawet, to w tej głowie pozostał!
Oficjalnie rozpoczął się proces przejęcia Lotosu przez Orlen, o czym mówiło się od dawna. Ma powstać gigant paliwowy, zdolny, jak stwierdził minister energii do konkurencji na otwartym europejskim rynku. Fajnie! Tylko my nie tankujemy na rynku europejskim, ale w naszym lokalnym grajdołku. Trzeba zatem postawić pytanie o konkurencję na rynku polskim. A nawet węziej, na rynku płockim. Czy po połączeniu konkurencja wzrośnie? Pytanie retoryczne oczywiście. Wprawdzie w naszym pięknym mieście gdańska spółka wielkim konkurentem dla Orlenu nie jest, ale na rynku ogólnopolskim już tak. I ograniczenie tej konkurencji nie wpłynie na politykę cenową korzystnie z punktu widzenia klienta. Nie będzie taniej na stacjach…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

„Przełomowe orzeczenie“ [FELIETON]

Zacofany „Słownik języka polskiego” Państwowego Wydawnictwa Naukowego w zacofanym kraju przywiślańskim we wschodnich rubieżach Unii …