Najnowsze informacje

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Mamy problem z ustawą. Znowu coś nie podoba się za granicą. To akurat można zignorować. W końcu my nie dyktujemy Knesetowi treści ustaw. Ale ta akurat może budzić wątpliwości. Wydaje się, że tworzymy martwe zapisy. Wyobraźmy sobie (prawo nie działa wstecz, również w naszym zreformowanym wymiarze sprawiedliwości), że ustawa była znowelizowana zanim prezydent Obama był łaskaw użyć sformułowania „polskie obozy śmierci”. Nasz sąd skazuje go na trzy lata odsiadki (wyjątkowo wysoka szkodliwość społeczna czynu). I co? Jak go zmusić do zameldowania się, dajmy na to, na Sienkiewicza? Pozostaje chyba tylko jedno rozwiązanie. Nasz prezydent nazywa go publicznie „Murzynem”, za co dostaje od sądu amerykańskiego trzy lata za rażące naruszenie zasad poprawności politycznej. I proponujemy Amerykanom „wymianę agentów”. Surowość kary mija się z nieuchronnością…
Za to w innym przypadku… Wykazaliśmy się, tak sądzę, nadmierną kurtuazją przy zmianie nazwy obozu w Oświęcimiu. Pojawił się „Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny”. I o to drugie słowo chodzi. Dlaczego w nazwie obozu ma figurować ustrój panujący wówczas w Niemczech? Uczmy się od najlepszych! Skoro oni mówią o polskich obozach śmierci, a nie o polskich sanacyjnych obozach śmierci… Po co się zajmować wewnętrzną w końcu sprawą innego państwa? To nie my głosowaliśmy w trzydziestym trzecim na Hitlera! Zatem „Niemiecki obóz koncentracyjny”. I kropka!
Tak czy inaczej znowu twórczość legislacyjna polskiego parlamentu się komuś nie podoba. Płyną krytyczne głosy z Tel Awiwu i Waszyngtonu. Można przyjąć, że chodzi o wolność badań naukowych i wypowiedzi artystycznej, ale… Gdybym wyznawał spiskową teorię dziejów, przywołałbym Akt S. 447…
W naszym pięknym mieście też mamy wydarzenie poruszające opinię publiczną. Mowa o fotografii, która wygrała doroczny konkurs „Mój Płock”. Nie będę jej opisywał, bo Szanowni Czytelnicy zapewne mają ją przed oczyma. Z pewnością budzi emocje, wręcz bulwersuje, bo jest z premedytacją spreparowana z dwóch fotek. Zaryzykuję twierdzenie, że umieszczenie tych kilku zdań w tym akurat miejscu nie jest całkiem bezzasadne. Temat też dotyka najważniejszych spraw ludzkich, choć oczywiście o skali nieporównanie mniejszej (o ile takie porównywanie w przypadku życia i zdrowia ludzi jest uprawnione). I też może wywołać pytanie, o co chodzi? Czy tylko o środowisko naturalne, w którym przychodzi nam żyć, czy jest jeszcze jakieś „drugie dno”? I znowu, gdybym wyznawał spiskową teorię dziejów zapytałbym, jak za ustroju słusznie minionego, czemu służy publikacja tego fotomontażu?

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Przed nami Trzeci Maja. Pisany wielkimi literami, bo święto to, kiedyś pomijane milczeniem, przejęło funkcje …