Najnowsze informacje

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Jeśli nawet człowiek przez ponad ćwierć wieku co tydzień „produkuje” tekst do medium lokalnego (łącznie tych felietonów uzbierało się tysiąc z okładem), to z pewnością może się wiele nauczyć od fachowców udzielających się w mediach ogólnokrajowych. A jeśli w grę wchodzi „najbardziej opiniotwórczy dziennik w kraju”, to już szczególnie… Toteż się uczę i by na bieżąco pokazać efekty tej edukacji, dzielę się nimi z Szanownym Czytelnikiem! W ostatnich dniach jednym z najbardziej „medialnych” tematów jest reportaż nadany przez pewną stację telewizyjną, w którym pokazano jak rodzimi neofaszyści świętują urodziny wodza III Rzeszy. Po projekcji „organizacja o nazwie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich”, jak pisze autor komentarza we wspomnianym dzienniku, wystosowała do kierownictwa stacji list z zapytaniem, dlaczego przetrzymano ten materiał (impreza odbyła się w kwietniu), zamiast powiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, czego wymaga polskie prawo?
Cóż na to nasz autor? Otóż stwierdza, że „tezy listu są powieleniem narracji głoszonej przez PiS”, że stacja owa czekała na odpowiedni moment, by „uderzyć w Polskę”. Zaś „pytania zawarte w liście” to „podły donos”. Ponadto „są idiotyczne”. I tu następuje wyjaśnienie, które autor chyba cytuje z pamięci, po raz pierwszy zaserwowane czytelnikom przy okazji afery Rywina, również ujawnionej po kilku miesiącach. Tam było „dziennikarskie śledztwo”, tutaj „wielomiesięczna praca” dziennikarzy. Oczywiście trudno nie docenić solidnego podejścia do roboty, ale nie jest to odpowiedź na pytanie zadane przez „organizację o nazwie… i tak dalej. Przypominam, pytano o to, dlaczego nie powiadomiono organów ścigania o przestępstwie. Tego wymaga art. 304 § 1 k. p. k. I nie zawiera on wyjątku w postaci „wielomiesięcznej pracy” w celu przygotowania materiału dla telewizji. A co do „czekania na odpowiedni moment” … Jak pisze autor „materiał pokazano teraz, bo jego bohaterowie zorganizowali „happening” i wieszali na szubienicach portrety europosłów PO”. Tu muszę przyznać, że mój umysł prowincjonalnego felietonisty nie jest dość bystry, by „ogarnąć” ten wywód fachowca z „centrali”. Mam przez to rozumieć, że gdyby tego „wieszania” nie było, to materiał nie byłby pokazany? Przepraszam, ale jeśli to nie jest „czekanie na odpowiedni moment”, to co nim jest? Pomijam już taki drobiazg, jak pytanie dlaczego „odpowiedni moment” to prawie dwa miesiące po zaistnieniu przyczyny? Czy to też konieczność wykonania „wielomiesięcznej pracy”? Cóż, najwyraźniej trzeba „wieloletniej pracy”, by nadążać za „myślą lotną” fachowców z mediów ogólnopolskich…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Tematu konstytucji ciąg dalszy. Przed tygodniem wspomniałem o dwóch najstarszych ustawach zasadniczych na świecie i …