Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Jaki był ten rok? To pytanie zadajemy sobie zazwyczaj na przełomie grudnia i stycznia. Pytanie jest tak pojemne, że nawet bardzo pobieżnie potraktowana całościowa odpowiedź stanowczo nie mieści się w tych ramach, które może wypełnić niniejszy tekst. Toteż takiej próby nie zamierzam podejmować, co nie znaczy, że uchylam się całkowicie od oceny minionych dwunastu miesięcy. Skupię się na dwóch sprawach, które z różnych względów uważam za ważne, również dla siebie. Rząd zafundował nam dwie poważne zmiany. Reformę systemu edukacji oraz przywrócenie wieku emerytalnego, niedawno podwyższonego przez poprzednią ekipę. To rozwiązanie ma być uzupełnione o zniesienie górnego limitu składek na ZUS dla najwyżej zarabiających (obecnie to 30-krotność przeciętnej płacy w gospodarce). Wprowadzono te zmiany i…
Na początek reforma edukacyjna. Weszła w życie z początkiem września, poprzedzona falą protestów. Po czterech miesiącach można stwierdzić z całą pewnością jedno. Protesty całkowicie ucichły! Nie ma ich na ulicach, w mediach, w parlamencie, w szkołach… Jak to wytłumaczyć? Reforma się udała? Protestujący się zmęczyli? Stracili wiarę w skuteczność swoich działań? Wszyscy? Wszak nie protestują nawet najbardziej zainteresowani: rodzice, nauczyciele, związki zawodowe… A może jest tak, że dla zdecydowanej większości tych, których reforma bezpośrednio dotyczy, nic się tak naprawdę nie zmieniło? Odczuli skutki zmian ci, którzy stracili pracę lub mają ograniczony wymiar zatrudnienia czy rodzice, których dzieci wpadły w tryby dwuzmianowości. A to zdecydowana mniejszość uczestników systemu edukacji… A na odpowiedź na najważniejsze pytanie, jak te zmiany wpłyną na poziom wykształcenia absolwentów szkół trzeba poczekać co najmniej kilka lat. A nawet kilkanaście, bo wtedy opuszczą szkoły pierwsi uczniowie, którzy „zaliczą” cały cykl kształcenia po nowemu. O ile obecne rozwiązania przetrwają tak długo…
Z systemem emerytalnym sprawa jest bardziej skomplikowana. Nie jest on bowiem bytem samym w sobie, ale elementem szerszej całości, jaką jest gospodarka. To, czy polski emeryt będzie w przyszłości na wzór emeryta japońskiego czy niemieckiego spędzał jesień życia na podróżach po świecie, czy raczej na spoglądaniu w niebiosa z nadzieją, że nie dopadnie go kolejna choroba skutkująca koniecznością zakupu dodatkowych leków, a w konsekwencji ruiną bieda – budżetu domowego, w małym stopniu zależy od sztuczek wyczynianych obecnie przez polityków z systemem emerytalnym, a w decydującym od stanu naszej gospodarki w przyszłości. Jeśli będziemy wówczas gospodarczo „drugą Japonią” czy też „drugą Republiką Federalną”, możemy już dziś śledzić wnikliwie oferty krajowych i zagranicznych biur podróży, w przeciwnym wypadku… Do Siego Roku!

Jerzy Ogonowski

 

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Nie mogę pisać o czymś innym, kiedy na „warsztat” wciska się medialny temat dnia, czyli …