Najnowsze informacje
anal pump

Widziane ze skarpy

Mróz odrobinę zelżał, toteż wzmogła się fala demonstracji na ulicach naszych miast. Tym razem do walki o demokrację przystąpili… Jak by tu napisać? Według zapowiedzi organizatorów były to manifestacje studenckie. I faktycznie, byli tam studenci, tyle że większość to właśnie „byli”. Na pierwszy rzut oka sądząc, studia ukończyli jakieś czterdzieści – pięćdziesiąt lat temu. Czyli za ustroju słusznie minionego, co mogłoby tłumaczyć ich zapał do manifestowania swojego poparcia. Po prostu za ich studenckich czasów na pochody się chodziło… Organizatorzy tych marszów zapewne nie o takiej „frekwencji” marzyli. I rzeczywiście! Gdyby dzisiejsi studenci zechcieli masowo włączyć się w tę inicjatywę, to mamy ich tylu, że bez najmniejszego problemu przykryliby swoimi studenckimi czapkami nawet ludzi Pana Dudy. Piotra Dudy oczywiście. Cóż, nie wyszło… Przy okazji okazało się, że i na emerytów w znaczącym stopniu liczyć nie można. Nic dziwnego, państwo organizatorzy! Zima jest, to przyjemniej posiedzieć w przychodni, oddając się ulubionej rozrywce ludzi w starszym wieku, czyli odwiedzinom u pana doktora. Nie pamiętacie? Przecież sami odkryliście to fundamentalne prawo socjologiczne!
W Ameryce też protestują. Tyle, że w tej dziedzinie oni są przysłowiowe sto lat za Mu… To jest, za nami oczywiście! U nich protestują kobiety. My marsze (czarne, chciałem dodać, ale ten podtekst rasistowski…) kobiet mamy dawno za sobą. A swoją drogą ciekawe, jak wypadną protesty amerykańskich studentów? Może być kłopot. Tamtejsza brać akademicka wprawdzie liczna jest jak nigdzie na świecie, ale student – emeryt amerykański, który nie przeszedł „szkoły życia” w komunizmie, może niestety pokazać, że „pochody” ma w głębokim poważaniu. I co wtedy z frekwencją?
A skoro już zawędrowaliśmy do Ameryki, to nowo zaprzysiężony prezydent zgodnie z obietnicami wyborczymi zapowiedział, iż deficyt budżetowy zmniejszy się z 587 mld w roku finansowym 2016 do 559 mld dolarów w roku bieżącym. W 2018 ma wynieść tylko 487 mld! Nasz prezydent takich „nieodpowiedzialnych” obietnic nie składał, toteż lekką ręką podpisał ustawę budżetową z rekordowym deficytem, sięgającym sześćdziesięciu miliardów. Złotych na szczęście… Wprawdzie głowa państwa nie ma prawa wetowania budżetu, ale może skierować go do Trybunału Konstytucyjnego celem zbadania zgodności z ustawą zasadniczą. W tym roku okoliczności uchwalenia tej ustawy dawały wyjątkową sposobność zamanifestowania niezgody prezydenta na życie na koszt przyszłych pokoleń. Prezydent z niej nie skorzystał…
Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Jerzy Ogonowski

W „najbardziej, choć coraz mniej, opiniotwórczym dzienniku w kraju” przeczytałem ostatnio, iż w wyniku wprowadzenia …