anal pump

Widziane ze skarpy

Święta za pasem, a biedni posłowie opozycji siedzą w zimnej i ciemnej sali sejmowej. Dla nas się tak poświęcają. W szczególności dla tych spośród nas, którzy parają się publicystyką. I którzy, według pomysłów władzy, mają być od życiodajnego źródła informacji odcięci. Może nie całkiem, ale ograniczenia muszą być bolesne, skoro skłaniają Państwa Parlamentarzystów do tak bolesnych poświęceń. Cóż, pomyślę o nich ciepło przy wigilijnym stole, ale dziś napiszę bez owijania w bawełnę, co na temat obecności dziennikarzy w parlamencie sądzę. Otóż sądzę, że proponowane rozwiązania to mały krok w dobrym kierunku. W kierunku całkowitego zakazu. No, może z wyjątkiem szczególnie uroczystych chwil, kiedy parlament zbiera się dla uczczenia jakiegoś ważnego wydarzenia, jakiejś rocznicy… Taką „akademię ku czci” można zaprezentować szerokiej publiczności.
Natomiast normalnie, na co dzień, parlament to po prostu miejsce pracy. Takie jak ministerstwo, urząd gminy, posterunek policji, hala fabryczna, biuro podróży, bar mleczny, kasa w hipermarkecie, czy wreszcie redakcja gazety albo innego medium. Czy tam przewalają się tłumy dziennikarzy, dybiąc na pracowników w celu pozyskanie smakowitego „niusa”?
To czemu gmach parlamentu ma być wyjątkiem? Dlatego, że „niusy” z tego miejsca smakują wyjątkowo? I niech nikt mi nie mówi, że to dla dobra obywateli! Obywatele wybrali panie posłanki i panów posłów po to, by ciężko i rzetelnie pracowali, a nie lansowali się przed kamerami! Za to im płacą! A praca parlamentarzysty, dla przypomnienia, polega na stanowieniu prawa! I to jakość uchwalanych w parlamencie ustaw jest miernikiem jej wartości, a nie oratorskie popisy na mównicy prezentowane w mediach, czy błyskotliwe wywiady udzielane w świetle kamer. „Po owocach ich poznacie”… A ze względu na wagę obowiązków, jakie na parlamentarzystach ciążą, rangę wpływu przepisów prawa na życie każdego obywatela, jest szczególnie istotne, by nikt i nic im w wykonywaniu tej odpowiedzialnej pracy nie przeszkadzało. I by myśli nie zaprzątało, zabierając cenny czas i energię, pytanie: jak wypadnę w telewizji? Nieważne, Panie Pośle (Pani Posłanko)! Jak uchwalicie porządne ustawy i „elektorat” odczuje zbawienny wpływ tychże na własny los, doceni (prawdopodobnie) wasz trud!
A potrzebę, całkowicie zrozumiałą, zdobywania informacji i przekazywania jej odbiorcom dziennikarze mogą zaspokoić w innym czasie i miejscu. Zaprosić parlamentarzystów do studia czy redakcji, porozmawiać spokojnie przy kawie… W czasie wolnym poseł może robić co chce. Również lansować się w mediach, jak jakiś celebryta. Jeśli „elektorat” to kupi…
Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

Przed tygodniem było o samorządach, dziś serialu ciąg dalszy. Wprawdzie wybory dopiero za rok, ale …