Najnowsze informacje

Renomowane wydawnictwo [FELIETON]

Może Państwo słyszeli o aferze w jednej z gdańskich szkół, o której było głośno w ubiegłym tygodniu. Dano tam uczniom do rozwiązania zadanie z biologii takiej treści: „Daltonizm jest powodowany obecnością recesywnego genu d sprzężonego z płcią. Pewien znakomity genetyk, nie dotknięty daltonizmem, poślubił zdrową kobietę. Po roku urodziła się córka. Kiedy mąż dowiedział się, że córka nie widzi prawidłowo barw, uderzył żonę w twarz. Dlaczego? Przeprowadź dowodzenie za pomocą krzyżówek”. Jak wiadomo od wieków, szkoła ma uczyć myślenia, zatem i tu stworzono problem, który miał zmusić do myślenia, a wiadomo, że nic tak nie pobudza szarych komórek, jak zbliżenie teorii do życia. Tu za zbyt oczywistą bliskość teorii i życia przepraszała dyrekcja, a nauczycielka tłumaczyła, że „jej intencją nie było propagowanie przemocy”, a zadanie wzięła ze zbioru opracowanego przez „renomowane wydawnictwo”. Internet od razu został zalany antypisowskim hejtem, choć przypuszczam, że to sprawka nie PiS-u, tylko jeszcze poprzedniej władzy.
Dlaczego? Ano dlatego, że szkoły ponadgimnazjalne, a o taką tutaj chodzi, meczą się wciąż na starych, beznadziejnych podręcznikach wyprodukowanych przez „renomowane wydawnictwa” za przyzwoleniem poprzedniej władzy. „Renomowane wydawnictwa” na polecenie nowej władzy wyprodukowały na razie podręczniki do VII klasy szkoły podstawowej. Nie znam tych podręczników, ale wierzę, że „wydawnictwa” zrobiły coś więcej ponad przemalowanie napisów na okładkach. Przecież „dobra zmiana”, jeśli ma być naprawdę „dobra”, nie może się skończyć na zmianach strukturalnych i na drobnym retuszu w treściach przekazanych do nauczania. Musi przeorać wszystko, co wadliwe w polskim systemie szkolnym i co utrudnia, zakłóca, albo wprost uniemożliwia nauczanie, a przynajmniej gruntownie obniża jego skuteczność, o czym mówi się od kilkunastu lat, przywołując zastraszające dane na temat efektów kształcenia, także na poziomie wyższym, gdzie, o czym parę lat temu donosił z Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Hartman, studenci wierzą, że „Heraklit żywił się trawom” (nie poprawiać!).
Mam nadzieję, że Dobra Zmiana nie popełni błędów swoich poprzedników i nie odda tak kluczowej sprawy, jak praca nad podręcznikami szkolnymi, w ręce „renomowanych wydawnictw”, o produktach których wielu płockich pedagogów nie ma innego zdania, jak to, że to „badziewie”, i tylko dlatego poleca je uczniom, bo nie ma innego wyjścia, ale zawsze z zastrzeżeniem, że nie muszą tego kupować, bo i tak będziemy sobie radzić bez podręczników. Bo nie na doborze treści kształcenia polega dramat polskiej szkoły, o co tyle szumu robią media, tylko na doborze narzędzi do ich przekazywania i utrwalania, bo najlepsze treści można zniweczyć niewłaściwymi narzędziami. A mówiąc narzędzia, mam na myśli także podręczniki. Za komuny było tak, że kiedy nauczyciel źle tłumaczył albo uczeń był nieobecny, to nadrobił braki, korzystając z dobrego, jasnego, zrozumiałego podręcznika. Teraz nie ma na to szans. Czy Dobra Zmiana o tym wie i czy zamierza problem podręczników rozwiązać? Czy też znowu odda sprawę w ręce „renomowanych wydawnictw”, a te załatwią ją po swojemu, zasłaniając się oczywiście najlepszymi rekomendacjami „ekspertów”, tym razem „ekspertów Dobrej Zmiany”.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Przed nami Trzeci Maja. Pisany wielkimi literami, bo święto to, kiedyś pomijane milczeniem, przejęło funkcje …