Najnowsze informacje
anal pump

Pedagogika patriotyzmu

Mamy coraz większy kłopot z rozumieniem patriotyzmu. Wypada być patriotą, ale nie bardzo wiadomo, jak to w praktyce wyrazić. Czy wystarczy wyszumieć się na stadionie, czasami nawet dosyć wulgarnie, obrazić kibiców zagranicznej drużyny, urządzić grilla w długi majowy weekend w ogródku obwieszonym biało-czerwonymi chorągiewkami, obrzucić kamieniami kebab, jeśli zajdzie taka potrzeba, pójść w pochodzie 11 listopada i pogrozić pięścią przeciwnikom politycznym, wywiesić flagę biało-czerwoną przed domem parę razy do roku? No bo i co jeszcze można byłoby zrobić, aby wyrazić przywiązanie do tego dziwnego tworu, jakim jest „ojczyzna”, ojcowizna, ziemia ojców, dziadów, pradziadów? Walczyć już o nią się nie da, bo jest wolna, suwerenna, niepodległa, demokratyczna, liberalna, wolnorynkowa. Pracować „dla niej” nie jest łatwo, bo nauczono nas pracowania głównie dla siebie, dla pracodawcy, a ten wcale nierzadko jest już obcokrajowcem. Uczyć się „dla niej”? To także brzmi dziwnie. W epoce wyścigu szczurów uczymy nasze dzieci uczyć się znowu głównie dla siebie, dla zdobycia dobrej pozycji na rynku, aby posiąść kompetencje, które pozwolą wyjechać i pracować „na siebie”. To mamy w końcu jakieś zobowiązania wobec wspólnoty narodowej, językowej, w której się ukształtowaliśmy, czy nie?

Pomaga nam zrozumieć ten problem mała książeczka wielkiego polskiego XX-wiecznego filozofa i duchownego Józefa Marii Bocheńskiego – „O patriotyzmie”. Kapelan spod Monte Cassino patriotyzm traktuje bardzo poważnie jako ważną powinność moralną. Według duchownego mamy obowiązki względem ojczyzny (uczony obejmuje tym pojęciem i terytorium, i wspólnotę ludzką, narodową, i państwo, i najważniejszy składnik – jego kulturę), ponieważ zawdzięczamy jej „niemal wszystko, czym jesteśmy: ideały, cnoty, kulturę estetyczną, wychowanie, wykształcenie, a nawet cechy biologiczne”. „To, czym jesteśmy”, Polakami, stajemy się nie tylko przez urodzenie, ale przede wszystkim przez wrośnięcie w „kulturę polską”, a w tym pomaga rodzina i szkoła. Ten fakt rodzi zobowiązanie, które ma się wyrazić pewnego rodzaju wdzięcznością, która powinna się przejawić nawet nie przede wszystkim w sferze uczuć (na czym dzisiaj patriotyzm w zasadzie się kończy), ale nade wszystko w sferze woli, rozumu i czynu.

Jeśli jesteśmy Polakami, czujemy się Polakami, to coś z tego musi wynikać. Ojciec Bocheński podpowiada, że ma z tego wynikać przede wszystkim obowiązek „pielęgnowania w sobie ojczystej kultury”, czyli, mówiąc innymi słowy, obowiązek „rozwijania w sobie polskości”. W jaki sposób? Głównie poprzez poznawanie wszystkiego, co polskie – geografii, historii i kultury – „najwartościowszych składników kultury ojczystej i ojczyzny jako całości”, w tym „wielkich tworów jej ducha”, obyczajów, myśli, jej osiągnięć w sferze nauki i sztuki – poznanie to „musi być poznaniem wielkich i pięknych stron jej dziejów i kultury”. Rozwijanie w sobie cnoty patriotyzmu ma się dokonywać głównie poprzez staranne i rzetelne wychowanie, także, a może przede wszystkim, przez szkołę, bo jej możliwości w tej dziedzinie są ogromne. A więc patriotyzm to coś zdecydowanie więcej niż kibolskie rozrabianie na stadionie i wywieszanie flagi z okazji 3 Maja, czy wygrażanie pięścią przeciwnikom politycznym w dniu 11 listopada. Szkoda, że już właściwie nikt nie uczy takiego rozumienia patriotyzmu, o jakim mówi o. Bocheński.
Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy

Czy liczba kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast powinna być ograniczona? Jak w każdej sprawie …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.