Najnowsze informacje

Odmrażać na ciepło czy na zimno? [FELIETON]

Zimy prawie nie ma w tym roku, ale mróz od czasu do czasu ściśnie, a wtedy na kierowców czeka z samego rana nieprzyjemna czynność odmrażania samochodu. Z okazji ubiegłotygodniowych przymrozków w Internecie pojawiła się lawina artykułów o tym, jakie kary czekają nas za wykonywanie czynności odmrażania na ciepło, tzn. na postoju przy włączonym silniku. Jest to karygodne i grożą za to straszne kary. Nie wiem, czy w Internecie kłamią tak jak w telewizji, ale piszą, że za odpalenie silnika, by nagrzać wnętrze i ułatwić zeskrobanie szronu czy lodu z szyb płacimy 100 zł ze względu na zakaz „pozostawiania” samochodu z włączonym silnikiem w terenie zabudowanym. Jakie tam pozostawianie, kiedy kierowca jest tuż obok? Ale przecież może umrzeć na boku, więc chyba „eksperci” mają rację. Płacimy też dodatkowe 300 zł za używanie samochodu, gdy praca silnika wiąże się z nadmierną emisją spalin i hałasu. Pozostaje do dyskusji, czy jeden pojazd na wolnych obrotach na parkingu daje większy hałas i wydziela więcej spalin niż kilkadziesiąt samochodów stojących przez 90 sekund na światłach przy Auchan.
Można też pytać natrętnie, kiedy samochód zachowuje się głośniej i emituje więcej spalin – na postoju na wolnych obrotach, kiedy ledwo pyrka, czy podczas ruszania, kiedy trzeba dodać „gazu”? Pytanie jeszcze, kto truje bardziej – samochód na postoju, kiedy wydobywa się z niego delikatny lekko tylko zasiwiony dymek z parą wodną, czy kominy domów naszych sąsiadów czarne przez 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu, szczególnie kominy największego sąsiada na północnym wschodzie naszego pięknego miasta? Na szczęście policjanci też ludzie i za nieszkodliwe społecznie zachowania raczej nie karzą, bo i sami pewnie nie raz w ten sam sposób ułatwiali sobie życie, choćby stojąc z radarem w 20-stopniowym mrozie. Zdaje się, że zgodnie z przepisami powinni marznąć – bo postój, bo emisja, bo hałas… Ale pewnie przepisy, o których tu mowa, nie dotyczą policji. Bo policjanci muszą być w ciągłej gotowości do działania, a ich samochody przecież nie wydają hałasu, nie trują i nie zamarzają.
Takie to różne wątpliwości rodzą się podczas nieco silniejszych mrozów, które pewnie niedługo ustąpią i będzie po problemie, a nagła zamiana „dobrej zmiany” na jeszcze „lepszą” w ogóle przyniesie ocieplenie atmosfery w kraju, ponieważ dokonała się pod potrzeby opozycji, która nie mogła zdzierżyć strasznego ministra Macierewicza w rządzie. Mnie tam za bardzo minister Macierewicz nie przeszkadzał, ale „pierworodne” kłamstwo, od którego zaczęła się „dobra zmiana”, a które wiązało się właśnie z tym ministrem, bardzo mnie raziło, i co tu dużo mówić, bardzo źle świadczyło o pobożnych politykach tej ekipy, którzy szli w zaparte przed wyborami, że choćby „potop”, to Macierewicz żadnym ministrem nie będzie. No więc rekonstrukcja rządu przyniosła małą „dobrą zmianę” w postaci wycofania się z tego strasznego łgarstwa, od którego zaczęło się zamrażanie atmosfery w kraju. Teraz powinno nastąpić odmrożenie, choćby tylko chwilowe. Ale czy to jest w ogóle możliwe w tym kraju?

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Tematu konstytucji ciąg dalszy. Przed tygodniem wspomniałem o dwóch najstarszych ustawach zasadniczych na świecie i …