Najnowsze informacje
anal pump

Po Marszu Niepodległości [FELIETON]

Powinien się wstydzić Guy Verhofstadt, europarlamentarzysta belgijski, przewodniczący frakcji Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim, za wypowiedzenie tych słów o Marszu Niepodległości: „60 tysięcy faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy przemaszerowało 300 km od Auschwitz”. Pewnie ponad 59 tysięcy ludzi ma prawo poczuć się głęboko urażonych. Nie byłem na tym marszu, ale znam wiele osób, które były tam całymi rodzinami i nie są to rodziny ani faszystowskie, ani nazistowskie. Histeria, jaką rozpętują europejscy demokratyczni liberałowie na każdą wzmiankę o konserwatywnych wartościach, o Bogu, godnym miejscu religii w życiu publicznym jest sprawą poważną. Całkowicie utopijny lewicowy projekt Europy multikulturowej, wyzutej z odwiecznych wartości, które budowały Europę, jest tak samo niebezpieczny, jak nazizm czy faszyzm, ponieważ grozi wcześniej czy później społecznym wybuchem, którego symptomy już można obserwować. Jeżeli nawet powstają nazizmy czy faszyzmy, to nie rodzą się w próżni. Pod przyszły europejski kataklizm w postaci zamieszek społecznych, wojen domowych przygotowują grunt już w tej chwili pyszałkowaci eurokraci, którzy usiłują narzucić siłą taki styl życia, który nie jest i nie będzie do zaakceptowania przez wszystkich.
To, że podczas Marszu pojawiło się hasło „My chcemy Boga”, może tylko cieszyć. Smucić zaś może fakt, że domagają się Boga ci, którzy mają z Nim mocno na bakier w ostatnim czasie. Myślę o rządzących, którzy z kłamstwa i łamania prawa, a ostatnio z przesadnego, całkowicie nieuzasadnionego chwalipięctwa (np. na temat jakichś rewelacyjnych ułatwień dla małego biznesu) uczynili podstawową strategię rządzenia, mając w zasadzie po swojej stronie bezwarunkową legitymizację ze strony władzy duchownej. To się na dłuższą metę musi źle skończyć. Kościoły pustoszeją, młodzież bierze w tempie zastraszającym rozbrat z religią, katechezą szkolną, rekolekcjami w szkole i nikt w zasadzie na to nie reaguje. Inne hasło z Marszu – o „białej Europie” – jestem w stanie w dzisiejszym stanie rzeczy zrozumieć. I nie o rasizm tu chodzi, tylko o ostrzeżenie przed nadmiernym otwarciem na niekontrolowaną migrację ludzi z egzotycznych stron świata, rządzących się całkowicie innym stylem życia.
Oczywiście jeśli wśród transparentów pojawiło się hasło „Módlmy się o islamski Holocaust”, czego się teraz wszyscy wypierają, zarzucając opozycji paskudną prowokację, to trzeba przyznać, że tu przekroczono by wszelkie dopuszczalne granice. Łączyć modlitwę i pragnienie Boga z życzeniem śmierci, porządek chrześcijański z tak dużą dawką nienawiści, nawet jeśli miałoby to na celu zwrócenie uwagi na niebezpieczeństwo islamizacji Europy, a jest to niebezpieczeństwo bardzo realne, byłoby zachowaniem wyjątkowo haniebnym i prymitywnym. W każdym razie pozostaje niezbitym faktem, że Marsz Niepodległości przybiera bardzo niejednoznaczną, kontrowersyjną formę. To że jest organizowany w taki sposób, wieczorem, o zmroku, w klimacie wyraźnie politycznego wiecu niestety nasuwa niedobre skojarzenia. Na szczęście odbywa się na razie raz w roku i w związku z tym jest jeszcze do zniesienia – w przeciwieństwie do miesięcznic, których mają dosyć nawet ludzie, którzy w początkowej fazie mieli dla nich wiele zrozumienia.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Ujrzał światło dzienne projekt zmian w ordynacji wyborczej do samorządów autorstwa partii rządzącej. Najważniejsze nowości …