anal pump

Idą Święta!

Idą, a właściwie to pełzają od początku listopada. Pamiętam z dzieciństwa, że pierwsze oznaki zbliżających się świąt Bożego Narodzenia pojawiały się w sklepach i na ulicach dopiero dobrze po połowie grudnia. To były czasy głębokiej komuny, ale mimo to lepiej wtedy znano miarę, kiedy i jak celebrować najważniejsze wydarzenia chrześcijańskie. Towarzysze zresztą w tym nie za bardzo przeszkadzali, nikt nie zakazywał świętowania ani Bożego Narodzenia ani Wielkanocy, wiedziano też dobrze, kiedy wypada świętowanie zacząć. Nie panowała jeszcze wszechpotężna komercja, nie zaczynano więc Świąt w połowie listopada jak dziś. Kiedy nastały czasy liberalnej demokracji i zawitały zachodnie komercyjne zwyczaje, choinki na placach w wielkich miastach pojawiają się zaraz po Wszystkich Świętych, podobnie dekoracje świąteczne w galeriach handlowych. Można odnieść wrażenie, że święta istnieją głównie po to, żeby na nich dobrze zarobić. Nie tylko zresztą na tych, ale i na każdych innych. Mimo że „Bóg się rodzi i moc truchleje”, ale chyba nie każda, bo „moc handlu” wobec potęgi tych Świąt nie truchleje, a nawet próbuje ją zwyciężyć, topiąc całkowicie w „świeckości” ich świętą istotę.
Nie truchleją też raczej przed tymi Świętami „moce polityki”, bo oczekiwanie na nie w ostatnich tygodniach przebiegało w atmosferze dosyć nieszczególnej. Polityczna nawalanka, której apogeum nastąpiło 13 grudnia w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego przypominała trochę sam stan wojenny, do którego w nowej odsłonie, jak tak dalej pójdzie, mamy już chyba niedaleko. Dlatego raczej trudno liczyć na szczerze miłą atmosferę w czasie Świąt. Podziały w naszym społeczeństwie są już tak trwałe, że nawet ta nadreprezentacja „opłatków”, które, jak kraj długi i szeroki, wszędzie się odbywają, nie będzie w stanie tych pęknięć zniwelować. Nikt nawet za bardzo nie próbuje udawać, że na poważnie je traktuje i że mogłyby spełnić jakąś doniosłą rolę na drodze do narodowej zgody. Zbyt wiele spraw w życiu społecznym i religijnym przeżywamy tylko na poziomie symbolicznym, by mogły naprawdę kształtować nasze życie.
Mam jednak nadzieję, że i Wigilia, i pasterka, i śpiewanie kolęd przyniosą Państwu radość w te Święta i choć na chwilę pozwolą wytchnąć od wszechobecnego pośpiechu, zapracowania, poirytowania sytuacją polityczną. Niech bogactwo tych Świąt objawi całą swą moc, przede wszystkim religijną, dopóki tej publicznie przeżywać jeszcze nam nie zabraniają w duchu opacznie pojętej tolerancji, jak to już czynią w krajach zachodnich. Miejmy zatem odwagę mówić, że nie dla handlu, nie dla tego całego świątecznego blichtru istnieją te Święta, ale po to, aby nam przypomnieć, że „Pan chwały wielkiej nam się objawił”, jak mówi piękna polska kolęda, w tym „dziwnym narodzeniu”, którego przesłania mamy słuchać i oddać Mu „cześć i chwałę”. To wszystko „anioł pasterzom mówił”, i nie tylko pasterzom, ale przez pasterzy także nam. Niech się też spełnia życzenie poety Franciszka Karpińskiego wyrażone w powszechnie znanej kolędzie: „Podnieś rękę, Boże Dziecię! Błogosław Ojczyznę miłą! W dobrych radach, w dobrym bycie wspieraj jej siłę swą siłą” – prawdziwie, namacalnie, rzeczywiście, a nie tylko symbolicznie. Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

Przed tygodniem było o samorządach, dziś serialu ciąg dalszy. Wprawdzie wybory dopiero za rok, ale …