anal pump

Felieton – Widziane ze skarpy

Tym razem tekst naprawdę wakacyjny. Jestem na kuracji, a zatem daleko do naszego pięknego miasta. Ale nie będę się dzielił wrażeniami z nowego miejsca pobytu. Jestem tu od trzech dni, więc może za tydzień… A tymczasem o „wydarzeniu medialnym” związanym z meczem piłkarskim mistrza kraju w kwalifikacjach najbardziej elitarnych rozgrywek klubowych na Starym Kontynencie. Kibice wywiesili wielki baner z obrazem hitlerowca przystawiającego pistolet do głowy dziecka i z komentarzem o liczbie ofiar Powstania Warszawskiego, w tym dzieci. Ale nie o samym banerze chcę pisać, ale o komentarzach (nie była to telewizja rządowa). Otóż całe zdarzenie jest wynikiem, zdaniem Państwa Komentatorów, antyniemieckich nastrojów budowanych w naszym pięknym kraju przez ugrupowania „trzymające władzę”. Przytoczono między innymi wypowiedź wiceministra obrony, cytuję „Dziś dzieci i wnuki tych zwyrodnialców pouczają nas, co to jest demokracja. A powinni zamilknąć!”. Oraz inne przykłady…
Oczywiście wszystko można uzasadnić „atmosferą wytwarzaną przez obecną władzę”, ale Państwo Dziennikarze, stosujcie od czasu do czasu filozoficzną zasadę, znaną pod nazwą „brzytwy Ockhama” (jeśli ktoś nie miał do czynienia z filozofią, odsyłam do Wikipedii). Po co sięgać tak głęboko? Powodem, jedynym jak sądzę, umieszczenia tej „instalacji” na trybunie stołecznego stadionu była obchodzona dzień wcześniej siedemdziesiąta trzecia rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. I tyle… No, może nie do końca! Bo jak się zastanowić nad treścią tego baneru, to trudno zaprzeczyć, że jego twórcy napisali po prostu prawdę. Ba, nawet niecałą, bo napis mówił o stu sześćdziesięciu tysiącach ofiar Powstania, a liczne źródła historyczne podają liczbę dwieście tysięcy!
Pozostaje pytanie, czy takie treści powinny być eksponowane akurat podczas meczu piłkarskiego, który jest wszak imprezą o charakterze rozrywkowym? Choć niektórzy skłonni są traktować zmagania futbolistów jako rodzaj wojny… Zdania „w tym temacie” będą zapewne podzielone. Przychylam się do tych głoszących, że to nie ten czas i miejsce… Śmierć, zwłaszcza takiej masy ludzi, to temat zasługujący na traktowanie z najwyższą powagą. Trudno o taką w miejscu, gdzie za chwilę wyleje się fala wulgarnych okrzyków, przyśpiewek, wyzwisk pod adresem drużyny przeciwnej czy sędziów. A potem awantury, bijatyki, demolka własnego, ukochanego przecież obiektu… Oczywiście nie musi tak być, ale może! Przecież tak wygląda codzienność naszych stadionów…

Jerzy Ogonowski

 

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Demokracja wymaga rozumu i prawości

Ostatnie wydarzenia związane z procedowaniem ustaw reformujących nasze niezawisłe sądy ujawniły w społeczeństwie gwałtowną zmianę …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.