anal pump

Felieton – Widziane ze skarpy

Nie wierzę zbytnio w moc słowa pisanego, szczególnie dziś, w erze cywilizacji obrazkowej. Tym bardziej w możliwość zbawienia świata z perspektywy lokalnego periodyku. Ale wierzę w mądrość ludu wyrażaną w przysłowiach. Na przykład w dobrze znanym „Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B”! Zatem powróćmy na chwilę do tematu z poprzedniego felietonu. Jeśli niektórzy spośród Szanownych Czytelników poszli za sugestią zawartą w ostatnim zdaniu i spróbowali poszukać odpowiedzi na postawione nieco wyżej pytanie, to świetnie, bo sprawa wydaje się tego wymagać. Też wykonałem podobny wysiłek…
I wynik nie napawa optymizmem. O ile tylekroć odmieniane przez wszystkie przypadki „zagrożenia dla demokracji” nie robią na mnie wrażenia, bo demokratą, jak Szanownym Czytelnikom dobrze wiadomo, nie jestem, to zagrożenia dla państwa wręcz przeciwnie. Tak jest, państwo nie jest dane raz na zawsze! Przykładów można znaleźć aż nadto, zarówno w historii, jak i w czasach obecnych. Wystarczy poczytać reportaże fachowców od tych spraw, by znaleźć opisy kompletnego bardaku, braku jakiegokolwiek państwa zdolnego do utrzymania elementarnego nawet ładu i porządku. Choćby w niektórych krajach afrykańskich, gdzie władza państwa kończy się na pałacu, w którym zabarykadowała się jego „głowa”, a dalej to już rządy plemiennych kacyków i pospolitych bandytów zwalczających się nawzajem…
Wiem, w naszym pięknym kraju do takiego stanu daleko, ale już to, z czym mamy do czynienia właściwie na co dzień powoduje, że chce się wołać: opamiętajcie się! Przesłanie to trzeba kierować nie tylko do polityków z obu stron barykady (bo taka niewątpliwie od dawna nas dzieli), ale do wszystkich uczestników życia publicznego. Również do „zwykłych ludzi”, którzy regularnie czy też od czasu do czasu decydują się na udział w rozmaitych demonstracjach, kontrdemonstracjach, zgromadzeniach, wiecach, marszach i czym tam jeszcze. Zastanówcie się, czy warto, czy zawsze środki są adekwatne do celów, czy nie służycie za „mięso armatnie”… I czy eskalacja tych „iwentów” nie skończy się całkowitą dewastacją państwa. Proszę wrócić do poprzedniego akapitu, przeczytać go uważnie i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jakiekolwiek państwo (totalitarne, dyktatorskie, czy jak tam chcecie je nazywać) nie jest przypadkiem lepsze niż brak jakiegokolwiek państwa, czyli stan w skrócie wymuszonym rozmiarami tego tekstu opisany powyżej…

Jerzy Ogonowski

 

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

Tym razem tekst naprawdę wakacyjny. Jestem na kuracji, a zatem daleko do naszego pięknego miasta. …