Najnowsze informacje
anal pump

Felieton – Widziane ze skarpy

Wydarzenie tygodnia to oczywiście wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie. Zaskakująca dosyć… Bo dlaczego głowa największego światowego mocarstwa jako pierwszy kraj europejski odwiedza właśnie Polskę (wcześniejsza wizyta we Włoszech to przyjazd na szczyt G7)? Bo tu będzie miło, entuzjastyczne przyjęcie, żadnych protestów, wizerunkowy sukces przed wizytą w Hamburgu, gdzie podobnych efektów nie można oczekiwać. To dominujący przekaz wśród „mediów głównego nurtu”. Tak mały Józio wyobraża sobie wielką politykę, można by rzec…
A jeśli na chwilę wziąć w nawias tego typu argumenty? Cóż, amerykański prezydent przyjeżdża nie tylko do nas, ale na szczyt Trójmorza. Niezależnie od tego, jak oceniamy tę koncepcję (bo to na razie faza koncepcyjna raczej, niż gotowy projekt), wystarczy kilka podstawowych danych liczbowych, by stwierdzić, że warto potraktować ją poważnie. Trójmorze bowiem to obszar 1216 tysięcy kilometrów kwadratowych zamieszkany przez 115 milionów ludzi, 375 tysięcy żołnierzy, półtora biliona euro PKB (w parytecie siły nabywczej dwa razy tyle), tempo wzrostu gospodarczego dwa razy wyższe niż w pozostałych krajach Unii… Dla porównania Niemcy to 82 miliony mieszkańców, 357 tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni, 180 tysięcy żołnierzy i trzy biliony euro PKB. Tempo wzrostu gospodarczego przemilczę! A potencjału tego kraju nikt raczej nie lekceważy. To co w tym dziwnego, że ważna postać w świecie polityki nie zlekceważyła Trójmorza?
Co więcej, Trójmorze to również projekt polityczny. Toteż wcale się nie zdziwię, jeśli na następnym szczycie „dwunastki” najważniejszym gościem będzie kanclerz Niemiec. A może i prezydent Francji, który po wyborczej euforii prędzej czy później będzie musiał zejść na ziemię. Wystarczy spojrzeć na mapę. Państwa Trójmorza niczym wał przeciwpowodziowy oddzielają Europę Zachodnią od fali imigrantów napływającej z południa. I kiedy po wyborach pojawi się refleksja, że wrodzoną niemiecką gościnność należałoby nieco stonować, może się okazać, że kraje Trójmorza mogą w tej sprawie odegrać niebagatelną rolę. Wiadomo wszak, że nie ma wśród nich entuzjazmu dla przyjmowania z otwartymi ramionami „wybuchowych” gości. A ponieważ fajnie jest rozwiązać kłopotliwe problemy cudzymi rękami, to i koncepcja Trójmorza może doczekać się łaskawego spojrzenia ze strony polityków, którzy dziś traktują ją jako dywersję w szeregach Wspólnoty.

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

Powoli to miejsce staje się areną polemik z „najbardziej opiniotwórczym dziennikiem w kraju”. Ale cóż …