anal pump

Felieton – Rząd jak Amber Gold

Nudzić się na pewno tego lata nie będziemy. Oj, dzieje się, dzieje każdego dnia. Dzieci na przykład w kilku miastach Polski, na szczęście nie u nas, otrzymały nieważne świadectwa, bo władza wymyśliła, że aby świadectwa były ważne w tym roku, muszą się na nich pojawić jakieś nowe znaczki. No i łatwo o takich znaczkach zapomnieć i mimo że wszystko jest w porządku, to znaczy dane osobowe uczniów się zgadzają, oceny się zgadzają, inne osiągnięcia też, ale tych nieprawdopodobnie ważnych znaczków zabrakło i klops – świadectwo nieważne. Trzeba przepisywać, bo czymś się przecież „dobra zmiana” musi różnić od „złej zmiany”. Ot, parę małych, prostych znaczków. No bo przecież nowe podręczniki do klasy VII nie różnią się wiele od starych do gimnazjum. Są tak samo beznadziejnie zachwaszczone ramkami, tabelkami, okienkami, że się od tych dziwadeł w głowie kręci. Niestety, widać, że „dobrej zmiany” także nie stać na wybicie się na niepodległość myśli w dziedzinie planowania narzędzi edukacyjnych. Podstawę programową każdy głupi może wymyślić, sztuką jest stworzyć narzędzia, które wzmocnią proces kształcenia, ale na to się nie zanosi.
Po drugie, nudzić się nie możemy, ponieważ od początku tego trochę kapryśnego lata mamy każdego dnia w telewizorku albo w Internecie spektakl pt. „Zeznania przed komisją śledczą do sprawy Amber Gold”. Ja na szczęście nie dowierzam takim cudom i w Amber Gold nie utopiłem ani złotówki. Mniej rozważnych było jednak kilkanaście tysięcy, którzy beztrosko powierzyli obcym i niepewnym ludziom kilkaset milionów złotych, a ci tak skutecznie nimi obracali, że ani śladu po nich nie zostało. Ale nawet trudno się temu dziwić, bo przecież na tym właśnie polega kapitalizm – by robić w nim szwindle, służąc bożkowi chciwości i zysku, który stał się jednym z najważniejszych fetyszów nowej Europy, której mamy słuchać bezwarunkowo na rozkaz nowego prezydenta Francji – pana Emmanuela Macrona.
Zmiany planuje rząd, który od 1 lipca nakazał zamknąć kilkaset stron internetowych prowadzonych przez „nielegalnych” bookmacherów, bo rząd dopuszcza istnienie tylko „legalnych”, czyli takich za pośrednictwem których będzie mógł łupić kolejnym opodatkowaniem już raz opodatkowane dochody obywateli, wymuszając na nich płacenie haraczu od każdego zawartego, nawet przegranego (skandal!!), zakładu, choć ustawa o hazardzie przewiduje, że mamy zapłacić 10% podatku tylko od wygranych przekraczających 2280 zł. W  państwie „dobrej zmiany” zapłacimy także 12% od każdego zawartego zakładu, nawet od przegranego, nawet od minimalnych wygranych, rzędu kilkudziesięciu groszy czy paru złotych, a to sprawia, że przegramy nawet wtedy, kiedy wygramy. I tę gangsterkę uprawiają „legalni” bookmacherzy na zlecenie rządu, który nawet nie ukrywa, że chce wydoić ludzi na półtora miliarda złotych. I czym to się różni od przekrętów Amber Gold? I gdzie jest ten cholerny Rzecznik Praw Obywatelskich, że nie widzi, jak rząd skubie swoich obywateli, gdzie są gminni, powiatowi czy wojewódzcy rzecznicy praw konsumentów, że na ten rozbój w biały dzień na graczach-konsumentach pozwalają? Gdzie są posłowie, którzy mają stanowić mądre prawo i kontrolować poczynania rządu? Gdzie jeszcze na świecie obowiązują takie same zasady? Miło byłoby, gdyby ktoś zechciał udzielić na te pytania sensownej odpowiedzi.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

To nam rząd zrobił prezent w środku lata! Czyżby chciał konkurować ze Świętym Mikołajem, wykorzystując …