anal pump

Felieton – Reforma niezawisłych sądów

Pewien mój znajomy opowiadał mi, jak to niedawno po przegranej przez niego w sądzie rejonowym sprawie sędzia zakończył odczytywanie wyroku dosyć zaskakująco: „Widzi pan, tak po ludzku to ja panu przyznaję rację, ale inaczej nie mogę, prawo mi nie pozwala”. Kto tam wie, co tak naprawdę nie pozwoliło niezawisłemu sędziemu wydać wyrok nie tylko zgodny z prawem, ale i z własnym sumieniem oraz wyczuciem sprawiedliwości, którego resztki gdzieś tam się w jego sumieniu jeszcze kołatały. Niestety, wyrok jest wyrokiem, a od wyroku odwołania nie ma. Trochę to nawet zdziwiło mojego znajomego, że nie ma odwołania od wyroku sądu pierwszej instancji, bo konstytucja mówi, że odwołanie przysługuje zawsze, poza sytuacjami, które przewiduje ustawa, a kto tam zna wszystkie ustawy. Kiedy więc rozgoryczony poczłapał w kierunku wyjścia z gmachu sprawiedliwości, przypomniał sobie, że warto zapytać, jak wystąpić o pisemne uzasadnienie wyroku, zawrócił i zastał niezawisłego sędziego w miłej, towarzyskiej komitywie z panem prokuratorem.
Najbardziej bolało mojego znajomego, że prokurator umorzył sprawę, specjalnie się nie wysilając w uzasadnianiu swojej decyzji, stąd poszło zażalenie do sądu, a sędzia też nie posunął się dalej, poza tym, że powtórzył wnioski z decyzji prokuratorskiej, bez dowodów, bez postępowania wyjaśniającego, bez przekonującej argumentacji, a nawet z błędami, no i bez możliwości zaskarżenia. Ale trudno się chyba dziwić, żeby niezawisły sędzia mógł potraktować inaczej swojego dobrego kolegę z tego samego rejonu, kiedy przecież częściej nawet występuje z nim po jednej stronie barykady przeciw strasznym przestępcom. Nie wypadało mu nawet i z tego powodu, że sprawa toczyła się przeciwko dyrektorowi generalnemu jednej z najpotężniejszych na naszym rynku firm państwowych, który także nic sobie nie robi z przepisów ustaw i ustanawia takie zasady sprzedaży swoich produktów, po których już nie wiadomo, czy państwowa firma jest firmą czy mafią.
Kiedy tak sobie to wszystko przypominam, to zastanawiam się, czy reforma sądownictwa, jaką w ekspresowym tempie przeprowadził w ubiegłym tygodniu PiS, zaradzi tym wszystkim utrudnieniom na drodze do sprawiedliwości. Szczerze mu tego życzę, ale też budzą się we mnie wątpliwości, czy te wyjątkowo niejednoznaczne i nie zawsze zgodne z prawem metody działania, których użyto, aby przeprowadzić procedury legislacyjne, że aż poseł Gowin strasznie od nich posmutniał, będą służyły sprawiedliwości i zaowocują autentycznym wzrostem szacunku dla prawa. Przekonamy się pewnie niebawem, czy uzasadnione były te wszystkie protesty opozycji, że to już koniec niezawisłości sądów, bo takimi znowu strasznie niezawisłymi to one dotąd nie były. Wystarczy przypomnieć, jak zachował się niezawisły sędzia Rzepliński, kiedy posłowie z PO i PSL-u wybrali nadliczbowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Pan sędzia mógł wtedy niezawiśle protestować, a jednak nie protestował. Nauczony zatem, że nie wszyscy, którzy gardłują o zasady, sami się do nich stosują, cierpliwie czekam na dalszy rozwój wypadków.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

Tym razem tekst naprawdę wakacyjny. Jestem na kuracji, a zatem daleko do naszego pięknego miasta. …