anal pump

Felieton – Do kina czy do teatru?

Teraz już nie trzeba zadawać takiego pytania, bowiem dzięki akcji „Helios na scenie” mamy jedno i drugie, dwa w jednym. Rewelacja! Ale po kolei. Pamiętają Państwo zapewne czasy, kiedy przedłużający się remont jedynego kina w mieście odciął Płock na kilka lat od nowości filmowych. Wtedy żeby zobaczyć długo wyczekiwane premiery płocczanie musieli jeździć na przykład do pobliskiego Włocławka. A potem niemal jednocześnie wyrosły nam dwa multipleksy kinowe. Miłośnicy filmu odetchnęli z ulgą. Początki jednak dla koneserów prawdziwej sztuki filmowej nie były łatwe. Na ekranach dominował rozrywkowy, amerykański szajs klasy B albo filmy bez żadnej klasy. I w zasadzie w głównym nurcie repertuarowym nie zmieniło się wiele do dziś, ale w międzyczasie wyrosły wspaniałe cykle filmowe, które mogą zaspokoić najbardziej wybredne apetyty miłośników X Muzy. Novekino „Przedwiośnie” oferuje nie do pobicia „Spotkania Filmowe”, dzięki którym mamy kontakt z wybitnym kinem artystycznym wprost z największych festiwali filmowych świata. W „Heliosie” przyciągają uwagę kinomanów ambitne cykle „Kino Konesera”, „Kino Kobiet”, program „Kultura Dostępna” z prezentacją najnowszych produkcji polskich, a w „Kinie za Rogiem” wciąż wiele ambitnego i dobrego kina z Polski i ze świata. Jest w czym wybierać.
Ale absolutną rewelacją ostatnich tygodni jest oferta pod nazwą „Helios na scenie”. Co dwa tygodnie do końca roku kalendarzowego, zawsze w poniedziałek o 18.30 (fatalny termin ze względu na konkurencję ze „Spotkaniami Filmowymi”) mamy szansę obejrzeć retransmisję spektaklu teatralnego z któregoś z teatrów europejskich – brytyjskiego Royal National Theatre z Londynu, paryskiej Comédie-Française albo z innego miejsca. Akcja znana w innych miastach polskich od wielu miesięcy zawitała w końcu do Płocka. Widzowie poza Płockiem od jesieni minionego roku mieli okazję zobaczyć „Frankensteina” Mary Shelley, rewelacyjnego „Hamleta”, „Niebezpieczne związki” Choderlosa de Laclosa, „Jak wam się podoba”. Wielkie tytuły i wielkie realizacje teatralne w zasięgu ręki prezentowane w autentycznie teatralnym klimacie z przerwą jak w prawdziwym teatrze.
Prezentowana w ubiegłym tygodniu w „Heliosie” znakomita „Hedda Gabler” Henryka Ibsena rozbudziła apetyt na prawdziwie wielki teatr. A przed nami same znakomitości. W wakacje jeszcze „Święta Joanna” George’a Bernarda Shawa, „Mizantrop” Moliera, „Piotruś Pan” Jamesa Matthew Barrie’go i „Salome” Oskara Wilde. A potem słynne „Anioły w Ameryce” Tony’ego Kushnera, „Wieczór trzech króli” Szekspira, „Kto się boi Wirginii Woolf” Edwarda Albee’go, „Opętanie” na podstawie słynnego filmu Luchino Viscontiego, a na koniec roku „Cyrano de Bergerac” Edmunda Rostanda (w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia?). Czeka nas zatem wspaniałe teatralne lato, i jesień, i zima. Szkoda tylko, że organizatorzy nie przewidzieli, cykl teatralny oraz „Spotkania Filmowe” kina „Przedwiośnie” to imprezy w zasadzie adresowane do tego samego widza. Obie mogłyby się wspaniale uzupełniać zamiast ze sobą konkurować. Może jeszcze da się coś uratować?

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

To nam rząd zrobił prezent w środku lata! Czyżby chciał konkurować ze Świętym Mikołajem, wykorzystując …