Najnowsze informacje
anal pump

Felieton – Chuligański patriotyzm

Nie zdziwiło mnie wcale, że po ostatnim meczu Wisły z Legią obydwa kluby zostały ukarane za wulgarne zachowanie kibiców na stadionie w Płocku. Sam przed rokiem doświadczyłem na żywo spotkania z nadzwyczajnym prymitywizmem naszych miejscowych „kibiców” z tzw. „Młyna” na wschodniej trybunie. Nigdy więcej. Ale najgorsze było to, że ani ze strony klubowych służb porządkowych, ani ze strony policji nie było wtedy jakiejkolwiek reakcji na chamskie, prymitywne, prostackie zachowanie publiczności z tego sektora, jakby wszyscy założyli, że ono po prostu jest jakąś miejscową normą. Początkowo myślałem, że tak się dzieje tylko podczas meczów naszego klubu z tą konkretną drużyną, ale po obejrzeniu paru transmisji internetowych z naszego stadionu przekonałem, że tak dzieje się częściej, może nawet zawsze. I ten skandaliczny zwyczaj obrażania, wulgaryzowania, zwany teraz artystyczną „oprawą meczu”, rozwija się w najlepsze, a w tym roku kluby zostały ukarane raczej tylko w symboliczny sposób niewysokimi kwotami. Ale jeśli cokolwiek ma się zmienić, dobre i to, bo nie może tak być, że przy milczeniu mediów i władz, nie tylko zresztą sportowych, szerzyć się będzie przyzwolenie dla takiego prostactwa w miejscach publicznych. Sport zamiast pełnić funkcję promocyjną dla miasta i regionu spełnia rolę radykalnie przeciwną, wystawiając miasto i region na ogólnopolskie pośmiewisko.
Tolerowanie chamstwa na stadionach ma miejsce nie tylko w naszym mieście, choć tu akurat pozbawionym kultury zachowaniom kibiców sprzyjają szczególnie nieciekawe warunki oglądania piłkarskich spotkań. Mamy jeden z najgorszych stadionów, jeśli nie najgorszy stadion w kraju. Być może w jakimś stopniu okoliczności, w jakich odbywają się zawody sportowe, mają wpływ na zachowanie publiczności. One w jakimś stopniu organizują widzów, wpływają na ich samopoczucie, wyzwalają w ludziach różne skłonności. Może tak jest, choć wcale być nie musi, bo z chuligaństwem stadionowym spotykamy się także na pięknych obiektach innych klubów, a skatowany przez duńską policję przed niedawnym meczem reprezentacji polski kibol wytatuowany na nazistę miał pochodzić z Wybrzeża, a tam na byle jakich obiektach meczów się nie rozgrywa.
Warto przy okazji zwrócić uwagę jeszcze na te tatuaże, którymi jak jakiś aborygen był ozdobiony polski awanturnik. Ponoć był tam wizerunek samego Hitlera i jakieś cytaty z mądrości führera. Po tym, co zaszło, ciśnie się na usta zadowolenie, że kompromitującego nas za granicą gnojka spotkało ze strony duńskiej policji to, na co sobie zasłużył, ale w tym kontekście dziwi mocno gorliwość Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które interweniowało w sprawie awanturnika. Czyżby to był element szerszej strategii władz, które, co jest zauważalne, dają w jakimś stopniu przyzwolenie grupom rozwydrzonych kiboli dla ich nagannego zachowania, najpewniej w podzięce za ich rzekomo bardzo patriotyczne postawy, przejawiające się szczególnie w kulcie dla pewnych spraw z najnowszej historii. Ale co to jest za patriotyzm, który wyraża się w tak prymitywny sposób, że strach przebywać w towarzystwie „patriotów”.

Wiesław Kopeć

 

Zobacz kolejny artykuł

Felieton – Widziane ze skarpy

Przed tygodniem było o samorządach, dziś serialu ciąg dalszy. Wprawdzie wybory dopiero za rok, ale …