Najnowsze informacje
anal pump

Droga do Majestatu [FELIETON]

Dzieją się rzeczy dziwne i śmieszne. Oto prezes ZNP Sławomir Broniarz spotkał się z Czcigodną Małżonką Prezydenta panią Agatą Kornhauser-Dudą, o której wiadomo, że jest córką sławnego poety i Pierwszą Damą, na której bardzo dobrze leżą wystylizowane damskie kreacje. I nic więcej pani Agata nie wnosi do polskiego życia społecznego i raczej wnosić nie zamierza, usuwając się w cień męża-prezydenta. Dlaczego zatem prezes ZNP wybrał panią Prezydentową na partnera do dyskusji o polskiej oświacie? Choć pani Agata jest nauczycielką-germanistką, to jednak specjalistką od spraw oświatowych nie jest, nigdy nie była i nic dotąd nie wskazywało, aby zamierzała być. Tym bardziej musi dziwić zagrywka prezesa związku nauczycieli. Zdaje się, że chodzi tylko o pośrednictwo w zaaranżowaniu spotkania z Prezydentem, który ostatnio nie ustaje w przymilaniu się różnym grupom obrońców demokracji, ale jakoś z nauczycielami rozmawiać zamiaru dotąd nie miał. Prezes Broniarz obrał zatem może i skuteczną drogę do Majestatu, niemal jak za dawnych czasów, kiedy wasale, aby zjednać sobie łaskawość suwerena, trafiali najpierw do jego małżonki, która, będąc najbliżej władcy, była najlepiej zorientowana w jego humorach, dlatego wstawiała się za petentami w sprzyjającej ku temu okazji.
Czyżbyśmy i teraz osiągnęli ten sam poziom publicznej debaty o kluczowych sprawach państwa, a do takich oświata narodowa przynajmniej z nazwy się zalicza, że o łaskawość w tej dziedzinie trzeba zabiegać w tak oryginalny sposób, zważając na humory łaskawcy? Ciekawe, że prezes związku nie uderza do małżonka pani premier albo pani minister oświaty, tylko do małżonki pana Prezydenta. A co pan Prezydent w tej dziedzinie może zrobić? Nic nie może, choć gdyby chciał, to wiele by mógł. Ale już tak się utarło, że sprawy oświaty od dwóch dekad są strasznie polityczne, choć sama szkoła ma być ze wszech miar apolityczna, i zajmują się nimi rządy i partie, a nie prezydenci. Niestety, możliwości, aby szkołę odpolitycznić, nie wykorzystał żaden z urzędujących dotąd prezydentów III RP. Każdy miał te sprawy daleko w nosie, pozostawiając tę dziedzinę harcownikom, którzy w zależności od swoich politycznych upodobań postępowali, jak chcieli, najczęściej według zasady, by zniszczyć wszystko, co zbudowali poprzednicy.
Tej samowoli w zasadzie nie ma końca i nie zanosi się, by ten koniec miał kiedykolwiek nastąpić. A byłoby to możliwe, gdyby kierowanie oświatą jako dziedziną z gruntu apolityczną powierzono jakiemuś apolitycznemu gremium skonstruowanemu ponad podziałami politycznymi, niezależnemu od doraźnych koniunktur i fluktuacji, złości i nienawiści, jak niezależna od nich jest matematyka czy fizyka. A wszystko po to, aby przyświecał jej cel najwłaściwszy z właściwych, czyli skuteczne i mądre, a przy tym rzetelne wykształcenie i wychowanie młodych pokoleń Polaków – dla materialnej i duchowej przyszłości zdrowego społeczeństwa. Czy aby na pewno w tym celu pan Broniarz chce się dostać na pokoje Pałacu Prezydenckiego, aby skłonić pana Prezydenta do objęcia nad dziedziną oświaty bezstronnego patronatu, mającego służyć poprawieniu jej zaniedbanej kondycji? Wydaje się to mało prawdopodobne, ale jeśli Czcigodna Małżonka Prezydenta spisze się, jak należy, to zapewne niedługo przekonamy się, jakie sprawy tak głęboko zaległy na sercu pana Prezesa, że chce je przedstawić Majestatowi samej Głowy Państwa.

Wiesław Kopeć

 

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W naszym pięknym kraju toczy się gra o kształt systemu politycznego, w tym władz samorządowych. …