Najnowsze informacje

Błazeński spektakl [FELIETON]

Władza, z którą wiązałem spore nadzieje, sięga dna. Spektakularne aresztowanie w środę 14 lutego o szóstej rano Władysława Frasyniuka, legendy antypeerelowskiej opozycji, i doprowadzenie go do prokuratury w kajdankach ośmiesza rządzących, sprawia, że o wszystkim, co ta władza dalej zrobi, będzie można myśleć już tylko w kategoriach farsy. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek z ludzi postawionych na świeczniku, czy to z ministrów rządu premiera Morawieckiego, czy on sam, czy ktokolwiek z posłów wspierających stronę rządową zaprotestował przeciw tej błazenadzie. To wystawia najgorsze świadectwo ludziom z tej strony sceny politycznej, także wspierającemu rządzących Kościołowi. Ani jedni, ani drudzy nie dorośli do ról, do których pełnienia ich wybrano i których pełnienia się podjęli. Można im tylko współczuć, trzeba też współczuć wszystkim, którzy udzielili im legitymacji do sprawowania władzy, której powagę i godność rozmieniają na drobne. W polityce liczą się nie tylko cele, ale także styl osiągania celów, a ten w wydaniu tej władzy jest błazeński. Powaga Rzeczypospolitej została naruszona, wystawiona na śmieszność, za to ktoś powinien odpowiedzieć. Z coraz większym obrzydzeniem na poczynania PiS-u patrzy wielu jego dotychczasowych zwolenników. Ta władza już wydała na siebie wyrok.
Niestety błazenadę uprawia także opozycja. Jej kolejną odsłonę zademonstrowała w sobotę spółka Agora, puszczając w eter okładkę „Wysokich Obcasów” z wizerunkiem trzech głupkowato uśmiechniętych pań w koszulkach z nadrukiem „Aborcja jest OK”. Aborcja nie jest i nigdy nie będzie OK, i wiedzą o tym nawet średnio rozgarnięci ludzie. Aborcja, czyli odebranie życia istocie ludzkiej we wczesnej fazie rozwoju, zawsze własnemu dziecku, jest zbrodnią, grzechem, dramatem i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie mówił o niej z uśmiechem na twarzy, lekko i beztrosko. Wyobrażam sobie, że do takiego sposobu mówienia o aborcji jest zdolna część ludzi, tak jak jest zdolna do opowiadania dowcipów o Żydach w komorze gazowej, co wydaje mi się wyjątkowo odrażające. Jeżeli aborcja jest OK, to i Holocaust był OK. Holocaust jednak nie był OK, dlatego byłbym za tym, aby w mówieniu o aborcji środowiska określające siebie jako „pro-choice” zachowywały więcej taktu i odpowiedzialności. Naziści też przyznali sobie prawo do „wolnego wyboru” i wybrali. Zamienili Europę w rzeźnię, wymordowali wiele milionów ludzi. Świat współczesny, wystrzegając się takiego porównywania, robi to samo milionom poczętych i nienarodzonych dzieci.
Ta prowokacja zaplanowana przez niewydarzoną opozycję wystawia jej kiepskie świadectwo. Nie mamy ani władzy, ani opozycji. Jedni opluwają drugich, jedni czyhają, aby dokuczyć drugim, jedni są warci drugich. Znaleźliśmy się w ten sposób w wyjątkowo niekorzystnym miejscu naszej najnowszej historii. Żadna ze stron nie szanuje fundamentalnych zasad naszej cywilizacji, a mając je w pogardzie, sprawia, że cała nasza polityka i całe życie społeczne stanęło nad przepaścią i znikąd nie widać ratunku. Ci, którzy chcą ratować demokrację przed faszyzującą władzą, są jej lustrzanym odbiciem. Jedni i drudzy wcielają w życie dewizę guru polskiej współczesnej dobroczynności. Zasada, by robić to, na co ma się ochotę, bez liczenia się z prawem, bez liczenia się z prawdą, jest przeklętym fatum, które nas przygniata i spod którego długo jeszcze zapewne nie zdołamy się wygrzebać.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

„Przełomowe orzeczenie“ [FELIETON]

Zacofany „Słownik języka polskiego” Państwowego Wydawnictwa Naukowego w zacofanym kraju przywiślańskim we wschodnich rubieżach Unii …