Najnowsze informacje
anal pump

Zanim zamarzną rzeki

Zanim pierwsze większe mrozy zaczną ścinać lodem wolniejsze połacie rzeki, a jej głównym nurtem zacznie płynąć śryz i kra, warto pokusić się na przedświąteczny wypad ze spinningiem nad pobliską rzekę. W tym okresie bardzo aktywne są niemal wszystkie ryby drapieżne, jednak najwdzięczniejszym obiektem połowu są dla mnie wszędobylskie okonie. W grudniu, nawet dwie-trzy godziny spędzone nad wodą potrafią przynieść zaskakujące rezultaty. Oczywiście pod warunkiem, że zastosujemy odpowiednią o tej porze roku taktykę połowu, niewielkie przynęty i cienką żyłkę. Wtedy przekonamy się, że życie tylko z pozoru zamarło w wychłodzonej niskimi temperaturami powietrza późnojesiennej rzece i czają się w niej niemal zawsze chętne do ataku okonie.
Nie odstrasza mnie sypiący mokry śnieg ani też marznąca mżawka. Sądzę, że opady atmosferyczne, niskie ustabilizowane ciśnienie oraz pochmurne dnie sprzyjają w tym okresie dobrym okoniowym łowom. Trzeba tylko ciepło się ubrać i nie stać w woderach zbyt długo w bezruchu w zimnej wodzie. Nad rzekę zabieram 3-metrowe wędzisko o parabolicznej akcji, do którego mocuję kołowrotek z żyłką 0,12 lub 0,14 mm, jedno nieduże pudełko z gumowymi przynętami – takie, żeby mieściło się w kieszeni zimowej kurtki, i okulary polaryzacyjne.
Do wędkowania wybieram łowiska usytuowane blisko buchty rzecznej o łagodnym nurcie albo niewielką płytką zatoczkę położoną nieopodal głębszego dołka. Po wykonaniu pierwszych rzutów zwracam szczególną uwagę na obecność drobnicy.


Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Pierwsze jesiennie sandacze

Pierwsze jesienne połowy sandaczy na spinning zaczynam w październiku. Najchętniej łowię je w Wiśle i …