Początek nowej fascynacji (3)

Możecie sobie wyobrazić moją radość i podniecenie, kiedy w niespełna kwadrans wyczułem na wędce dwa następujące po sobie trącenia przynęty przez rybę. A kiedy w następnym poprowadzeniu przynęty sytuacja się powtórzyła, byłem rozgorączkowany i przekonany, że mam do czynienia z tzw. profesorem – dużym, cwanym i doświadczonym pstrągiem.
W następnym poprowadzeniu wabika ryba już tylko raz bardzo delikatnie trąciła przynętę, w kolejnym zaś nie było z jej strony żadnej reakcji. Zmieniłem więc przynętę i wykonałem kilka rzutów niewielką karlinkopodobną błystką wahadłową, z powodzeniem stosowaną w wiosennych pstrągowych łowach. I ku mojemu zdziwieniu – nic, totalna porażka, pstrąg ani się pokazał. W dalszej kolejności poszło w ruch kilka innych różnej maści pewniaków, które pstrąg również zignorował. To mnie jeszcze mocniej utwierdziło w przekonaniu, że mam do czynienia z wyjątkowym pstrągowym „profesorem” albo… z pstrągiem, który niedawno musiał siedzieć na haku.
Mocno roztrzęsiony postanowiłem ponownie zawiesić na wędce czarny tandem. Pierwszy rzut i natychmiastowa reakcja ryby – tym razem pojedyncze trącenie.

Zobacz kolejny artykuł

Początek nowej fascynacji (2)

Pozostały mi zatem do wyboru trzy rzeki – Rega, Parsęta wraz z jej dopływem Radwią …